Ali Olszański nie żyje. Legenda snowboardu przegrała z górą?

2026-03-13 11:42

Ali Olszański, prawdziwa legenda polskich sportów zimowych i guru freeride’u, zginął w Tatrach po słowackiej stronie, porwany przez lawinę. Jego śmierć wstrząsnęła środowiskiem. Znany z ekstremalnych zjazdów poza trasami, w tym z Mont Blanc, Olszański został pochowany na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Na jego grobie, wśród wieńców, pojawiła się wyjątkowa pamiątka — sportowa rękawiczka.

Centralnie, ponad falistym krajobrazem, wznosi się ośnieżony szczyt góry o ostrych kształtach, której ciemne partie kontrastują z białym śniegiem. Całość utrzymana jest w tonacji monochromatycznej, z przewagą szarości, bieli i granatu. Na pierwszym planie i po bokach rozciągają się łagodne, zaśnieżone pagórki, tworzące miękkie, pofalowane formy, oświetlone od góry i z centrum, co tworzy wyraźne cienie i subtelne gradienty. Jasne światło rozlewa się od horyzontu za górą, rozjaśniając niebo, które przechodzi od bieli na dole do ciemniejszej szarości u góry, tworząc eteryczną i spokojną atmosferę.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Centralnie, ponad falistym krajobrazem, wznosi się ośnieżony szczyt góry o ostrych kształtach, której ciemne partie kontrastują z białym śniegiem. Całość utrzymana jest w tonacji monochromatycznej, z przewagą szarości, bieli i granatu. Na pierwszym planie i po bokach rozciągają się łagodne, zaśnieżone pagórki, tworzące miękkie, pofalowane formy, oświetlone od góry i z centrum, co tworzy wyraźne cienie i subtelne gradienty. Jasne światło rozlewa się od horyzontu za górą, rozjaśniając niebo, które przechodzi od bieli na dole do ciemniejszej szarości u góry, tworząc eteryczną i spokojną atmosferę.

Kim był Ali Olszański?

Dla większości fanów sportów zimowych był po prostu Alim Olszańskim, choć jego prawdziwe nazwisko to Rafał Cygan. Ten pseudonim stał się synonimem odwagi i brawury w świecie ekstremalnego snowboardu. Olszański już za życia zyskał status legendy, specjalizując się w pokonywaniu najbardziej wymagających, dzikich tras, które wielu uważało za niezdobyte.

Jego dokonania obejmują spektakularne zjazdy z Mont Blanc, najwyższego szczytu Alp, co samo w sobie stanowiło wyczyn godny podziwu. Lista miejsc, gdzie sprawdzał swoje umiejętności, była imponująca: od Gruzji i Islandii po Amerykę Południową. W planach miał nawet ekspedycję na ścianę Diamir w Himalajach, bez dodatkowego tlenu, lecz kontuzja pokrzyżowała te plany, o czym świadczyła nieudana zbiórka funduszy.

Lawinowe przeżycia

Życie Aliego Olszańskiego było naznaczone bliskimi spotkaniami ze śmiercią, co czyni jego tragiczny koniec jeszcze bardziej symbolicznym. W kwietniu 2023 roku, podczas zjazdu z Rysów, Ali przeżył potężną lawinę, która porwała go z wysokości około 2500 m n.p.m. Spadał kilkaset metrów, zatrzymując się tuż nad taflą Czarnego Stawu.

Wtedy to, jak wspominają jego przyjaciele, „miał wielkie szczęście”, które prawdopodobnie zawdzięczał plecakowi lawinowemu, ratującemu mu życie. To zdarzenie ugruntowało jego reputację niezniszczalnego. Niestety, 26 lutego 2024 roku szczęście go opuściło na dobre, a góry, które tak kochał, stały się jego ostatnim przystankiem.

„Lubił ryzyko i miał wielkie szczęście” - tak Aliego wspominają przyjaciele.

Tragedia w Dolinie Mięguszowieckiej

Fatalny dzień, 26 lutego, przyniósł tragedię, która wstrząsnęła całym środowiskiem sportów zimowych. Ali Olszański wraz z innym doświadczonym narciarzem, Markiem Patolą, zjeżdżali stromym żlebem w malowniczej, lecz zdradliwej Dolinie Mięguszowieckiej w słowackich Tatrach Wysokich. To właśnie tam doszło do katastrofy – lawina porwała obu mężczyzn, nie dając im żadnych szans.

Mimo błyskawicznej i sprawnie przeprowadzonej akcji ratunkowej, która zazwyczaj daje nadzieję w tak ekstremalnych warunkach, tym razem życie obydwu sportowców nie zostało uratowane. Śmierć Aliego, w wieku zaledwie 41 lat, jest bolesnym przypomnieniem o potędze i nieprzewidywalności gór, które jednocześnie fascynują i potrafią być bezlitosne.

Ostatnie pożegnanie

Pogrzeb Aliego Olszańskiego odbył się w sobotę 7 marca na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, miejscu spoczynku wielu zasłużonych Polaków. Bliscy, przyjaciele i liczne grono kolegów z branży sportowej zgromadziło się, by oddać ostatni hołd człowiekowi, który żył pełnią życia, nieustannie przesuwając granice możliwości.

Wśród tradycyjnych wieńców z kolorowych kwiatów, które pokrywały grób, znalazł się niezwykle symboliczny przedmiot – jedna z jego sportowych rękawiczek. Ten prosty gest stanowił milczące świadectwo pasji i dziedzictwa, jakie Ali Olszański pozostawił po sobie, inspirując kolejne pokolenia do podążania za marzeniami, nawet tymi najbardziej ekstremalnymi.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.