Afera RARS i Dominik B. Czy miliony z kontraktów naprawdę prało się w nieruchomościach?

2026-01-05 8:25

Afera w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS) nabiera tempa, gdy raport Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) i polskie śledztwo ujawniają mechanizm wyprowadzania milionów. W centrum zainteresowania znajduje się Dominik B. i jego spółka Stopro, której zarzuca się udział w zorganizowanej grupie przestępczej i pranie brudnych pieniędzy. Badane są podejrzane inwestycje w luksusowe nieruchomości oraz skomplikowane transakcje, które miały służyć legalizacji gigantycznych kwot pochodzących z publicznych kontraktów. To bezprecedensowa historia.

Na pierwszym planie, z prawej strony, otwarte drewniane drzwi z wyraźnym usłojeniem w odcieniach brązu. Na drzwiach zamontowana jest mosiężna gałka i okrągła wkładka zamka, otoczona prostokątną płytką mocowaną czterema śrubami z płaskim łbem krzyżakowym. W tle, po lewej stronie, widoczna jest ciemna przestrzeń wnętrza, a za nią, z lewej krawędzi kadru, jasna, prawdopodobnie oświetlona ściana z fragmentem ciemnej ościeżnicy.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie, z prawej strony, otwarte drewniane drzwi z wyraźnym usłojeniem w odcieniach brązu. Na drzwiach zamontowana jest mosiężna gałka i okrągła wkładka zamka, otoczona prostokątną płytką mocowaną czterema śrubami z płaskim łbem krzyżakowym. W tle, po lewej stronie, widoczna jest ciemna przestrzeń wnętrza, a za nią, z lewej krawędzi kadru, jasna, prawdopodobnie oświetlona ściana z fragmentem ciemnej ościeżnicy.

Tajemnice OLAF i spółki Stopro

Dochodzenie prowadzone przez Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF) w sprawie nieprawidłowości w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS) ujawnia druzgocące wnioski, które mogą wstrząsnąć polską sceną polityczną i gospodarczą. Raport, choć datowany na 2025 rok, już teraz rzuca długi cień na transparentność wydatkowania publicznych środków. W jego centrum znajduje się spółka Stopro, należąca do Dominika B., której działalność stała się przedmiotem intensywnych badań europejskich kontrolerów. Ustalenia OLAF sugerują, że firma miała przekazywać duże kwoty środków unijnych osobom trzecim, co wzbudziło poważne podejrzenia.

Te niepokojące poszlaki, wskazujące na możliwy przypadek prania pieniędzy, stanowią zaledwie wierzchołek góry lodowej. Europejscy śledczy wprost sugerują, że mamy do czynienia z legalizowaniem dochodów pochodzących z oszustwa, co jest przestępstwem sankcjonowanym przez polskie prawo karne, jak donosi Onet. Ustalenia te stały się kluczowym elementem szeroko zakrojonego śledztwa, które w Polsce prowadzi Prokuratura Krajowa, wspierana przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Na celowniku znalazł się skomplikowany przepływ gigantycznych środków, które miały trafiać z RARS do spółki Stopro w ramach licznych kontraktów.

Pieniądze z RARS na prywatne luksusy?

Dominik B., właściciel spółki Stopro, otrzymywał od Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych znaczne sumy, które rzekomo przeznaczał na realizację kontraktów, takich jak zakup agregatów prądotwórczych, czy pokrycie kosztów transportu do Polski. Jednakże, jak wynika z zgromadzonego materiału dowodowego, te same środki miały posłużyć do finansowania znacznie bardziej wystawnego stylu życia. Zyski z państwowych zleceń miały umożliwić mu dokończenie budowy okazałego domu w stolicy oraz zakup za gotówkę luksusowego apartamentu w malowniczej Krynicy-Zdroju. Wygląda na to, że publiczne pieniądze miały szybką drogę do prywatnych kieszeni.

Co więcej, luksusowe inwestycje nie ograniczały się jedynie do osobistego majątku Dominika B. Śledczy z Prokuratury Krajowej z dużym zainteresowaniem przyglądają się również działaniom samej spółki Stopro, która również prowadziła działalność inwestycyjną na rynku nieruchomości. To właśnie te transakcje, wykraczające poza standardową działalność handlową, wzbudziły szczególne podejrzenia i stały się jednym z kluczowych wątków w prowadzonym dochodzeniu. Schemat wydaje się być dobrze znany z innych afer, gdzie prywatne aspiracje finansowano ze wspólnego budżetu.

Transakcja z rodzicami właściciela

Jedna z transakcji budzi szczególnie wiele pytań i wydaje się być kluczowym elementem w schemacie domniemanego prania pieniędzy. Zaledwie dwa tygodnie po podpisaniu pierwszej umowy z RARS, spółka Stopro zawarła umowę przedwstępną na zakup dwupokojowego mieszkania na warszawskiej Pradze. Warto podkreślić, że sprzedającymi byli nikt inny, jak rodzice Dominika B. – Andrzej i Iwona B. Taka chronologia zdarzeń i bliskie powiązania rodzinne natychmiast przykuły uwagę śledczych, wskazując na potencjalne maskowanie przepływów finansowych.

Gdy na konto spółki Stopro zaczęły wpływać pierwsze transze pieniędzy z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, transakcja została szybko sfinalizowana, co tylko potwierdziło obawy prokuratury. 14 lutego, pół miliona złotych zostało przelane na konto matki właściciela, Iwony B., skutecznie czyniąc spółkę właścicielem lokalu mieszkalnego odkupionego od jego własnych rodziców. Prokuratura Krajowa bez wahania uznała tego typu operację za potencjalny element mechanizmu legalizowania środków pochodzących z przestępstwa. To nie jest zwykła transakcja rynkowa; to mocny sygnał dla organów ścigania.

