Tajemniczy atak w Warszawie Ursus
W niedzielę 25 stycznia, około godziny 20:00, na ulicy Achera 3 w warszawskiej dzielnicy Ursus doszło do incydentu z użyciem ostrego narzędzia. 39-letni mężczyzna został wówczas zaatakowany, doznając dwóch ran w okolicy pośladka. Na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe, w tym policję oraz zespół pogotowia. Poszkodowany znajdował się pod wpływem alkoholu w momencie interwencji funkcjonariuszy. Mimo ran, jego obrażenia zostały ocenione jako niezagrażające życiu, co umożliwiło transport do szpitala.
Policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawa III podjęli działania mające na celu wyjaśnienie okoliczności zdarzenia. Asp. Małgorzata Gębczyńska potwierdziła, że mężczyzna został raniony ostrym narzędziem. Kluczowym elementem śledztwa jest jednak brak współpracy ze strony poszkodowanego. Ofiara odmówiła udzielenia jakichkolwiek informacji dotyczących ataku, co znacząco utrudnia identyfikację sprawcy. Śledczy kontynuują czynności, aby ustalić dokładny przebieg tego tajemniczego zdarzenia.
"39-letni mężczyzna został raniony dwukrotnie ostrym narzędziem. Z obrażeniami niezagrażającymi życiu trafił do szpitala. W momencie interwencji był pod wpływem alkoholu" – powiedziała asp. Małgorzata Gębczyńska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa III.
Dlaczego ofiara ataku nie chce mówić?
Sytuacja, w której poszkodowany odmawia współpracy z policją, jest rzadkością i stanowi poważne wyzwanie dla prowadzonego dochodzenia. Brak zeznań uniemożliwia ustalenie motywu ataku oraz potencjalnych sprawców. Policjanci muszą polegać na innych dowodach, takich jak monitoring miejski czy zeznania świadków, jeśli takowi się pojawili na miejscu zdarzenia. W tego typu sprawach każdy szczegół jest kluczowy dla prawidłowego rozwiązania sprawy.
Asp. Gębczyńska podkreśliła, że mężczyzna był sam w momencie interwencji, co dodatkowo komplikuje sprawę. Fakt, że ofiara była pod wpływem alkoholu, może mieć wpływ na jej pamięć lub chęć do rozmowy z funkcjonariuszami. Funkcjonariusze nie ustają w działaniach, by zebrać niezbędne informacje. Czynności śledcze są prowadzone z pełnym zaangażowaniem, mimo napotkanych trudności w komunikacji z poszkodowanym.
"Mężczyzna był sam. Odmawia współpracy. Policjanci prowadzą czynności zmierzające do ustalenia dokładnych okoliczności tego zdarzenia" – zaznaczyła asp. Małgorzata Gębczyńska.
Podobne incydenty w Warszawie
Incydent w Ursusie to nie jedyny przypadek ataku nożem odnotowany w ostatnich miesiącach w stolicy. W nocy z 9 na 10 grudnia na warszawskim Mokotowie doszło do podobnego zdarzenia. Wówczas 46-letni mężczyzna został ugodzony nożem, co skutkowało jego hospitalizacją. Świadkiem tego ataku była partnerka poszkodowanego, która wezwała pomoc. Sprawca tamtego napaści zdołał uciec z miejsca zdarzenia tuż po ataku, zanim przybyły służby.
Asp. szt. Marta Haberska, oficer prasowy mokotowskiej komendy, przekazała wówczas, że poszkodowany trafił do szpitala, a jego życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo. Mimo początkowej ucieczki, sprawca ataku na Mokotowie nie uniknął odpowiedzialności. Po kilku godzinach poszukiwań, wpadł w ręce stróżów prawa po godzinie 2 w nocy. Skuteczne działania policji doprowadziły do zatrzymania podejrzanego, co zakończyło sprawę tamtego incydentu.
"- Znajdował się już pod opieką zespołu ratownictwa medycznego. Został przetransportowany do szpitala. - Obecnie jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo" - przekazała "SE" asp. szt. Marta Haberska, oficer prasowy mokotowskiej komendy.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.