Spis treści
Bagatelizowane objawy u Nadii Lasoty
Dramatyczna historia 12-letniej Nadii Lasoty, obiecującej tenisistki stołowej z Bydgoszczy, rozpoczęła się niespodziewanie pod koniec sierpnia 2025 roku. Po powrocie z letnich obozów sportowych dziewczynka zaczęła odczuwać ekstremalne osłabienie, spędzając większość dnia na spaniu. Co kilka dni rano pojawiały się niepokojące wymioty, które początkowo próbowano tłumaczyć typowymi dolegliwościami. Niestety, niepokojące symptomy były początkowo bagatelizowane przez lekarzy pierwszego kontaktu, co mogło opóźnić kluczową diagnozę.
Cały wrzesień rodzice Nadii regularnie odwiedzali przychodnię, gdzie lekarz rodzinny konsekwentnie zlecał jedynie badania krwi i sugerował problemy żołądkowe. W tym samym czasie dziewczynka, która od sześciu lat poświęcała tenisowi stołowemu nawet 20 godzin tygodniowo, zaczęła wykazywać coraz poważniejsze problemy. Oprócz osłabienia i wymiotów, rodzice zauważyli u niej pogarszającą się jakość pisania, trudności ze skupieniem, brak koncentracji oraz ogólną apatię i złe samopoczucie. Intensywne treningi nie przeszkodziły w narastaniu niepokojących symptomów, które stawały się coraz bardziej widoczne na korcie i w życiu codziennym.
– Do tego doszła również coraz gorsza jakość pisania, brak skupienia i koncentracji, a także apatia i ogólne złe samopoczucie. Cały wrzesień chodziliśmy z córką do lekarza rodzinnego w przychodni, ale zlecał nowe badania krwi i sugerował problemy żołądkowe – opisują rodzice.
Pogarszająca się koordynacja ruchowa
Sytuacja Nadii stawała się coraz bardziej alarmująca, zwłaszcza na tle jej pasji – tenisa stołowego. Od połowy września jej gra na korcie zaczęła wyglądać "bardzo dziwnie", jak wspominali rodzice, co dla aktywnej sportowo dziewczynki było sygnałem ostrzegawczym. Ruchy stały się niezgrabne, zauważalny był brak koordynacji ruchowej oraz postępujące osłabienie siły mięśniowej po prawej stronie ciała. Te symptomy skłoniły rodziców do natychmiastowego działania, żądając skierowania do szpitala na oddział neurologiczny, gdzie wreszcie podjęto konkretne kroki.
Po przyjęciu do szpitala, sprawy nabrały tempa, ukazując dramatyczną skalę problemu. Wykonano rezonans magnetyczny, który ujawnił przerażającą diagnozę: guz mózgu. Następnie pilnie założono zastawkę komorowo-otrzewnową, a także przeprowadzono pierwszą biopsję, mającą na celu określenie charakteru zmiany. Szybka sekwencja wydarzeń w szpitalu neurologicznym brutalnie potwierdziła, że stan Nadii jest znacznie poważniejszy, niż początkowo przypuszczano.
– Od połowy września jej gra była bardzo dziwna, ruchy niezgrabne, brak koordynacji ruchowej i coraz mniejsza siła mięśniowa po prawej stronie, niejako sprawiły że poprosiliśmy o skierowanie do szpitala na oddział neurologiczny. Tam sprawy potoczyły się szybko. Rezonans, diagnoza guz mózgu, założenie zastawki komorowo-otrzewnowej i biopsja – mówią rodzice.
Złośliwy guz mózgu i brak nadziei?
Niestety, początkowe działania w Bydgoszczy nie przyniosły jednoznacznych wyników. Pierwsza biopsja okazała się nieudana, co zmusiło rodziców Nadii do poszukiwania dalszej pomocy medycznej w innych ośrodkach. Ich nadzieje skierowały się w stronę warszawskiego Centrum Zdrowia Dziecka, renomowanej placówki, gdzie dziewczynka trafiła najpierw na oddział onkologii, a następnie na neurochirurgię. Nieudana biopsja w Bydgoszczy była kolejnym ciosem, zmuszającym rodzinę do walki o czas i precyzyjną diagnozę.
W Centrum Zdrowia Dziecka przeprowadzono kolejny rezonans magnetyczny, a następnie ponowną biopsję – tym razem z powodzeniem. Wyniki badań histopatologicznych niestety potwierdziły najgorsze obawy rodziców i lekarzy. Guz okazał się złośliwy, sklasyfikowany jako High Grade Glioma NOS. Co więcej, polscy specjaliści uznali go za nieoperacyjny w kraju, co postawiło rodzinę w niezwykle trudnej sytuacji. Diagnoza złośliwego nowotworu mózgu, z dodatkowym orzeczeniem o jego nieoperacyjności w Polsce, stała się szokującą informacją, która wywróciła świat rodziny do góry nogami.
Zagraniczna terapia jedynym ratunkiem?
W obliczu bezradności polskiej medycyny, rodzice Nadii z determinacją rozpoczęli poszukiwania innych możliwości leczenia. Ich uwaga skupiła się na zagranicznych klinikach, gdzie mogłaby być szansa na przeprowadzenie skomplikowanej operacji usunięcia guza. Równolegle rozważają również dostęp do innowacyjnych terapii, które nie są jeszcze dostępne w Polsce, a które mogłyby znacząco zwiększyć szanse ich córki na wyzdrowienie. Rodzice Nadii podjęli heroiczną walkę o jej przyszłość, poszukując ratunku poza granicami kraju i analizując każdą możliwą opcję.
Zapewnienie Nadii jak najlepszych warunków leczenia stało się dla nich absolutnym priorytetem, a czas ucieka nieubłaganie. Wiedzą, że koszty leczenia za granicą oraz potencjalnych terapji są ogromne, dlatego zdesperowani apelują o wsparcie. Każda przekazana kwota może wesprzeć Nadię w jej trudnej walce z chorobą i zwiększyć jej szanse na przyszłość, dając nadzieję na normalne życie. Każda złotówka to realna szansa na zwiększenie szans Nadii w walce z bezlitosną chorobą, dając jej szansę na jutro.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.