Archeolodzy odkryli Łaźnie Kurtza. Jakie tajemnice kryje grzeszny Mariensztat?

2025-12-03 18:36

Na warszawskim Mariensztacie, tam gdzie powstanie nowa siedziba Uniwersytetu Warszawskiego, archeolodzy dokonali sensacyjnego odkrycia. Odsłonięto fundamenty słynnych Łaźni Kurtza i gospody „Pod Retmanem”, miejsca, które w dawnych czasach tętniło życiem, rozrywką i skandalami. To nie były zwykłe kąpieliska, lecz prawdziwe centrum towarzyskie i punkt schadzek warszawskiej elity, kryjące niejedną pikantną historię.

Wykopaliska archeologiczne prezentują pozostałości starożytnych struktur zbudowanych z kamieni i cegieł, ułożonych w regularne kształty, przypominające fundamenty pomieszczeń. Ściany wykonane są głównie z jasnych, nierównych kamieni, między którymi miejscami widać rzędy brązowych, płaskich cegieł. Podłoże wykopu stanowi piasek w odcieniach beżu i jasnego brązu, z kilkoma wyższymi, piaszczystymi kopcami. Cały teren jest otoczony pionowymi ścianami ziemi, a w tle widać współczesną infrastrukturę, taką jak betonowe powierzchnie, metalowe ogrodzenia i budynki o szarych elewacjach.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Wykopaliska archeologiczne prezentują pozostałości starożytnych struktur zbudowanych z kamieni i cegieł, ułożonych w regularne kształty, przypominające fundamenty pomieszczeń. Ściany wykonane są głównie z jasnych, nierównych kamieni, między którymi miejscami widać rzędy brązowych, płaskich cegieł. Podłoże wykopu stanowi piasek w odcieniach beżu i jasnego brązu, z kilkoma wyższymi, piaszczystymi kopcami. Cały teren jest otoczony pionowymi ścianami ziemi, a w tle widać współczesną infrastrukturę, taką jak betonowe powierzchnie, metalowe ogrodzenia i budynki o szarych elewacjach.

Mariensztat odkrywa tajemnice

Na warszawskim Mariensztacie, u zbiegu Wybrzeża Kościuszkowskiego 49 i Mariensztatu 2/4, historia znów daje o sobie znać, i to w najbardziej barwny sposób. Teren, który niebawem ma stać się nową siedzibą Uniwersytetu Warszawskiego dla wydziałów dziennikarstwa i ekonomii, skrywał pod ziemią świadectwa minionych dekad, tętniących życiem zupełnie innym niż akademicki zgiełk. To właśnie tutaj, w miejscu gdzie studenci będą zgłębiać tajniki wiedzy, przed laty kwitła rozrywka, plotki i sekrety.

Archeolodzy, prowadzący prace przed budową, natrafili na fragmenty fundamentów słynnego kompleksu, który powstał w latach 1825–1830, zastępując znacznie starsze, drewniane łaźnie Józefa Kwiecińskiego. Odkrycie to jest jak otwarcie kapsuły czasu, przenoszące nas do epoki, gdy centrum Warszawy nad Wisłą było areną nie tylko handlu, ale i hucznych zabaw. Kto by pomyślał, że pod przyszłymi salami wykładowymi kryje się tak bogata i, ośmielmy się powiedzieć, „grzeszna” przeszłość?

Łaźnie Kurtza czy tylko kąpiel?

Łaźnie Kurtza, wbrew swojej nazwie, nie były jedynie miejscem dbania o higienę osobistą, choć i to z pewnością miało swoje miejsce w ówczesnym świecie. Ich prawdziwa sława rosła dzięki roli, jaką odgrywały w życiu towarzyskim ówczesnej Warszawy, stając się prawdziwym centrum rozrywki i spotkań dla śmietanki towarzyskiej. Organizowano tu wystawne bale adwentowe, przyciągano tłumy akrobatycznymi pokazami i prezentacjami „cudów” sztuki mechanicznej, które dziś z pewnością trafiłyby na pierwsze strony gazet.

Jednak to, co działo się po zmroku, sprawiało, że miejsce to obrosło legendą. Łaźnie Kurtza zyskały reputację dyskretnego punktu schadzek dla warszawskiej elity, gdzie szlachcice i damy szukali czegoś więcej niż tylko gorącej wody. To właśnie tutaj, z dala od ciekawskich spojrzeń, rodziły się plotki, nawiązywały romanse i krążyły historie, które budziły zgorszenie i fascynację jednocześnie. Mariensztat miał wówczas zdecydowanie ostrzejszy pazur, niż moglibyśmy sobie wyobrazić, zupełnie jak dzisiejsze kluby nocne.

Gospoda Pod Retmanem i flisacy?

Równolegle do „grzesznych” łaźni, na Mariensztacie tętniła życiem kultowa knajpa Urbacha – gospoda „Pod Retmanem”, której nazwa mówiła sama za siebie. To było ulubione miejsce flisaków, którzy po wyczerpującej pracy na Wiśle, znajdowali tu prawdziwą ostoję, gdzie mogli odpocząć, zjeść i napić się w gronie podobnych sobie twardzieli. Gospoda działała prężnie przez całe dwudziestolecie międzywojenne, stając się nieodłącznym elementem pejzażu nadwiślańskiego aż do 1938 roku.

Z okien gospody roztaczał się niezwykły widok na rzekę, gdzie codziennie odbywały się parady łodzi i statków, tworząc dynamiczne i malownicze tło dla biesiadników. Można sobie wyobrazić dym z fajek, hałas rozlewanych trunków i stukanie kufli o stoły, wszystko to z akompaniamentem szumu Wisły i okrzyków z rzeki. To był prawdziwy kawałek starej Warszawy, gdzie tradycja mieszała się z codziennym życiem rzecznych wędrowców, a atmosfera była niepowtarzalna.

Koniec pewnej epoki na Mariensztacie?

Niestety, nic nie trwa wiecznie, a koniec tej barwnej epoki nadszedł wraz z regulacją zjazdu z wiaduktu Pancera, co doprowadziło do rozbiórki gospody „Pod Retmanem” już w 1938 roku. Potem przyszła II wojna światowa, która bezlitośnie dokończyła dzieła zniszczenia i zapomnienia. Powstanie Warszawskie zamieniło dawne centrum zabawy i życia towarzyskiego w smutną, zrujnowaną przestrzeń, symbolicznie zamykając jeden z najbardziej ekscytujących rozdziałów w historii Mariensztatu, który przez dekady pozostawał uśpiony pod ziemią.

Przez dekady historia Łaźni Kurtza i gospody „Pod Retmanem” była zapomniana, uśpiona pod gruzami i ziemią, czekając na swój moment. Dziś, dzięki pracy archeologów i planom Uniwersytetu Warszawskiego, przeszłość wraca do łask, a dawne tajemnice Mariensztatu znów wychodzą na światło dzienne. To fascynujące, że już w 2025 roku, w miejscu dawnych „grzechów” i hucznych zabaw, ma ponownie zagościć życie, choć tym razem w znacznie bardziej edukacyjnym wydaniu, zmieniając oblicze tego historycznego miejsca na nowo.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.