Ksiądz stracił milion na kryptowalutach. Czy wierni odzyskają swoje pieniądze?

2026-04-03 10:12

Ksiądz Franciszek Pawlas, proboszcz z Żor-Baranowic, stracił milion złotych na inwestycjach w kryptowaluty jesienią 2025 roku, padając ofiarą oszustów. Sprawa, początkowo dotycząca wyłudzenia, nabiera nowego wymiaru. Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie oszustwa, jednak teraz wierni domagają się zwrotu prywatnych pożyczek udzielonych duchownemu, co grozi kapłanowi zarzutami karnymi.

Na ciemnobrązowej, drewnianej powierzchni leży plik banknotów i jeden srebrny klucz. Banknoty ułożone są w stos po lewej stronie kadru, a klucz znajduje się nieco bardziej po prawej stronie. Na obiektach i powierzchni widoczne są wyraźne pasma światła i cienia, padające ukośnie z lewej górnej części zdjęcia. Tło jest ciemne i rozmyte, z niewyraźną smugą światła w górnej, środkowej części.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Na ciemnobrązowej, drewnianej powierzchni leży plik banknotów i jeden srebrny klucz. Banknoty ułożone są w stos po lewej stronie kadru, a klucz znajduje się nieco bardziej po prawej stronie. Na obiektach i powierzchni widoczne są wyraźne pasma światła i cienia, padające ukośnie z lewej górnej części zdjęcia. Tło jest ciemne i rozmyte, z niewyraźną smugą światła w górnej, środkowej części.

Ksiądz stracił milion złotych

Ksiądz Franciszek Pawlas, proboszcz parafii św. Jadwigi Śląskiej w Żorach-Baranowicach, jesienią 2025 roku znalazł się w centrum skandalu finansowego. Duchowny publicznie przyznał, że utracił gigantyczną kwotę miliona złotych w wyniku nieudanych inwestycji w wirtualne waluty. Kapłan, który padł ofiarą oszustwa, natychmiast zgłosił sprawę organom ścigania. Prokuratura Rejonowa w Żorach wszczęła postępowanie, potwierdzając, że proboszcz ulokował znaczną sumę pieniędzy w kryptowaluty. Szybko okazało się, że kapłan został wprowadzony w błąd przez przebiegłych naciągaczy.

Według informacji przekazanych przez serwis „Wyborcza”, ksiądz przelał fundusze na konta cyberprzestępców, którzy fałszywie podawali się za wiarygodną platformę obrotu kryptowalutami. W ciągu zaledwie kilkudziesięciu dni, duchowny dokonał serii oddzielnych przelewów, wpłacając oszustom łącznie milion złotych. Gdy uświadomił sobie skalę oszustwa, podjął desperacką próbę odzyskania utraconego majątku. Z nadzieją na zdemaskowanie sprawców, zaaranżował ryzykowną prowokację i przelał internetowym złodziejom kolejne 18 tysięcy euro, co również zakończyło się fiaskiem. Stracone fundusze nigdy nie wróciły na jego konto.

Zbiórka na remont kościoła

Przez wiele lat proboszcz Franciszek Pawlas intensywnie gromadził środki finansowe z przeznaczeniem na modernizację miejscowej świątyni w Żorach-Baranowicach. Lokalna społeczność aktywnie wspierała te inwestycje, składając ofiary na tacę podczas niedzielnych nabożeństw oraz przekazując datki w trakcie wizyt duszpasterskich. Duchowny nieustannie naciskał na wiernych, domagając się kolejnych wpłat, co tłumaczył między innymi planowaną termomodernizacją budynku parafialnego. Początkowo wierni chętnie dokładali się do inwestycji, ufając intencjom kapłana.

Kosztorys prac termomodernizacyjnych opiewał na imponującą kwotę półtora miliona złotych. Ksiądz publicznie wyliczał, że pokrycie tych znaczących wydatków wymaga zaangażowania rzędu 3 tysięcy złotych od każdej rodziny należącej do parafii. Mimo rozdania wiernym aż dwustu specjalnych deklaracji do wpłat, z powrotem otrzymał zaledwie około pięćdziesięciu wypełnionych dokumentów. Łączna kwota obiecanych datków przekroczyła wówczas nieznacznie 30 tysięcy złotych, co było znacznie poniżej oczekiwań. Mimo to, proboszcz regularnie ponawiał swoje finansowe apele, a gotówka systematycznie zasilała oficjalne rachunki bankowe parafii.

Czy to pieniądze parafii?

