Daniel Olbrychski wspomina Wajdę. Jaki filmowy rekord ustanowił z legendarnym reżyserem?

2026-03-06 8:18

Daniel Olbrychski, ikona polskiego kina, w rozmowie z „Super Expressem” wspomina Andrzeja Wajdę w setną rocznicę jego urodzin. Aktor podkreśla niezwykłą więź i rekordową współpracę, która zaowocowała trzynastoma wspólnymi filmami. To osiągnięcie, według Olbrychskiego, stawia ich duet ponad legendarnymi twórcami światowego kina. Odkryj, dlaczego ich artystyczne partnerstwo jest wyjątkowe.

Uroczystość w Sejmie

Setne urodziny Andrzeja Wajdy to bez wątpienia wydarzenie, które zasługuje na godne upamiętnienie, również na szczeblu państwowym. Daniel Olbrychski, jeden z najważniejszych współpracowników i przyjaciół reżysera, wyraził szczere wzruszenie planowaną uroczystością w Sejmie. Inicjatywa ta, zapowiedziana przez Włodzimierza Czarzastego, marszałka Sejmu, ma zgromadzić osoby bliskie Andrzejowi Wajdzie, tworząc swoisty hołd dla jego spuścizny.

Aktor podkreślił, że Czarzasty, jeszcze przed objęciem funkcji marszałka, dbał o to, aby spotkanie było zorganizowane z myślą o gustach samego mistrza. Zapewnienia o wspaniałym doborze gości, których Wajda z pewnością zaprosiłby na swoje urodziny, świadczą o głębokim szacunku dla jego pamięci i dorobku. Jest to piękny gest, który pokazuje, jak ważną postacią dla polskiej kultury pozostaje ten wybitny reżyser.

- Daniel Olbrychski: - Jestem bardzo wzruszony, że Włodzimierz Czarzasty, jeszcze zanim został marszałkiem Sejmu – a tylko się tego spodziewał – spotkał się ze mną i zapowiedział, że jeśli obejmie ten urząd, to w setną rocznicę urodzin Andrzeja Wajdy zorganizuje w Sejmie uroczyste spotkanie z ludźmi związanymi z Andrzejem. Planował wspaniały dobór gości, takich, których sam Andrzej zaprosiłby na swoje urodziny.

Mistrz i uczeń

Andrzej Wajda dla Daniela Olbrychskiego był kimś więcej niż tylko reżyserem – był mentorem, który ukształtował jego artystyczną i intelektualną drogę. Olbrychski wspomina przełomowy rok 1990, kiedy to na festiwalu w Gdyni publicznie wyznał, że całą swoją karierę zawdzięcza pierwszemu spotkaniu z Wajdą przy okazji „Popiołów”. To doświadczenie w wieku 19 lat stało się fundamentem, na którym zbudował swój zawodowy sukces.

Aktor postrzega Wajdę jako bezpośredniego spadkobiercę największych polskich romantyków, takich jak Mickiewicz czy Słowacki, co podkreślił już lata temu. Mimo początkowych kpin ze strony niektórych środowisk, takich jak Adam Michnik czy Janusz Głowacki, Olbrychski trwał przy swoim przekonaniu. Dopiero śmierć reżysera sprawiła, że Michnik publicznie przyznał rację słowom aktora, doceniając uniwersalność kinowego języka Wajdy.

- Jeśli mam opowiedzieć, kim dla mnie był Andrzej Wajda, to przychodzi mi do głowy rok 1990, kiedy Andrzej miał prawie 70 lat. Podczas festiwalu w Gdyni otrzymałem z rąk ówczesnego ministra kinematografii, Waldemara Dąbrowskiego, nagrodę. Powiedziałem wtedy przed całą salą, że właściwie wszystko, co udało mi się osiągnąć zawodowo, zawdzięczam pierwszemu spotkaniu z Andrzejem Wajdą przy „Popiołach”. Wszystko później było przyspieszonym następstwem tego spotkania z mistrzem. Powiedziałem też, że wówczas, w wieku 19 lat miałem szczęście spotkać bezpośredniego kontynuatora naszych największych romantycznych poetów: Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Norwida, Wyspiańskiego i Żeromskiego.

