Spis treści
Mecz Polska-Litwa i polityczne zaproszenie
Sprawa kontrowersyjnego nazewnictwa rozpoczęła się po meczu reprezentacji Polski z Litwą, który odbył się w październiku w Kownie. Polska drużyna odniosła zwycięstwo 2:0, a na trybunach honorowych obecny był premier Donald Tusk. W towarzystwie litewskiej premier Ingi Ruginiene obserwował przebieg spotkania.
Po zakończeniu meczu, Kancelaria Premiera poinformowała o specjalnym wydarzeniu. Premier Tusk miał zorganizować „coś miłego dla polonijnych dzieci z Wilna”, zapraszając je do wspólnego kibicowania. Właśnie to sformułowanie stało się głównym powodem ostrej krytyki ze strony księdza Jarosława Wąsowicza.
Ksiądz Wąsowicz krytykuje premiera Tuska
Ksiądz Jarosław Wąsowicz, powołany na kapelana przez Karola Nawrockiego, wyraził swoje zdecydowane oburzenie. Duchowny w rozmowie z Danielem Nawrockim, w ramach cyklu „Nawrocki w Polsce”, otwarcie skrytykował użyte przez Kancelarię Premiera określenie „dzieci polonijne”. Jego zdaniem, jest to rażące i obraźliwe.
Wąsowicz podkreśla, że mieszkańcy Litwy, którzy identyfikują się z polskością, powinni być nazywani Polakami, a nie Polonią. Ta różnica w nazewnictwie ma kluczowe znaczenie dla ich tożsamości narodowej i poczucia przynależności. Duchowny uważa, że takie określenie jest nieadekwatne i umniejsza ich związek z Polską.
Dlaczego nazwanie ich Polonią jest obrazą?
Ksiądz Wąsowicz wyjaśnił, dlaczego użycie terminu „Polonia” w odniesieniu do Polaków z Wilna jest tak bolesne i niewłaściwe. W jego ocenie, to sformułowanie jest postrzegane przez nich jako uderzenie w twarz, z uwagi na ich historyczne i kulturowe ugruntowanie na tych terenach. Ich polskość ma charakter integralny, a nie diasporalny.
Duchowny jednoznacznie stwierdził, że dla tych społeczności określenie „Polonia” jest największą możliwą obrazą. Wyjaśnił, że takie słownictwo podważa ich zakorzenienie i dziedzictwo, sugerując, że są oni jedynie zbiorowością emigrantów, a nie integralną częścią polskiej wspólnoty narodowej, mieszkającej na swoich ziemiach.
"Dla nich największą obrazą jest powiedzenie, że są Polonią. Tak, jak zrobił to premier podczas ostatniego meczu. Kancelaria Premiera napisała, że Donald Tusk zaprosił dzieci polonijne z Wilna. To tak, jakbyś ich uderzył w twarz" – stwierdził duchowny.
Kim są Polacy na Litwie?
Ksiądz Wąsowicz stanowczo podkreślił, że osoby mieszkające na Litwie i identyfikujące się z polskością nie powinny być określane mianem Polonii. Według niego, to są Polacy, którzy pozostali na swoich historycznych ziemiach i konsekwentnie pielęgnują polskie tradycje oraz język. Ich obecność jest świadectwem ciągłości kulturowej.
Duchowny argumentował, że ta grupa Polaków ma fundamentalne znaczenie dla zachowania narodowej tożsamości poza granicami współczesnej Polski. Aktywnie dbają o polskie dziedzictwo, edukację i kulturę, stanowiąc żywe ogniwo łączące przeszłość z teraźniejszością. Ich rola jest nieoceniona w kontekście utrzymywania polskości w regionie.
"Nie możemy ich nazywać Polonią. To są Polacy, którzy zostali na polskich ziemiach i pilnują naszych narodowych tradycji, języka" – dodał.
Dyskusja o tożsamości Polaków poza krajem
Wypowiedź księdza Wąsowicza wywołała szerszą dyskusję na temat właściwego nazewnictwa i postrzegania Polaków mieszkających poza granicami współczesnej Polski. Szczególnie istotne jest to w kontekście regionów historycznie związanych z Polską, takich jak Wileńszczyzna. Kwestia ta dotyka głęboko zakorzenionych aspektów tożsamościowych i narodowych.
Debata ta podkreśla złożoność definicji polskości i znaczenie świadomego używania języka w komunikacji publicznej. Odpowiednie słownictwo ma kluczowe znaczenie dla poszanowania godności i historii Polaków mieszkających za wschodnią granicą, którzy od pokoleń pielęgnują swoją polskość na tych ziemiach.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.