Akty dywersji na kolei w Polsce. Co dokładnie ustalono pod Puławami i Miką?

2025-11-17 17:23

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) potwierdziło akty dywersji na polskiej kolei, które miały miejsce w miniony weekend na trasie Warszawa–Lublin. Służby państwowe zareagowały skutecznie, co pozwoliło zapobiec tragedii. Specjalny zespół ekspertów, powołany przez Prokuratora Generalnego, intensywnie pracuje nad pełnym wyjaśnieniem okoliczności zdarzeń oraz ujęciem sprawców i zleceniodawców tego sabotażu.

Torowisko kolejowe składa się z dwóch równoległych torów, które zbiegają się w oddali, tworząc łuk w prawo. Pomiędzy szynami oraz po obu stronach torów widoczny jest szary tłuczeń. Pod torami znajdują się podkłady kolejowe ułożone prostopadle do szyn. W tle po obu stronach widać zielone krzewy i drzewa, a niebo jest jasne i zachmurzone.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Torowisko kolejowe składa się z dwóch równoległych torów, które zbiegają się w oddali, tworząc łuk w prawo. Pomiędzy szynami oraz po obu stronach torów widoczny jest szary tłuczeń. Pod torami znajdują się podkłady kolejowe ułożone prostopadle do szyn. W tle po obu stronach widać zielone krzewy i drzewa, a niebo jest jasne i zachmurzone.

Potwierdzone akty dywersji na kolei

MSWiA w oficjalnym komunikacie potwierdziło, że w miniony weekend na trasie Warszawa–Lublin zarejestrowano uszkodzenia torów, które spowodowały zatrzymanie dwóch pociągów. Ustalenia służb jednoznacznie wskazują na akty dywersji, które zagroziły bezpieczeństwu ruchu kolejowego w Polsce. Incydenty miały miejsce w dwóch konkretnych lokalizacjach, wymagając natychmiastowej reakcji służb.

W okolicach miejscowości Mika, na terenie powiatu garwolińskiego, część szyny została wysadzona w powietrze, co stanowiło poważne zagrożenie. Z kolei pod Puławami uszkodzono trakcję elektryczną, a na szynie zamontowano specjalną metalową obejmę, która miała na celu wykolejenie pociągu. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński podkreślił, że służby od początku intensywnie wyjaśniały okoliczności obu zdarzeń, działając w pełnej koordynacji.

„Mieliśmy do czynienia z aktem dywersji. W miejscowości Mika w pow. garwolińskim, zostało to już potwierdzone. W drugim przypadku, bardzo prawdopodobnym, służby prowadzą ustalenia. Wczoraj około godziny 7:30 maszynista jednego z pociągów zauważył uszkodzenie toru kolejowego i natychmiast zatrzymał skład. Od wczesnych godzin rannych na miejscu pracowali funkcjonariusze Policji, ABW i innych służb państwowych. Wszystkie działania są skoordynowane” - powiedział szef MSWiA Marcin Kierwiński podczas konferencji prasowej w KPRM.

Kiedy służby podjęły działania?

Pierwsze zgłoszenie dotyczące huku w bliżej nieokreślonym terenie mieszkaniec przekazał Policji w sobotę około godziny 22:00. Na miejsce wysłano patrol, który jednak nie zidentyfikował dokładnego miejsca zdarzenia. Polskie służby wznowiły intensywne działania w niedzielny poranek, koncentrując się na ujęciu zarówno bezpośrednich sprawców, jak i zleceniodawców tego haniebnego aktu sabotażu na kolei.

Szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował, że zabezpieczono bardzo obszerny materiał dowodowy, który ma umożliwić szybkie ustalenie odpowiedzialnych za dywersję. Zebrano zapisy z okolicznych kamer monitoringu oraz inne kluczowe dowody, które są obecnie szczegółowo analizowane. Na tej samej linii kolejowej odnotowano również dwa kolejne incydenty, w tym uszkodzenie trakcji i metalową obejmę, co sugeruje skoordynowane działania.

„Zabezpieczyliśmy bardzo obszerny materiał dowodowy, który pozwoli szybko ustalić sprawców tego haniebnego aktu dywersji. Zgromadzono zapisy z okolicznych kamer monitoringu oraz inne kluczowe dowody. Na tej samej linii kolejowej odnotowano dwa kolejne incydenty: uszkodzenie około 60 metrów trakcji energetycznej oraz, kilkaset metrów dalej - metalową obejmę założoną na torach. Oba te zdarzenia są obecnie szczegółowo analizowane przez służby” – powiedział minister Marcin Kierwiński.

Kto wyjaśni zdarzenia?

