Uśmiercono dziki w Warszawie. Dlaczego miasto podjęło tak drastyczną decyzję?

2026-04-07 14:55

W Warszawie, na placu zabaw na Bemowie, uśpiono stado dzików, w tym lochę i sześć warchlaków, które weszły na teren zabudowany. Decyzja ta wywołała burzę w internecie oraz wśród mieszkańców. Ratusz tłumaczy, że inne wyjście było niemożliwe ze względu na rosnące zagrożenie i restrykcje związane z afrykańskim pomorem świń (ASF), które uniemożliwiają relokację zwierząt. Ciała dzików załadowano do pojemników, co spotkało się z dodatkową krytyką.

Dzik z ciemną sierścią stoi na zboczu wzgórza pośrodku obrazu, zwrócony w prawo. Po obu stronach widoczne są ciemne, smukłe pnie drzew, a u góry obrazu rozciąga się korona iglastego drzewa. Tło stanowią rozmyte, jasne światła miejskie w odcieniach pomarańczu i bieli, unoszące się nad ciemnym lasem. Przed dzikiem i drzewami ziemia jest pokryta ciemnymi liśćmi i kępami zielonej trawy.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Dzik z ciemną sierścią stoi na zboczu wzgórza pośrodku obrazu, zwrócony w prawo. Po obu stronach widoczne są ciemne, smukłe pnie drzew, a u góry obrazu rozciąga się korona iglastego drzewa. Tło stanowią rozmyte, jasne światła miejskie w odcieniach pomarańczu i bieli, unoszące się nad ciemnym lasem. Przed dzikiem i drzewami ziemia jest pokryta ciemnymi liśćmi i kępami zielonej trawy.

Uśmiercono dziki na Bemowie

Na warszawskim Bemowie, na placu zabaw, pojawiło się stado dzików. Świadkowie relacjonowali obecność lochy oraz sześciu warchlaków, które buszowały w tulipanach na ogrodzonym terenie. Incydent szybko zgłoszono służbom. Kilka godzin po zgłoszeniu wszystkie zwierzęta zostały uśpione, co wywołało natychmiastową reakcję w internecie i wśród mieszkańców.

Sytuacja ta odbiła się szerokim echem w przestrzeni publicznej, a także wśród polityków. Poseł Lewicy Łukasz Litewka wyraził swoje oburzenie, wskazując na to, że zwierzęta zostały uśmiercone na oczach mieszkańców i dzieci, a następnie wrzucone do pojemników. Stwierdził, że choć idealnego rozwiązania brak, sposób postępowania z dzikami na Bemowie nie powinien tak wyglądać.

„Wszystkie po kilkunastu minutach zostały odstrzelone na oczach mieszkańców (w tym dzieci) i wrzucone do kubłów na śmieci. (…) Te obrazki zostaną dłużej niż te tulipany” - napisał.

Skąd tak silne emocje w sieci?

Decyzja o uśpieniu dzików wywołała burzę w internecie, z polaryzacją opinii. Część internautów wyrażała oburzenie, określając zdarzenie jako „potworny widok” i „bestialstwo”, sugerując, że plac zabaw „już nigdy nie będzie taki sam”. Emocjonalne wpisy dominowały w dyskusji, wskazując na głębokie poruszenie społeczne.

Inni uczestnicy dyskusji studzili nastroje, podkreślając, że locha z młodymi może być bardzo niebezpieczna, a w takich sytuacjach bezpieczeństwo ludzi jest priorytetem. Pojawiły się również głosy, że główny problem leży w działaniach człowieka, takich jak dokarmianie dzików i umożliwianie im dostępu do śmieci, co przyczynia się do ich wchodzenia na tereny zabudowane.

„Potworny widok”, „To jest bestialstwo”, „Plac zabaw już nigdy nie będzie taki sam”.

„Dzik to nie świnka morska, locha z młodymi może być bardzo niebezpieczna”, „W takich sytuacjach najważniejsze jest bezpieczeństwo ludzi”.

„Dziki przychodzą, bo ludzie je dokarmiają albo mają dostęp do śmieci”.

Dlaczego nie relokowano dzików?

Wiele osób pytało, czy nie można było po prostu wywieźć zwierząt do lasu. Kluczowym czynnikiem uniemożliwiającym taką operację są restrykcje związane z afrykańskim pomorem świń (ASF). Przepisy dotyczące ASF zabraniają relokacji dzików, co oznacza, że w przypadku ich pojawienia się na terenach zabudowanych i stwarzania zagrożenia, uśpienie staje się jedynym dostępnym rozwiązaniem.

Podobna sytuacja miała miejsce w marcu przy ulicy Wolfkego, gdzie uśpiono cztery lochy i dwanaście warchlaków. Po tym wydarzeniu pod ogrodzeniem pojawiły się kwiaty i kartki przypominające nekrologi, pozostawione „ku pamięci dziczych ofiar” przez jedną z mieszkanek. To pokazuje, jak silne emocje budzą takie interwencje.

