7-latek wpadł do studni w Myślenicach. Jak to możliwe, że nikt tego nie zabezpieczył?

2026-01-15 10:27

W Myślenicach doszło do dramatycznego zdarzenia, gdy 7-letni chłopiec wpadł do niezabezpieczonej studni głębokiej na około siedem metrów. Błyskawiczna interwencja strażaków uratowała dziecko, które po kilkudziesięciu minutach pełnych napięcia zostało bezpiecznie wyciągnięte na powierzchnię. Chłopiec trafił na obserwację do szpitala w krakowskim Prokocimiu, a cała sprawa budzi pytania o bezpieczeństwo.

Lekko uchylone drzwi, częściowo ciemne, z jasnym, pionowym pasem światła prześwitującym przez szczelinę między ościeżnicą a skrzydłem. Po lewej stronie drzwi są ciemnobrązowe, panelowe, z widocznym wzorem słojów drewna, a w ich górnej części znajduje się ciemna, prostokątna płytka z okrągłym otworem na klucz. Na podłodze, od drzwi w prawo, rozciągają się trzy wyraźne, równoległe promienie światła, tworząc kontrastujące z cieniami pasy na jasnobrązowej posadzce. Po prawej stronie, za uchylonymi drzwiami, znajduje się jasna ściana z ciemniejszą listwą przypodłogową.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Lekko uchylone drzwi, częściowo ciemne, z jasnym, pionowym pasem światła prześwitującym przez szczelinę między ościeżnicą a skrzydłem. Po lewej stronie drzwi są ciemnobrązowe, panelowe, z widocznym wzorem słojów drewna, a w ich górnej części znajduje się ciemna, prostokątna płytka z okrągłym otworem na klucz. Na podłodze, od drzwi w prawo, rozciągają się trzy wyraźne, równoległe promienie światła, tworząc kontrastujące z cieniami pasy na jasnobrązowej posadzce. Po prawej stronie, za uchylonymi drzwiami, znajduje się jasna ściana z ciemniejszą listwą przypodłogową.

Dramatyczny wieczór w Myślenicach

Środowy wieczór, 14 stycznia, miał być dla wielu mieszkańców Myślenic rutynowym zakończeniem dnia. Zamiast tego, stał się areną dramatu, który mógł zakończyć się tragicznie. Po godzinie 20:00 na parkingu przy lokalnej stacji narciarskiej, zlokalizowanej na ulicy Leśnej, 7-letni chłopiec niespodziewanie wpadł do głębokiej studzienki. To zdarzenie natychmiast uruchomiło lawinę służb ratunkowych, które w pośpiechu zmierzały na miejsce wypadku.

Informacja o wypadku wpłynęła do dyżurnego dokładnie o 20:06, co natychmiast postawiło na nogi strażaków i zespół ratownictwa medycznego. Parking, zamiast być bezpieczną przestrzenią, okazał się pułapką, gdzie dziecko znalazło się w śmiertelnym zagrożeniu. Widok głębokiego na około siedem metrów otworu, na dnie którego znajdował się mały chłopiec, musiał zmrozić krew w żyłach nawet doświadczonym ratownikom, zwiastując skomplikowaną i ryzykowną akcję.

Wyścig z czasem: akcja ratunkowa

Nastąpiły długie kilkadziesiąt minut, pełne napięcia i niepewności, które z pewnością ciągnęły się w nieskończoność dla rodziców chłopca i samych ratowników. Strażacy, wyposażeni w specjalistyczny sprzęt, musieli działać precyzyjnie i błyskawicznie, by dotrzeć do uwięzionego dziecka. Każda sekunda miała znaczenie, a ciemność i głębokość studni stanowiły dodatkowe wyzwanie dla prowadzonej akcji ratunkowej.

Dzięki profesjonalizmowi i doświadczeniu strażaków, akcja ratunkowa zakończyła się sukcesem, przynosząc ogromną ulgę wszystkim obecnym. Po trwającej kilkadziesiąt minut operacji, chłopiec został bezpiecznie wyciągnięty na powierzchnię. Co niezwykle ważne i budzące nadzieję, 7-latek przez cały czas był przytomny i, co potwierdzono w raporcie służb, nie miał widocznych obrażeń.

Dlaczego dziecko trafiło do szpitala?

Mimo braku widocznych obrażeń i przytomności chłopca, podjęto decyzję o jego natychmiastowym transporcie do szpitala. To standardowa procedura w takich przypadkach, mająca na celu wykluczenie wszelkich wewnętrznych urazów, które mogłyby nie być widoczne na pierwszy rzut oka. Nikt nie chciał ryzykować pominięcia ukrytych zagrożeń dla zdrowia 7-latka po takim upadku.

Chłopiec został przewieziony do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu, placówki specjalizującej się w opiece pediatrycznej. Tam czekały na niego szczegółowe badania diagnostyczne oraz obserwacja, która ma zapewnić pełne bezpieczeństwo i spokój. Pozostaje mieć nadzieję, że pobyt w szpitalu będzie krótki, a chłopiec szybko wróci do zdrowia i domu.

Lekcja bezpieczeństwa czy zaniedbanie?

Ten incydent w Myślenicach znowu stawia pod znakiem zapytania kwestię bezpieczeństwa w miejscach publicznych, szczególnie tam, gdzie przebywają dzieci. Niezabezpieczona studzienka to niebezpieczeństwo, które powinno być eliminowane natychmiast, a nie czekać na tragiczny wypadek, aby zwrócić na siebie uwagę. Czy naprawdę musimy czekać na dramatyczne zdarzenia, aby odpowiednie służby zadbały o podstawowe środki ostrożności?

Historia pokazuje, że takie wypadki, choć w tym przypadku miały szczęśliwe zakończenie, często kończą się tragedią. Warto zastanowić się, kto odpowiada za utrzymanie bezpieczeństwa na parkingach i terenach przyległych do popularnych obiektów, takich jak stacje narciarskie. Miejmy nadzieję, że ta sytuacja będzie przestrogą i impulsem do szybkiego przeglądu wszystkich potencjalnie niebezpiecznych miejsc w okolicy.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.