Andrzej Duda i Smoleńsk. Co pamięta prezydent?

Andrzej Duda w swojej książce "To ja" opisał niepublikowane dotąd wspomnienia dotyczące katastrofy smoleńskiej z kwietnia 2010 roku. Były prezydent szczegółowo relacjonuje chwile poprzedzające tragedię i te, które nastąpiły po niej. W tekście porusza temat ostatniej rozmowy z Lechem Kaczyńskim, organizacji transportu ciała Marii Kaczyńskiej oraz momentu, gdy dowiedział się o katastrofie. Duda ujawnia osobiste doświadczenia związane z tym tragicznym wydarzeniem, które na zawsze odmieniło polską politykę.

Na pierwszym planie widoczny jest mokry, kafelkowy chodnik lub nawierzchnia z odbijającym się światłem. Za nim, w środkowej części zdjęcia, rozciąga się ciemna, pozioma płaszczyzna, która zasłania dolne partie dalszego planu. Powyżej tej płaszczyzny, na tle szarego, zachmurzonego nieba, rozciąga się rząd ulicznych latarni, których rozświetlone, żółte lampy tworzą świetlisty sznur zanikający w dali. Prawa strona obrazu jest zdominowana przez pionowy, ciemny element, prawdopodobnie fragment ściany lub filaru, który częściowo zasłania widok.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie widoczny jest mokry, kafelkowy chodnik lub nawierzchnia z odbijającym się światłem. Za nim, w środkowej części zdjęcia, rozciąga się ciemna, pozioma płaszczyzna, która zasłania dolne partie dalszego planu. Powyżej tej płaszczyzny, na tle szarego, zachmurzonego nieba, rozciąga się rząd ulicznych latarni, których rozświetlone, żółte lampy tworzą świetlisty sznur zanikający w dali. Prawa strona obrazu jest zdominowana przez pionowy, ciemny element, prawdopodobnie fragment ściany lub filaru, który częściowo zasłania widok.

Andrzej Duda o katastrofie smoleńskiej

Osobiste wspomnienia Andrzeja Dudy z katastrofy smoleńskiej zostały szczegółowo opisane w jego książce "To ja". Polityk poświęcił wiele miejsca na przywołanie tragicznych wydarzeń z kwietnia 2010 roku. W sobotni poranek, przed godziną dziewiątą, przyszły prezydent dowiedział się o tragedii poprzez natarczywy telefon od przyjaciółki rodziny. Była nią sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku, co od razu wzbudziło jego niepokój i poczucie, że stało się coś poważnego.

Pierwsza reakcja Dudy na wieść o katastrofie to niedowierzanie i krzyk, że "to niemożliwe". Po chwili odłożył słuchawkę, przepraszając rozmówczynię. Telefonów było więcej – dzwonili kolejni znajomi, aby upewnić się, czy Andrzej Duda był na pokładzie samolotu. Informacje podawane przez telewizję stawały się coraz gorsze, szybko rozwiewając wszelkie nadzieje i potwierdzając najgorsze obawy. W katastrofie zginęło łącznie 96 osób – wszyscy pasażerowie i załoga.

"W sobotę lubiliśmy dłużej pospać. Przed dziewiątą usłyszałem dzwoniący telefon, ale nie bardzo chciało mi się rozmawiać. Ktoś dzwonił jednak tak natarczywie, że Agata podała mi komórkę, abym odebrał. Spojrzałem na wyświetlacz — dzwoniła przyjaciółka rodziny, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku. Pomyślałem, że musiało się coś wydarzyć, skoro chce rozmawiać tak wcześnie" - opisał w książce.

"Zacząłem krzyczeć, że to niemożliwe. Po chwili przeprosiłem ją, odłożyłem słuchawkę. Do Agaty i do mnie dzwonili kolejni znajomi, by sprawdzić, czy byłem w samolocie do Rosji. Telewizja podawała coraz gorsze informacje. Nadzieje szybko zostały rozwiane. W katastrofie zginęli wszyscy pasażerowie i załoga samolotu, łącznie 96 osób. Nie mogłem w to uwierzyć" - dodał.

Ostatnia rozmowa z prezydentem

Andrzej Duda wspominał Salę Chorągwianą, która dla niego na zawsze pozostała miejscem pożegnań. Mimo że w 2013 roku wyposażono ją w repliki historycznych polskich chorągwi, dla Dudy symbolizowała ona pożegnanie z przyjaciółmi z kancelarii prezydenta. Pamięta obraz trumien owiniętych biało-czerwonymi flagami, obecność harcerskich kapeluszy i niekończący się maraton pogrzebów. Cała Polska była wtedy pogrążona w żałobie, a każdy dzień niósł nowe, bolesne pożegnania.

W tym trudnym okresie koledzy z Kancelarii Prezydenta zwrócili się do Andrzeja Dudy z prośbą o wygłoszenie mowy pożegnalnej. Zadanie to dotyczyło zmarłego Władysława Stasiaka, co było dla niego wyjątkowo osobistym doświadczeniem i wielkim honorem. Te chwile głęboko zapadły w pamięć prezydenta Dudy, stając się częścią jego wspomnień związanych z tragedią smoleńską i jej bezpośrednimi konsekwencjami. Było to świadectwo więzi, jaka łączyła współpracowników.

Co Lech Kaczyński powiedział Dudzie?

Dwa dni przed katastrofą, 8 kwietnia, Andrzej Duda towarzyszył Lechowi Kaczyńskiemu podczas wizyty roboczej na Litwie, pełniąc funkcję ministra. Spotkanie odbyło się w chłodnej atmosferze, co było odczuwalne dla obu stron i rzucało cień na przebieg rozmów. W drodze powrotnej prezydent Kaczyński wyrażał smutek i podzielił się refleksją, która głęboko zapadła w pamięć Dudy jako przepowiednia.

Prezydent Kaczyński miał wówczas powiedzieć, że ciężar prowadzenia polskich spraw spocznie na barkach młodszego pokolenia polityków. Andrzej Duda wspominał również ostatnie rozmowy z Lechem Kaczyńskim. Przekazał prezydentowi wiadomość od Zbigniewa Wassermanna dotyczącą kandydata na zastępcę prokuratora generalnego. Lech Kaczyński planował spotkać się w tej sprawie natychmiast po powrocie z Katynia, co nigdy nie nastąpiło.

Transport ciała Marii Kaczyńskiej

Po tragicznej katastrofie smoleńskiej na Andrzeja Dudę spadło dodatkowe, niezwykle trudne zadanie. Został on wyznaczony do zorganizowania transportu ciała zmarłej Pierwszej Damy, Marii Kaczyńskiej, z Moskwy do Polski. Wspominał szczegóły tej misji, w tym konieczność wyboru odpowiedniej trumny, co było już samo w sobie traumatycznym doświadczeniem i wymagało siły psychicznej. Musiał zmierzyć się z ogromnym stresem.

Duda opisał również przerażające warunki panujące w kostnicy Instytutu Medycznego w Moskwie, gdzie znajdowały się ciała ofiar katastrofy. Kulminacyjnym i najbardziej wstrząsającym momentem było dla niego zobaczenie zwłok Marii Kaczyńskiej, które wymagało od niego ogromnego opanowania. Były to chwile pełne emocji i obciążenia psychicznego, które na długo pozostały w jego pamięci i naznaczyły go głęboko. Jarosław Kaczyński zidentyfikował ciało swojego brata w Smoleńsku, co również było niezwykle trudne.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.