„ku pamięci dziczych ofiar”.

Co mówi Ratusz Warszawy?

Ratusz Warszawy stanowczo podkreśla, że „innego wyjścia nie było”. Magdalena Młochowska, Dyrektor Koordynator ds. zielonej Warszawy, zaznaczyła, że dla władz miasta priorytetem jest bezpieczeństwo ludzi, a cała operacja odbyła się zgodnie z obowiązującymi procedurami. Stwierdziła również, że zagrożenie ze strony dzików wzrasta z roku na rok.

Młochowska wskazała na statystyki, według których do 2023 roku nie odnotowano żadnych zgłoszeń o atakach dzików na ludzi. W 2023 roku takich zgłoszeń było 121, z czego część wymagała hospitalizacji. W bieżącym roku już dwie osoby zostały pogryzione przez dziki, co niesie za sobą ryzyko zakażenia wścieklizną, chorobą śmiertelną dla człowieka. Urządzenie podjęło decyzje mając na uwadze te dane.

- Dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo ludzi. Wszystko odbyło się zgodnie z procedurami. Zagrożenie ze strony dzików z roku na rok wzrasta. Kiedyś w ogóle nie było przypadków pogryzień przez dziki. Dziś dochodzi do nich coraz częściej. Do 2023 roku nie odnotowaliśmy żadnego zgłoszenia o atakach dzików na ludzi. W ubiegłym roku otrzymaliśmy 121 zgłoszeń o ataku dzików na ludzi, część z nich kończyła się w szpitalu. W tym roku już 2 osoby zostały przez dziki pogryzione. W tym przypadku to nie tylko rana, ale też narażenie na zakażenie wścieklizną - chorobą śmiertelną dla człowieka - tłumaczy Magdalena Młochowska, Dyrektor Koordynator ds. zielonej Warszawy.

Jak transportowane są martwe dziki?

W internecie szeroko rozpowszechniło się zdjęcie martwego dzika wrzucanego do pojemnika, co wywołało dodatkowe oburzenie i skojarzenia ze śmieciami. Urząd miasta wyjaśnił, że przedstawiony na zdjęciu pojemnik nie jest kubłem na śmieci, lecz specjalistycznym kontenerem do transportu zwierząt. Uśpione dziki muszą być przewożone w szczelnych warunkach.

Transport zwierzęcia ważącego około 50 kilogramów wymaga specjalnego sprzętu i jest logistycznie wymagający. Włożenie takiego zwierzęcia do worka wymagałoby zaangażowania kilku osób, natomiast transport w pojemniku na kółkach jest uznawany za najwygodniejszy i najbardziej efektywny sposób. Działania te są zatem podyktowane wymogami sanitarnymi i praktycznymi.

- To nie jest pojemnik na śmieci. Uśpiony dzik musi być transportowany w szczelnych warunkach. By włożyć 50-kilogramowe zwierzę do worka, potrzeba kilka osób, a transport w pojemniku na kółkach jest najwygodniejszy - słyszymy w urzędzie miasta.

Rośnie liczba incydentów z dzikami

Dane stołecznego urzędu wskazują na systematyczny wzrost problemu dzików w Warszawie. W 2025 roku odnotowano aż 121 zgłoszeń dotyczących ataków dzików na ludzi, a także 29 przypadków ataków na psy. Dla porównania, w 2024 roku było to odpowiednio 59 zdarzeń wobec ludzi i 13 wobec zwierząt, co świadczy o niemal podwojeniu liczby niebezpiecznych incydentów w ciągu roku.

Wśród poważniejszych zdarzeń wymieniono atak lochy na kobietę na Gocławku, który zakończył się hospitalizacją, oraz incydenty w Wawrze i na Białołęce, gdzie dziki atakowały przechodniów i psy. W 2026 roku również doszło do kolejnych ataków, w tym ugryzienia kobiety w nogę na osiedlu Arbuzowa oraz ataku na kobietę w Muzeum w Wilanowie, po którym poszkodowana trafiła na SOR. Te dane potwierdzają dynamiczny wzrost zagrożenia.

Wzrost zgłoszeń obecności dzików

Jednocześnie z rosnącą liczbą incydentów odnotowuje się lawinowy wzrost zgłoszeń dotyczących samej obecności dzików w mieście. W 2025 roku takich zgłoszeń było 8804, podczas gdy w 2020 roku zarejestrowano ich jedynie 432. Ten drastyczny wzrost potwierdza, że dziki coraz częściej pojawiają się na terenach zamieszkałych przez ludzi.

Urzędnicy podkreślają, że skala zjawiska szybko rośnie, co bezpośrednio przekłada się na zwiększone ryzyko dla mieszkańców stolicy. Dynamiczny rozwój sytuacji wymaga od władz miejskich ciągłego monitorowania i podejmowania szybkich decyzji w celu zapewnienia bezpieczeństwa publicznego.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.