Afery PiS i Pegasus. Co ujawnili politycy w Expressie Biedrzyckiej?

2025-10-30 15:12

Czwartkowe wydanie „Expressu Biedrzyckiej” skupiło się na ostrych ocenach afer z okresu rządów Prawa i Sprawiedliwości. W programie Kamili Biedrzyckiej poseł Tomasz Trela z Nowej Lewicy oraz prof. Marcin Matczak z Uniwersytetu Warszawskiego szczegółowo omówili sprawę Zbigniewa Ziobry i użycie systemu Pegasus. Dyskutowano również o aferze działkowej oraz wyborach wewnętrznych w partii Polska 2050. Ich wypowiedzi rzucają nowe światło na wydarzenia ostatnich lat.

Na środku pustego, szarego pomieszczenia stoi pojedyncze drewniane krzesło w odcieniu jasnego brązu. Na oparciu krzesła widoczny jest blask światła słonecznego, podobnie jak na podłodze, gdzie ukośne pasma światła i cienia tworzą wyraźne prostokątne wzory, rzucane przez okno. Ściany są jednolicie szare, a podłoga ma ciemniejszy, grafitowy odcień, co dodatkowo podkreśla kontrast między oświetlonymi i zacienionymi obszarami.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Na środku pustego, szarego pomieszczenia stoi pojedyncze drewniane krzesło w odcieniu jasnego brązu. Na oparciu krzesła widoczny jest blask światła słonecznego, podobnie jak na podłodze, gdzie ukośne pasma światła i cienia tworzą wyraźne prostokątne wzory, rzucane przez okno. Ściany są jednolicie szare, a podłoga ma ciemniejszy, grafitowy odcień, co dodatkowo podkreśla kontrast między oświetlonymi i zacienionymi obszarami.

Afera działkowa PiS pod ostrzałem

Poseł Tomasz Trela z Nowej Lewicy wyraził stanowcze opinie dotyczące afery sprzedaży działki pod Centralny Port Komunikacyjny. Według Treli, ta sprawa stanowi symbol ośmioletnich rządów Prawa i Sprawiedliwości, wskazując na systemowe nieprawidłowości w funkcjonowaniu aparatu państwowego. Stwierdził, że komunikaty polityków PiS w tej kwestii są klasycznym przykładem odwracania uwagi od własnych przewinień, używając retoryki „złodziej krzyczy najgłośniej”.

Trela podkreślił, że prokuratura po latach rządów PiS musi zmierzyć się z licznymi sprawami dotyczącymi zorganizowanych grup przestępczych i nielegalnego wyprowadzania pieniędzy. Wymienił konkretne osoby, takie jak Mateusz Morawiecki i Janusz Telus, sugerując ich zaangażowanie w handel działkami. Poseł skrytykował również pomysł powierzenia wyjaśnienia sprawy Elżbiecie Witek, byłej marszałek Sejmu, oceniając to jako działanie pozbawione realnej skuteczności.

„Jak słyszę te komunikaty polityków PiS, to klasyka gatunku. Złodziej krzyczy najgłośniej: „łapać złodzieja”, a sam jest tym złodziejem” – mówił Trela w „Expressie Biedrzyckiej”.

„Za co się prokuratura nie weźmie, to jest złodziejstwo, złodziejstwo i jeszcze raz złodziejstwo” – podkreślił poseł.

Problemy Zbigniewa Ziobry

W programie Kamili Biedrzyckiej poruszono również kwestię Zbigniewa Ziobry, byłego ministra sprawiedliwości. Media doniosły o jego rzekomym pobycie w Budapeszcie. Tomasz Trela jest przekonany, że zarówno otoczenie Ziobry, jak i on sam, nie będą w stanie wybronić się przed stawianymi zarzutami. Istnieją dokumenty oraz zeznania świadków, które mają obciążać byłego ministra, co może skutkować dla niego poważnymi konsekwencjami prawnymi.

Parlamentarzysta Nowej Lewicy odniósł się do spekulacji na temat ukrywania się Zbigniewa Ziobry za granicą. Trela sugerował, że Jarosław Kaczyński może podjąć wszelkie kroki, aby nie dopuścić do takiej sytuacji, wskazując na wagę nazwiska Ziobry w polskiej polityce. Według posła, ewentualny brak powrotu Ziobry do Polski byłby jednoznacznym dowodem na jego „nieczyste sumienie”, szczególnie w kontekście 26 zarzutów oraz zarzutu przywłaszczenia 150 milionów złotych z Funduszu Sprawiedliwości.