Kiedy na jaw wyszły szokujące fakty o milionie złotych straconym przez proboszcza na wirtualnych walutach, wśród parafian zapanował ogromny niepokój. Mieszkańcy zaczęli głośno zastanawiać się, czy środki przeznaczone na remont świątyni również przepadły w podejrzanych transakcjach. Niestety, dokładnego losu tych pieniędzy nie udało się całą pewnością zweryfikować. W reakcji na skandal i rosnące wątpliwości, Archidiecezja Katowicka zdecydowała się na przeprowadzenie pilnej kontroli w parafii w Żorach.

Rzecznik prasowy Archidiecezji Katowickiej, ks. dr Tomasz Wojtal, przekazał oficjalne stanowisko w tej kontrowersyjnej sprawie. Wynikało z niego, że na podstawie przeprowadzonej kontroli administracyjnej, finansowej, gospodarczej i organizacyjnej stwierdzono szereg uchybień. Uchybienia te miały wpływ na rzetelność, przejrzystość i legalność gospodarowania środkami finansowymi w parafii.

„na podstawie przeprowadzonej kontroli administracyjnej, finansowej, gospodarczej i organizacyjnej stwierdzono szereg uchybień, które miały wpływ na rzetelność, przejrzystość i legalność gospodarowania środkami finansowymi”

Brak zgłoszenia do prokuratury

Co zaskakujące, mimo jasnych wniosków z audytu wskazujących na uchybienia, kościelna kuria nie zdecydowała się powiadomić prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Ta decyzja wywołała pytania i komentarze w środowisku. Sytuację tę dość ironicznie ocenił żorski prokurator, sugerując brak wątpliwości po stronie Archidiecezji.

„widocznie jej działania kontrolne nie nasuwały żadnych wątpliwości co do działań proboszcza. Księdza już nie ma w parafii, czyli klasyka, nic się nie stało”

Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Żorach, w którym duchowny Franciszek Pawlas występował wyłącznie w charakterze ofiary, zostało finalnie umorzone. Głównym powodem takiej decyzji organów ścigania był całkowity brak możliwości zidentyfikowania i zatrzymania internetowych oszustów odpowiedzialnych za wyłudzenie środków. Brak sprawców uniemożliwił dalsze postępy w postępowaniu karnym.

Niestety, dokładnego losu pieniędzy zebranych na remont kościoła nie udało się definitywnie zweryfikować. Kwestia tych środków pozostaje niewyjaśniona, co dodatkowo wzbudza niepokój wśród lokalnej społeczności. Brak identyfikacji sprawców uniemożliwił dalsze postępy w sprawie, pozostawiając wiele pytań bez odpowiedzi.

Czy wierni odzyskają pieniądze?

Cała ta bulwersująca historia ma jednak swój niespodziewany ciąg dalszy i nieoczekiwane konsekwencje. Obecnie do śledczych zaczęli masowo zgłaszać się lokalni parafianie z Żor-Baranowic. Wierni ci w przeszłości udzielali byłemu już kapłanowi prywatnych pożyczek, a których ten nigdy im nie zwrócił. Jeżeli duchowny szybko nie spłaci swoich wierzycieli, a dochodzenie udowodni, że w chwili zaciągania tych zobowiązań nie zamierzał lub nie był w stanie ich uregulować, mogą mu zostać postawione zarzuty karne o oszustwo. Sytuacja staje się coraz poważniejsza dla byłego proboszcza, a jego przyszłość prawna jest niepewna.

Przełożeni skompromitowanego kapłana ponownie zabrali głos w tej sprawie. Rzecznik prasowy Archidiecezji Katowickiej, ks. dr Tomasz Wojtal, poinformował o podjętych działaniach. Duchowny Franciszek Pawlas został zobowiązany do rozliczenia się z osobami, które udzieliły mu prywatnych pożyczek. Przedstawiciel kurii stanowczo podkreślił, że audyt parafialny nie obejmował osobistych zobowiązań finansowych zaciągniętych przez księdza Pawlasa, co oznacza, że kuria nie jest stroną w tych rozliczeniach.

„ksiądz Pawlas został zobowiązany do rozliczenia się z osobami, które udzieliły mu pożyczek”

„audyt parafialny nie obejmował prywatnych zobowiązań finansowych zaciągniętych przez ks. Pawlasa wobec osób fizycznych. Jak zapewnił sam zainteresowany, zobowiązania te mają charakter osobisty i nie są bezpośrednio związane z działalnością parafii”

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.