Spis treści
Agresja w karetce. Nocny koszmar ratowników
Kolejny dzień, kolejna szokująca historia z pierwszej linii frontu – tym razem z Wejherowa, gdzie służby ratunkowe znów padły ofiarą niczym niesprowokowanej agresji. Noc z 28 na 29 grudnia 2025 roku miała być rutynowym wyjazdem do nietrzeźwego 19-latka potrzebującego pomocy, lecz szybko zamieniła się w brutalny akt przemocy. Młody mężczyzna, pogrążony w alkoholowym letargu, na przemian tracił i odzyskiwał świadomość, a jego zachowanie z każdą minutą stawało się coraz bardziej nieprzewidywalne i niebezpieczne dla otoczenia.
Trudno uwierzyć, że osoby, które przybywają na wezwanie, by ratować życie i zdrowie, stają się celami ataków ze strony tych, którym próbują pomóc. Właśnie tak było w Wejherowie, gdzie cała narastająca agresja 19-latka eksplodowała w karetce, skierowana bezpardonowo przeciwko medykom. Jeden z ratowników został uderzony i kopnięty w twarz, co spowodowało obrażenia i potęgowało poczucie bezradności w obliczu tak irracjonalnego zachowania. Agresor nie poprzestał jednak na fizycznym ataku.
Dewastacja i groźby. Cios w system ratownictwa
Poza aktami przemocy fizycznej, pijany pacjent z Wejherowa w szale agresji dopuścił się również aktów wandalizmu, niszcząc sprzęt ratunkowy. Zniszczone nosze ratunkowe to nie tylko strata materialna, ale także symboliczny cios w i tak już przeciążony i niedofinansowany system ratownictwa medycznego. Każdy taki incydent to sygnał, że brakuje szacunku dla pracy i poświęcenia ludzi, którzy codziennie stawiają czoła ekstremalnym wyzwaniom.
Agresywne zachowanie 19-latka to także znieważanie i groźby karalne pod adresem całej załogi, która zamiast skupić się na ratowaniu zdrowia, musiała walczyć o własne bezpieczeństwo. To zjawisko, niestety, nie jest odosobnione i wpisuje się w szerszy trend wzrostu agresji wobec służb mundurowych i medycznych w ostatnich latach. Ratownicy często stają się kozłami ofiarnymi frustracji i bezradności społeczeństwa, co jest absolutnie nieakceptowalne i wymaga zdecydowanych działań.
Szybka reakcja policji. Koniec brawury
Na szczęście, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, na miejsce szybko wezwano patrol policji, który musiał podjąć interwencję wobec brawurowego pacjenta. Ich pojawienie się było niezbędne, aby opanować szalejącego 19-latka i zapewnić bezpieczeństwo zarówno medykom, jak i innym osobom. Ze względu na jego stan zdrowia i głębokie upojenie alkoholowe, młody mężczyzna został początkowo przetransportowany do szpitala, gdzie pozostawał pod ścisłą obserwacją lekarską.
Procedury w takich przypadkach są jasne, a prawo nie pozostawia wątpliwości co do konsekwencji agresji wobec funkcjonariuszy publicznych, w tym ratowników. Gdy tylko lekarze wyrazili zgodę na dalsze działania, policjanci natychmiast zatrzymali 19-latka i przetransportowali go bezpośrednio do policyjnego aresztu. Jego hulaszcze "przygody" w karetce i szpitalu skończyły się za kratami, a dalsze wyjaśnienia złoży już przed prokuratorem.
Jakie konsekwencje czekają agresora?
Agresor z Wejherowa nie uniknie odpowiedzialności za swoje czyny. Jeszcze 30 grudnia 2025 roku zostanie doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Wejherowie, gdzie usłyszy szereg poważnych zarzutów. Będzie odpowiadał za napaść na ratowników medycznych, groźby karalne pod ich adresem oraz zniszczenie mienia, jakim były nosze ratunkowe. To suma przewinień, która wyraźnie podkreśla wagę naruszeń, jakich się dopuścił.
Zgodnie z polskim prawem, za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego, groźby karalne i zniszczenie mienia, pijany 19-latek może zostać skazany na karę pozbawienia wolności nawet do 5 lat. Taki wyrok ma być nie tylko karą dla sprawcy, ale także jasnym sygnałem dla innych, że przemoc wobec osób niosących pomoc nigdy nie będzie tolerowana. Nadszedł czas, by społeczeństwo i wymiar sprawiedliwości stanowczo chroniły tych, którzy codziennie ryzykują dla innych.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.