Afera sylwestrowa w Bełchatowie. Czy goście mieli rację, skarżąc się na brak jedzenia?

2026-01-08 14:21

Impreza sylwestrowa w jednej z restauracji w Bełchatowie (woj. łódzkie) zakończyła się burzą w mediach społecznościowych. Uczestnicy zarzucali organizatorom, że na stołach brakowało jedzenia, a obsługa była niewystarczająca. Właścicielka lokalu "Niezły Bigos" w Bełchatowie, Monika Gąsiorowska, postanowiła publicznie odpowiedzieć na zarzuty, przedstawiając swoją wersję wydarzeń i publikując dowody mające przeczyć twierdzeniom gości. Sprawa dotyczy balu w sali bankietowej "Barbórka", zorganizowanego 31 grudnia 2025 roku.

Stół bankietowy, pokryty białym obrusem, jest starannie zastawiony naczyniami, sztućcami i szklankami. Na pierwszym planie po lewej widoczne są dwa małe kieliszki na nóżkach, obok których leży płaski talerz z przekąską, składającą się z kawałków warzyw i sera. Pośrodku stołu stoi elegancko złożona biała serwetka w uchwycie, a za nią widoczny jest bukiet białych i czerwonych róż. W tle pomieszczenia widać szereg okrągłych, ciepłych źródeł światła na suficie oraz fragmenty luster, odbijające wnętrze.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Stół bankietowy, pokryty białym obrusem, jest starannie zastawiony naczyniami, sztućcami i szklankami. Na pierwszym planie po lewej widoczne są dwa małe kieliszki na nóżkach, obok których leży płaski talerz z przekąską, składającą się z kawałków warzyw i sera. Pośrodku stołu stoi elegancko złożona biała serwetka w uchwycie, a za nią widoczny jest bukiet białych i czerwonych róż. W tle pomieszczenia widać szereg okrągłych, ciepłych źródeł światła na suficie oraz fragmenty luster, odbijające wnętrze.

Sylwester w Bełchatowie, burza online

Impreza sylwestrowa w Bełchatowie, która odbyła się 31 grudnia 2025 roku w sali bankietowej "Barbórka", wywołała szeroką dyskusję w internecie. Obiekt zarządzany jest przez właścicielkę restauracji "Niezły Bigos", Monikę Gąsiorowską. Po zakończeniu zabawy w mediach społecznościowych pojawiły się liczne negatywne opinie dotyczące organizacji balu. Krytyka skupiła się głównie na aspekcie gastronomicznym oraz jakości świadczonych usług.

Uczestnicy imprezy sylwestrowej zarzucali organizatorom, że przygotowano zbyt małe ilości jedzenia. Skargi dotyczyły niewystarczającej ilości przystawek, głównych potraw, ciast, a także pieczywa. Goście wskazywali również na znaczne opóźnienia w wydawaniu posiłków oraz na słabą jakość obsługi kelnerskiej. Właścicielka określiła te opinie jako "skrajnie negatywne", które znacząco nadszarpnęły reputację jej przedsiębiorstwa.

Właścicielka odpowiada na zarzuty

Właścicielka restauracji, Monika Gąsiorowska, zdecydowała się na szczegółową odpowiedź na zarzuty w obszernym poście na Facebooku. Podkreśliła, że najbardziej dotknął ją zarzut dotyczący rzekomego braku jedzenia podczas imprezy. Stwierdziła, że te twierdzenia są nieprawdziwe i stanowczo zaprzeczyła niedoborom gastronomicznym. Organizatorka wyjaśniła, że posiłki zostały przygotowane z uwzględnieniem konkretnej liczby gości.

Monika Gąsiorowska wyjaśniła również, że oferta sylwestrowa nie zakładała formatu szwedzkiego stołu z nielimitowanym dostępem do jedzenia. Każdy gość miał przypisaną porcję zgodnie z wykupionym pakietem. Organizatorka wyraziła swoje rozczarowanie komentarzami o braku chleba, zwłaszcza w kontekście marnowania żywności. Zaznaczyła, że czytanie takich opinii jest dla niej bardzo przykre.

"Jest to zarzut wyssany z palca. Posiłki zostały przygotowane według ilości gości - nie oferowaliśmy szwedzkiego stołu z nielimitowaną ilością jedzenia. Dotarły do nas nawet komentarze, że brakowało chleba. Przykro czyta się takie rzeczy, a jeszcze bardziej przykro jest, gdy wyrzuca się chleb, którego rzekomo nie było" - pisze.

Jakie dowody przedstawiła?

W celu obrony swojego dobrego imienia i udowodnienia prawdy, Monika Gąsiorowska opublikowała zdjęcia. Fotografie przedstawiały dużą ilość jedzenia, która miała pozostać po zakończonej imprezie sylwestrowej. Wśród dowodów znalazły się również zdjęcia stołów po wyjściu gości, ukazujące resztki posiłków, w tym wspomniany chleb. Miały one stanowić bezpośredni dowód na to, że jedzenia było pod dostatkiem.

Właścicielka restauracji ujawniła również okoliczności, które utrudniały organizację balu sylwestrowego. Goście dwukrotnie zmieniali ustawienie stołów, co znacząco zdezorganizowało pracę całej obsługi. Dodatkowo w dniu imprezy pojawiły się poważne problemy kadrowe w zespole. Z pięciu zaplanowanych osób do pracy na kuchni, obecne były tylko trzy, a także zmniejszyła się liczba kelnerów.

"Tego publicznie się nie robi, jednak na swoją obronę podzielę się z Państwem zdjęciami jedzenia, które wróciło ze stołów. Proszę zwrócić uwagę na ilość chociażby chleba. Załączę również zdjęcie stołu po imprezie. Proszę zwrócić uwagę na ilość pozostałego jedzenia" - napisała.

Przeprosiny i zniżki dla gości

Pomimo napotkanych trudności i myśli o całkowitym odwołaniu imprezy, Monika Gąsiorowska podjęła decyzję o jej kontynuowaniu. Zależało jej na tym, aby nie pozostawić gości "na lodzie" w Sylwestra. Właścicielka restauracji wystosowała publiczne przeprosiny za wszelkie niedociągnięcia, które mogły wystąpić podczas balu. W ramach rekompensaty zaoferowała uczestnikom atrakcyjne zniżki na przyszły bal karnawałowy lub darmowy obiad w jej lokalu.

Monika Gąsiorowska zasugerowała również, że za falą negatywnych komentarzy i hejtu może stać nieuczciwa konkurencja. Zwróciła uwagę na fakt, że znaczna większość krytycznych opinii została napisana anonimowo. To skłania ją do refleksji, że działania te mogą być celowo inspirowane w celu zaszkodzenia jej reputacji biznesowej.

"Proszę wszystkich o filtrowanie tego, co czytamy na social mediach. 95% negatywnych opinii o tym wydarzeniu zostało napisane anonimowo, co skłania mnie ku myśli, że konkurencja nie śpi" - pisze.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.