Rosyjski sąd skazał aktywistkę za sok z buraków. Co naprawdę wydarzyło się w Warszawie?

2026-03-11 12:34

Moskiewski sąd zaocznie skazał ukraińską aktywistkę Iryną Zemlianą na 13 lat więzienia. Rosyjska prokuratura zarzuca jej atak na ambasadora Rosji w Warszawie, Siergieja Andriejewa, rzekome oblanie go sokiem z buraków, podżeganie do nienawiści oraz rozpowszechnianie "wojskowych fake newsów". Zemliana komentuje to jako element szerszej kampanii nacisku i zastraszania, a sprawa w Polsce została umorzona.

Na białym blacie stoi szklanka wypełniona ciemnoczerwonym płynem, prawdopodobnie sokiem. Płyn ma intensywną barwę bordowo-purpurową, z wyraźnym odcieniem różu na powierzchni, gdzie tworzy się delikatna pianka. Szklanka jest przezroczysta, o prostych, pionowych ściankach i ośmiokątnej podstawie, co jest widoczne przez przełamania światła na jej dolnych krawędziach. Obok szklanki, po lewej stronie, rozlało się kilka kropel tego samego ciemnoczerwonego płynu, tworząc nieregularną plamę oraz mniejsze, pojedyncze kropelki.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na białym blacie stoi szklanka wypełniona ciemnoczerwonym płynem, prawdopodobnie sokiem. Płyn ma intensywną barwę bordowo-purpurową, z wyraźnym odcieniem różu na powierzchni, gdzie tworzy się delikatna pianka. Szklanka jest przezroczysta, o prostych, pionowych ściankach i ośmiokątnej podstawie, co jest widoczne przez przełamania światła na jej dolnych krawędziach. Obok szklanki, po lewej stronie, rozlało się kilka kropel tego samego ciemnoczerwonego płynu, tworząc nieregularną plamę oraz mniejsze, pojedyncze kropelki.

Kuriozalny wyrok moskiewskiego sądu

Rosja nie przestaje zaskakiwać kuriozalnymi wyrokami, które zdają się być żywcem wyjęte z opresyjnych reżimów. Najnowszym przykładem jest zaoczne skazanie ukraińskiej aktywistki Iryny Zemlianej na aż 13 lat więzienia. Informację tę, podaną przez rosyjski portal Mediazona, ujawniono w odniesieniu do rzekomego incydentu sprzed dwóch lat, który stał się pretekstem do tak drastycznej kary.

Zemliana, zaocznie aresztowana przez moskiewski sąd już w marcu 2024 roku i poszukiwana przez rosyjskie służby bezpieczeństwa od 2023 roku, została uznana za winną szeregu poważnych zarzutów. Mowa tu o "ataku na przedstawiciela państwa obcego w celu skomplikowania stosunków międzynarodowych", "podżeganiu do nienawiści i wrogości przy użyciu przemocy" oraz, co niezwykle symptomatyczne, o "rozpowszechnianiu wojskowych fake newsów".

Warszawski incydent. Przypadek czy prowokacja?

Scena, która mogłaby posłużyć za kadr z politycznego dramatu, rozegrała się w Warszawie 9 maja 2022 roku. Tego dnia, podczas obchodów Dnia Zwycięstwa, przedstawiciele rosyjskiej ambasady, w tym ambasador Siergiej Andriejew, przybyli do Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich, aby złożyć kwiaty. To właśnie wtedy grupa ukraińskich aktywistów zorganizowała performans, podczas którego dyplomata został oblany substancją przypominającą sok z buraków.

Iryna Zemliana, komentując wydarzenia dla ukraińskich mediów, konsekwentnie twierdziła, że incydent miał charakter przypadkowy. Pierwotnym zamiarem aktywistów miało być oblanie sokiem z buraków samych siebie, co miało symbolizować krew przelaną na Ukraińcach w wyniku rosyjskiej agresji. Ambasador Andriew, stojący w tłumie, miał po prostu znaleźć się "zbyt blisko", co skutkowało tym, że "krew" przypadkowo trafiła także na niego i innych zgromadzonych.

Groźby i "fake newsy". Czym podpadła Rosji?

Oprócz rzekomego oblania ambasadora, zarzuty wobec Zemlianej obejmują także "rozpowszechnianie wojskowych fake newsów". Ta kategoria przestępstw w Rosji jest szeroko stosowana do tłumienia wszelkich niezależnych informacji o konflikcie. W przypadku aktywistki, oskarżenia te dotyczyły postów o zbrodniach rosyjskich wojsk na Ukrainie, które publikowała w latach 2022–2024, co tylko podkreśla polityczny charakter sprawy.

Odważna postawa aktywistki miała swoją cenę. Po głośnej akcji w Warszawie, Iryna Zemliana informowała publicznie o szeregu gróźb, jakie zaczęła otrzymywać od Rosjan. Presja była tak duża, że ostatecznie musiała opuścić stolicę Polski pod specjalną ochroną, co świadczy o realnym zagrożeniu, z jakim się zetknęła.

"To kampania nacisku i zastraszania" – komentuje nam swój wyrok Iryna Zemliana.

Co na to polski wymiar sprawiedliwości?

Cała ta historia zyskuje na znaczeniu, gdy spojrzymy na nią z perspektywy polskiego wymiaru sprawiedliwości. Sprawą zajmowała się również Prokuratura Okręgowa w Warszawie, jednak jej decyzja była diametralnie inna. Śledztwo w tej sprawie zostało umorzone, co miało związek z brakiem "zapewnień o wzajemności w tym zakresie przez władze Federacji Rosyjskiej".

Iryna Zemliana w rozmowie z nami stanowczo podkreśla, że wyrok wydany w Rosji nie ma nic wspólnego z rzeczywistym wymiarem sprawiedliwości. Według aktywistki, jest to wyłącznie "polityczny sygnał", który wpisuje się w szerszą strategię Moskwy. Cała ta farsa ma zdyskredytować aktywistów i zniechęcić ich do dalszych działań.

"Jest częścią szerszej kampanii nacisku i zastraszania dziennikarzy, aktywistów oraz ukraińskich obywateli. Sprawa jest całkowicie sfabrykowana: wystarczy obejrzeć filmy i zdjęcia, żeby zrozumieć, że nie zrobiłam tego, o co mnie oskarżają" – mówi aktywistka.

Rosyjska sprawiedliwość. Co za tym stoi?

Pani Iryna jest głęboko przekonana, że tego rodzaju wyroki mają jasno określony, cyniczny cel. Nie chodzi o sprawiedliwość, lecz o zastraszenie i zdyskredytowanie. Jest to jasny sygnał dla każdego, kto odważy się krytykować działania Kremla, bez względu na to, czy przebywa na terytorium Rosji, czy poza nim, co pokazuje zasięg jej represyjnego aparatu.

Co więcej, aktywistka idzie o krok dalej w swoich wnioskach, wskazując na znacznie szersze implikacje. "Pokazują również, że Rosja w obecnym kształcie nie może pozostać taka po zakończeniu wojny i zwycięstwie Ukrainy. Bez demontażu tego represyjnego systemu będzie nadal prześladować tysiące osób, takich jak ja" – zaznacza Zemliana, kreśląc ponury obraz przyszłości, jeśli nic się nie zmieni.

"Pokazują również, że Rosja w obecnym kształcie nie może pozostać taka po zakończeniu wojny i zwycięstwie Ukrainy. Bez demontażu tego represyjnego systemu będzie nadal prześladować tysiące osób, takich jak ja" – zaznacza aktywistka.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.