Alarmujące statystyki PKP. Czy świąteczny pośpiech znów zbiera krwawe żniwo?

2025-12-23 12:47

Przedświąteczna gorączka i sylwestrowa euforia nie zwalniają z podstawowych zasad bezpieczeństwa. Pracownicy PKP PLK wystosowali pilny apel do kierowców i pieszych, przypominając o zagrożeniach na przejazdach kolejowych. Akcja, która dziś miała miejsce w Radomiu przy przejeździe na Gajowej, ma na celu uświadomienie skali problemu, zanim kolejne tragedie zapiszą się w statystykach. Niestety, liczby są brutalne i każą zadać pytanie o ludzką lekkomyślność.

Główny obiekt to rozmyty, podłużny przedmiot w ukośnej pozycji, przechodzący przez centrum kadru. Jest on ciemny, z widocznymi jaśniejszymi, poziomymi pasami. W tle widoczna jest szeroka, ciemnoszara płaszczyzna, przedzielona w połowie horyzontalną, pomarańczową linią. Cały obraz pokryty jest efektem deszczu, widocznym jako drobne, jasne smugi.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Główny obiekt to rozmyty, podłużny przedmiot w ukośnej pozycji, przechodzący przez centrum kadru. Jest on ciemny, z widocznymi jaśniejszymi, poziomymi pasami. W tle widoczna jest szeroka, ciemnoszara płaszczyzna, przedzielona w połowie horyzontalną, pomarańczową linią. Cały obraz pokryty jest efektem deszczu, widocznym jako drobne, jasne smugi.

Świąteczne apele o bezpieczeństwo?

Na dzień przed Wigilią, w ferworze ostatnich przygotowań i zaledwie kilka dni przed hucznym Sylwestrem, kolejarze z PKP PLK ponownie wystosowali dramatyczny apel. To stały, niestety coraz bardziej alarmujący rytuał, przypominający o niebezpieczeństwach czyhających na przejazdach kolejowych. Mimo nieustannych kampanii i powtarzanych ostrzeżeń, wielu kierowców i pieszych zdaje się ignorować podstawowe zasady, narażając życie swoje i innych.

Tradycyjne już przypomnienie o zagrożeniach miało miejsce w Radomiu, przy strategicznym przejeździe na Gajowej, symbolicznie tuż przed szczytem świątecznych podróży. Kontekst świąt, z ich gorączkowym pośpiechem i rozkojarzeniem, sprawia, że takie akcje są kluczowe, a jednocześnie nasuwa się pytanie, czy ten coroczny sygnał trafia do świadomości tych, którzy najbardziej go potrzebują.

Tragiczny bilans Mazowsza

Za kolejnymi apelami i ostrzeżeniami stoją niestety mrożące krew w żyłach statystyki, które z roku na rok budzą coraz większy niepokój. Szczególnie na Mazowszu sytuacja jest wyjątkowo trudna i alarmująca, świadcząca o poważnym problemie z przestrzeganiem przepisów bezpieczeństwa. Tylko w tym regionie odnotowano aż 26 wypadków na przejazdach kolejowych, co jest tragicznym świadectwem ludzkiej nieuwagi i brawury.

Najsmutniejszy jest jednak bilans ofiar śmiertelnych – aż 7 osób straciło życie w tych z pozoru możliwych do uniknięcia incydentach. To nie są tylko suche liczby; to ludzkie dramaty, rodziny pogrążone w żałobie i przypomnienie, że choć tory wydają się dobrze oznakowane, to jednak na przejeździe kolejowym obowiązuje bezwzględna ostrożność. Główne przewinienia kierowców to notoryczne wjeżdżanie na przejazd przy zamkniętych rogatkach oraz ich lekkomyślne omijanie.

Kierowcy głównymi winowajcami?

Kolejarze, którzy na co dzień obserwują niebezpieczne zachowania, nie pozostawiają złudzeń co do tego, kto ponosi największą odpowiedzialność za te tragiczne zdarzenia. Oficjalne dane są bezlitosne i wskazują na jednoznacznego sprawcę większości wypadków. Wynika z nich, że za aż 90 procent wszystkich wypadków na przejazdach kolejowych odpowiadają kierowcy, co powinno dać każdemu do myślenia o własnych nawykach za kółkiem.

To zatrważająca statystyka, która demaskuje powszechny brak ostrożności i poczucia odpowiedzialności. Omijanie zamkniętych rogatek, wjeżdżanie pod sygnalizator świetlny nakazujący zatrzymanie, czy po prostu brak należytej uwagi podczas przejazdu przez tory to nagminne i niezwykle groźne zachowania. Każdy z tych „grzechów” kierowców może mieć katastrofalne skutki, zamieniając beztroską podróż w dramatyczny finał.

Niebezpieczne pośpiechy

Prezes PKP PLK, Ireneusz Merchel, wielokrotnie podkreślał, że „jedna chwila nieuwagi może kosztować życie”. Niestety, w przedświątecznej i noworocznej gorączce, gdzie każda minuta wydaje się na wagę złota, wielu zapomina o tym fundamentalnym ostrzeżeniu. Pośpiech staje się śmiertelnym doradcą, a ignorowanie podstawowych zasad, takich jak zatrzymanie się przed rogatkami czy zwracanie uwagi na sygnalizację, staje się zatrważająco częste.

Tragiczny bilans na Mazowszu jest tylko ułamkiem ogólnopolskiego problemu, który wymaga nie tylko edukacji, ale także głębokiej refleksji nad kulturą jazdy. Apel kolejarzy, choć powtarzany co roku, nabiera szczególnej mocy w okresie, gdy na drogach panuje zwiększony ruch, a roztargnienie może mieć najwyższą cenę. Pamiętajmy, że „przejazd kolejowy to nie wyścig” – to miejsce, gdzie bezwzględnie priorytetem jest życie i bezpieczeństwo.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.