CBA w akcji i poważne zarzuty

Mimo że śledztwo w sprawie domniemanych nieprawidłowości w RARS i wyprowadzania środków zostało wszczęte już w grudniu 2023 roku, na zatrzymanie głównego podejrzanego, Dominika B., trzeba było czekać półtora roku. W końcu, 12 czerwca 2025 roku, funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego wkroczyli do jego domu, sygnalizując koniec pewnego etapu w tej głośnej aferze. Ta akcja była kulminacją długotrwałych działań operacyjnych, mających na celu zebranie wystarczających dowodów, aby postawić zarzuty. Wydaje się, że cierpliwość śledczych w końcu przyniosła wymierne rezultaty.

Przedstawione Dominikowi B. zarzuty są niezwykle poważne i rzucają nowe światło na skalę procederu. Podobnie jak zatrzymany wcześniej Paweł Sz., usłyszał on zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, której celem miało być systematyczne wyprowadzanie środków z RARS. Co więcej, prokuratura oskarża go również o przestępstwo prania brudnych pieniędzy, wskazując na próbę legalizacji co najmniej 23 milionów złotych. Śledczy twierdzą, że B. miał celowo podejmować działania mające na celu upozorowanie legalności tych gigantycznych kwot, uzyskanych w wyniku popełnienia przestępstwa.

Schemat chińskich faktur

Prokuratura Krajowa ujawniła również inny, równie misternie skonstruowany mechanizm, który miał służyć do generowania nielegalnych zysków, tym razem wykorzystując międzynarodowe transakcje. Według śledczych, Dominik B. miał w okresie od kwietnia do października 2020 roku polecać chińskim dostawcom celowe zawyżanie cen sprzętu covidowego, który następnie trafiał do RARS. Agencja, nieświadoma tego procederu, ponosiła oczywiście znacznie zawyżone koszty, drenując budżet państwa w czasach kryzysu. To obrazuje, jak skrupulatnie zaplanowany był każdy etap oszustwa.

Co najbardziej intrygujące, po zakończeniu transakcji z RARS, Dominik B. miał, już jako osoba prywatna, zawierać z tymi samymi chińskimi firmami fikcyjne umowy. Na podstawie tych umów, część nadpłaconej przez agencję kwoty wracała do niego pod pozorem rzekomego wynagrodzenia, stanowiąc klasyczny przykład odwróconego prania pieniędzy. Ten sprytny chiński schemat pozwalał na cykliczne „legalizowanie” wyższych cen, które ostatecznie lądowały w prywatnych kieszeniach, omijając wszelkie kontrole.

Utrata wzroku i linia obrony

Podczas przesłuchania Dominik B. złożył wyjaśnienia, jednak konsekwentnie nie przyznał się do winy, co jest typowe w sprawach tego kalibru. W związku z postawionymi zarzutami, sąd podjął decyzję o zastosowaniu wobec niego trzymiesięcznego aresztu tymczasowego, co miało zapewnić płynność śledztwa i uniemożliwić mataczenie. Jednak we wrześniu 2025 roku, gdy prokuratura wnioskowała o przedłużenie aresztu, sąd niespodziewanie zdecydował o jego zwolnieniu, co wywołało konsternację wśród obserwatorów. Powodem miała być nagła i poważna choroba podejrzanego.

Zgodnie z argumentacją jego obrońcy, mec. Krzysztofa Wąsowskiego, pobyt w areszcie miał doprowadzić do niemal całkowitej utraty wzroku przez jego klienta, co uznano za wystarczającą przesłankę do zmiany środka zapobiegawczego. Wcześniej, w korespondencji z mediami, Dominik B. konsekwentnie zaprzeczał swojemu udziałowi w aferze, odrzucając sugestie o powiązaniach z kampanią wyborczą Mateusza Morawieckiego. Przekonywał, że lukratywne kontrakty z RARS zdobył dzięki swojej reputacji "sprawdzonego kontrahenta, dostarczającego towar w terminie, z pełną dokumentacją i bez żadnych problemów". To brzmi znajomo, prawda?

Inne powiązania biznesowe

Spółka Stopro, choć w centrum uwagi, nie była jedyną firmą Dominika B., która nawiązywała interesy z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych, co poszerza skalę potencjalnych nieprawidłowości. Media wcześniej opisywały również działalność spółki Direction, która w szczycie pandemii dostarczyła agencji rękawice ochronne i maski za łączną kwotę 55 milionów złotych. Ten znaczący wątek jest obecnie intensywnie analizowany przez śledczych, aby ustalić, czy również tam nie dochodziło do podobnych schematów. Wiele wskazuje na to, że sieć powiązań była znacznie bardziej rozbudowana niż początkowo sądzono.

W materiałach sprawy pojawia się także intrygująca pożyczka, której spółka Stopro udzieliła firmie Tifotex. Dominik B. określił ją jedynie jako "kontynuację współpracy", która dzięki odpowiedniemu oprocentowaniu miała przynieść mu korzyści finansowe. Śledczy z Prokuratury Krajowej szczegółowo badają, czy ta transakcja również nie była przypadkiem elementem szerszego procederu finansowego, mającego na celu ukrycie lub legalizację środków. Sprawa jest w toku, a jej kolejne odsłony mogą ujawnić pełną skalę nieprawidłowości w dysponowaniu publicznymi funduszami, które miały służyć bezpieczeństwu państwa.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.