Światowy rekord współpracy

Współpraca Daniela Olbrychskiego z Andrzejem Wajdą to prawdziwy ewenement na skalę światową, który bije na głowę wiele innych legendarnych duetów. Aktor z dumą podkreśla, że zagrał w trzynastu z trzydziestu dziewięciu filmów fabularnych Wajdy, co stanowi jedną trzecią jego całego dorobku. To osiągnięcie jest niepodważalnym dowodem na ich niezwykłą artystyczną symbiozę i wzajemne zrozumienie.

Żadna inna para reżysersko-aktorska nie może poszczycić się taką liczbą wspólnych produkcji, co stawia Olbrychskiego i Wajdę w czołówce historii kina. Nawet tak uznane duety jak Toshiro Mifune z Kurosawą czy Robert De Niro z Martinem Scorsesem, mimo ich wielkości, nie osiągnęły podobnej skali współdziałania. To tylko podkreśla wyjątkowość polskiego rekordu.

- Miałem szczęście nakręcić z nim jedną trzecią jego wszystkich filmów. Wajda stworzył 39 filmów fabularnych, a ja zagrałem w trzynastu. Jest to światowy rekord współpracy wybitnego reżysera z aktorem. Żadna inna para na świecie – ani Toshiro Mifune z Kurosawą, ani Mastroianni z Fellinim, ani Liv Ullmann czy Max von Sydow z Bergmanem – nie nakręciła wspólnie tylu filmów. Trochę goni nas znakomita para amerykańska, czyli Martin Scorsese i Robert De Niro, ale to wciąż nie jest liczba dwucyfrowa.

Uznanie gigantów kina

Dorobek Andrzeja Wajdy nie tylko zapisał się złotymi zgłoskami w polskiej kinematografii, ale również zdobył uznanie wśród najwybitniejszych twórców światowego kina. Daniel Olbrychski przywołuje słowa Ingmara Bergmana, który uznał „Ziemię obiecaną” za jeden z dziesięciu najważniejszych filmów w historii. To świadectwo uniwersalności i ponadczasowej wartości dzieł Wajdy.

Co więcej, sam Akira Kurosawa, odbierając Oscara w latach 70., publicznie skrytykował Akademię, twierdząc, że nagroda powinna trafić do polskiego reżysera. Te anegdoty, przytoczone przez Olbrychskiego, doskonale ilustrują, jak głęboko twórczość Wajdy wpłynęła na percepcję kina globalnie i potwierdzają jego pozycję wśród największych artystów.

Wajda a dzisiejsza Polska

Choć Andrzej Wajda odszedł dziesięć lat temu, jego wpływ na myślenie i postrzeganie rzeczywistości pozostaje żywy, zwłaszcza dla Daniela Olbrychskiego. Aktor z pełnym przekonaniem stwierdza, że mistrz, który kształtował go również politycznie i intelektualnie, miałby bardzo krytyczne spojrzenie na obecną sytuację w Polsce. Jego postawa byłaby zgodna z wartościami, które sam Olbrychski wyznaje wraz z żoną.

Olbrychski nie owija w bawełnę, mówiąc o „szalonych” wypowiedziach obecnego prezydenta, które zagrażają bezpieczeństwu państwa. Zgodnie z etosem Wajdy, który nie bał się nazywać rzeczy po imieniu, reżyser z pewnością potępiłby głupotę i nikczemność, które jego zdaniem dominują w dzisiejszej polityce. To mocne słowa, które świadczą o głębokim rozczarowaniu.

- Znałem Andrzeja od mojego 19. roku życia. On kształtował mnie nie tylko artystycznie, ale również intelektualnie i politycznie. Patrzyłby na obecną sytuację tak samo jak strona, której wraz z żoną jesteśmy zwolennikami. Nie miałby nic wspólnego z obecną opozycją oraz z naszym prezydentem, który w tej chwili wypowiada się w sposób – dla Polski i jej bezpieczeństwa – po prostu szalony. Mój Mistrz i Przyjaciel umiał by nazwać głupotę i nikczemność po imieniu!

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.