„W moim przekonaniu i środowisko pana Ziobry, i sam pan Ziobro z tego się nie wybroni. Są dokumenty, są zeznania świadków. Będzie miał wielkie problemy” – stwierdził Trela.

„Myślę, że Kaczyński zrobi absolutnie wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Bo ciężar gatunkowy nazwiska Ziobro jest zupełnie inny” – mówił poseł.

„Jeśli Ziobro nie przyjechałby do Polski, to byłby dowód, że coś ma na sumieniu. Facet, który udawał szeryfa, ma postawionych 26 zarzutów i zarzut przywłaszczenia 150 milionów złotych” – przypomniał Trela.

„„Nie bądźcie fujarami”? Panie Ziobro, nie jesteśmy fujarami. Pytanie, czy pan nie jest miękkiszonem z fujarką” – ironizował polityk.

Czy Pegasus zaatakował naród?

Profesor Marcin Matczak z Uniwersytetu Warszawskiego skoncentrował się na temacie nielegalnej inwigilacji systemem Pegasus. Stwierdził, że osoby zaangażowane w jego użycie, w tym Zbigniew Ziobro, wykorzystały narzędzie antyterrorystyczne do ataku na własny naród. Matczak jasno określił Pegasusa jako nielegalny sposób inwigilacji, charakteryzujący się totalnym zakresem działań, który podważa podstawy systemu prawnego.

Ekspert podkreślił, że możliwość dostępu prokuratora do relacji między obrońcą a adwokatem niweczy sens obrony prawnej. Według profesora, Prawo i Sprawiedliwość nabyło ten kosztowny system szpiegowski, aby zwalczać przeciwników politycznych. Matczak ostrzegł również przed potencjalnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego, wskazując, że w przypadku dostępu obcych wywiadów do danych z Pegasusa Polska staje się łatwym celem szantażu i ataków zewnętrznych.

„Ten człowiek (Ziobro) był zaangażowany w aktywność, w której narzędziem antyterrorystycznym zaatakował własny naród” – mówił prawnik z Uniwersytetu Warszawskiego.

„Pegasus to nielegalny sposób inwigilacji, bo to inwigilacja totalna. Jeśli prokurator może wejść w relacje między obrońcą a adwokatem, to obrona traci sens” – ostrzegł Matczak.

„Prawo i Sprawiedliwość kupiło sobie bardzo drogi gadżet do podsłuchiwania swoich przeciwników. Ktoś, kto kupuje coś takiego, by zwalczać własny naród, nie powinien być w polityce” – ocenił.

„Jeśli dane z Pegasusa trafiają na serwery, do których dostęp ma obcy wywiad, to Polska staje się łatwym celem szantażu i ataku.”

Hipokryzja i wewnętrzne wybory

Podczas programu nie zabrakło również komentarzy dotyczących głośnej afery z udziałem Konrada Berkowicza, posła Konfederacji, który miał opuścić sklep Ikea bez uiszczenia opłaty. Tomasz Trela określił to zdarzenie jako „hipokryzję level hard”, zarzucając politykom publiczne głoszenie wartości, przy jednoczesnym skandalicznym zachowaniu. Trela podkreślił, że takie postawy świadczą o zakłamaniu osób pełniących funkcje publiczne.

Parlamentarzysta dodał, że honorowym zachowaniem ze strony Berkowicza byłoby przyznanie się do błędu i zadośćuczynienie, na przykład poprzez zakup dużej liczby artykułów i przekazanie ich do domu dziecka. W końcowej części programu poruszono temat wewnętrznych wyborów w partii Polska 2050. Posłanka Joanna Mucha potwierdziła swój start na przewodniczącą partii, wyrażając chęć przywrócenia jej należnego miejsca na scenie politycznej. Tomasz Trela skomentował te ambicje, sugerując, że każdy kandydat będzie lepszy od obecnego lidera, Szymona Hołowni, zarzucając mu grę wyłącznie na własny rachunek.

„To jest hipokryzja level hard. Oni w telewizji opowiadają różne historie, a sami zachowują się skandalicznie. To są zakłamani ludzie” – powiedział Trela.

„Honorowe byłoby, gdyby powiedział: „To mój błąd, źle zrobiłem, teraz kupię 50 patelni i zawiozę do domu dziecka”. Tak postępuje ktoś, kto ma sumienie” – mówił.

„Wystartuję i chcę wygrać. Chcę przywrócić Polsce 2050 należne miejsce na scenie politycznej” – zapowiedziała.

„Każdy będzie lepszy niż Szymon Hołownia, bo pan Hołownia gra tylko i wyłącznie na siebie” – powiedział.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.