Nad sprawą aktów dywersji na kolei pracuje specjalny zespół, powołany przez Prokuratora Generalnego, w skład którego wchodzą eksperci z różnych instytucji państwowych. W jego skład weszli prokuratorzy, funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji (CBŚP) oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW), co podkreśla wagę i złożoność prowadzonych działań śledczych.

Minister Marcin Kierwiński zaznaczył, że przedstawiciele rządu, służb oraz prokuratury będą przekazywać publicznie wyłącznie potwierdzone informacje, aby nie wprowadzać opinii publicznej w błąd. Podkreślił również, że od pierwszych minut po ujawnieniu zdarzeń wszystkie służby państwowe działały w pełnej koordynacji, a teren został natychmiast zabezpieczony i odizolowany przez policję w celu dokładnej identyfikacji śladów.

„W skład zespołu weszli prokuratorzy funkcjonariusze CBŚP oraz ABW. Szczegółowe informacje dotyczące mocodawców oraz przebiegu zdarzeń będą ujawniane po zweryfikowaniu kolejnych hipotez” – powiedział minister Marcin Kierwiński.

„Od pierwszych minut po ujawnieniu zdarzenia wszystkie służby państwowe były na miejscu i działały w pełnej koordynacji. Teren został zabezpieczony i odizolowany przez policję, aby móc dokładnie zidentyfikować każdy potencjalny ślad i jak najszybciej ustalić sprawców. Wspólne działania prowadzą policja, służby specjalne i prokuratura, aby wszystkie ustalenia przebiegały możliwie sprawnie i skutecznie” - dodał minister Marcin Kierwiński.

Bezpieczeństwo Polek i Polaków priorytetem

Minister-koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak podkreślił, że priorytetem państwa polskiego jest bezpieczeństwo wszystkich obywateli. Stwierdził, że sprawa sabotażu stanowi absolutne zadanie priorytetowe dla wszystkich odpowiedzialnych za bezpieczeństwo kraju, zapewniając o podjęciu wszelkich możliwych działań. Zapewnienie bezpieczeństwa na ulicach, w pociągach i na drogach pozostaje kluczowym celem rządu.

W reakcji na akty sabotażu zaangażowane zostały również Polskie Koleje Państwowe (PKP), Służba Ochrony Kolei (SOK) oraz wymiar sprawiedliwości. Minister Waldemar Żurek poinformował, że Prokuratura Krajowa rozpoczęła już postępowanie przygotowawcze w tej sprawie. Za akty dywersji i usiłowanie spowodowania katastrofy w ruchu kolejowym grożą surowe kary.

„Sprawa sabotażu to dla nas wszystkich, odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa, zadanie absolutnie priorytetowe. Nasze bezpieczeństwo na ulicach, w pociągach, na drogach to jest nasz priorytet. Zrobimy wszystko, żeby je zapewnić” – powiedział minister-koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

„Wszczęto już postępowanie przygotowawcze. Prowadzi je Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej. Został powołany specjalny zespół, który koordynuje prace: dwóch bardzo doświadczonych prokuratorów, przedstawiciel CBŚP i ABW. Jeśli zostanie udowodnione zagrożenie, za akty dywersji i usiłowanie spowodowania katastrofy w ruchu grozi od 10 lat pozbawienia wolności wzwyż, łącznie z karą dożywocia” – wskazał minister sprawiedliwości.

Czy procedury bezpieczeństwa zadziałały?

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapewnił, że wszystkie procedury bezpieczeństwa w obliczu aktu sabotażu zadziałały odpowiednio i skutecznie. Poinformował, że system wygenerował ostrzeżenie o nierówności na torze, co pozwoliło maszyniście na natychmiastową reakcję i zatrzymanie składu. Było to kluczowe dla uniknięcia potencjalnej tragedii i podkreśla efektywność wprowadzonych mechanizmów.

Polskie Linie Kolejowe (PLK) wraz ze Strażą Ochrony Kolei (SOK) zintensyfikowały kontrole na całej sieci kolejowej w Polsce, aby zapobiec podobnym incydentom w przyszłości. Naprawa torów w okolicach stacji Puławy–Azoty już trwa, a prace nad pozostałymi uszkodzonymi odcinkami są w toku. Minister Klimczak podkreślił, że służby nie dadzą się przestraszyć i będą kontynuować działania na rzecz bezpieczeństwa transportu kolejowego.

„Wszystkie procedury zadziałały. Było ostrzeżenie o nierówności na torze, zwrócenie uwagi na obserwowanie torów i prośba o szczególną ostrożność. Polskie Linie Kolejowe wespół ze Strażą Ochrony Kolei zintensyfikowały kontrole. Naprawa torów w okolicach stacji Puławy–Azoty już trwa, przygotowujemy się do naprawy pozostałych odcinków. Nasze służby nie dadzą się przestraszyć” – podkreślił minister infrastruktury.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.