Bałwany w Lublinie podbiły osiedle. Kto inspirował rodzinę Wrońskich?

2026-01-07 7:51

Siedmioosobowa rodzina Wrońskich z Lublina zamieniła zimową nudę w prawdziwy hit osiedla, tworząc imponującą rodzinę bałwanów. Zamiast spędzać czas przed ekranami, rodzice wraz z pięciorgiem dzieci rzucili się w wir zimowej zabawy, która zaskoczyła wszystkich mieszkańców ul. Szaserów, zmieniając szary parking w bajkową krainę. Ich inicjatywa udowodniła, że wspólne chwile budują nie tylko śnieżne rzeźby, ale i lokalną społeczność.

Pięć bałwanów o różnych rozmiarach stoi w rzędzie na zaśnieżonym terenie, od najmniejszego po lewej do największego po prawej, rzucając długie cienie na śnieg w ciepłym, zachodzącym słońcu. Każdy bałwan ma oczy z czarnych guzików, uśmiech z małych, czarnych kropek i pomarańczowy nos w kształcie marchewki, a także ramiona z patyków. Ubrani są w szare lub brązowe czapki i szaliki. Tło stanowią niewyraźne, ciemne budynki i nagie drzewa, a także kilka samochodów widocznych w oddali.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Pięć bałwanów o różnych rozmiarach stoi w rzędzie na zaśnieżonym terenie, od najmniejszego po lewej do największego po prawej, rzucając długie cienie na śnieg w ciepłym, zachodzącym słońcu. Każdy bałwan ma oczy z czarnych guzików, uśmiech z małych, czarnych kropek i pomarańczowy nos w kształcie marchewki, a także ramiona z patyków. Ubrani są w szare lub brązowe czapki i szaliki. Tło stanowią niewyraźne, ciemne budynki i nagie drzewa, a także kilka samochodów widocznych w oddali.

Zimowa magia na Szaserów

W obliczu wszechobecnej cyfryzacji i skłonności do spędzania wolnego czasu przed ekranami, rodzina Wrońskich z Lublina postanowiła pokazać, że prawdziwa zabawa kryje się na zewnątrz. Siedmioosobowa gromada – rodzice Emilia i Łukasz oraz ich pięcioro dzieci: Dominik, Jagoda, Amelia i bliźniaczki Blanka z Anastazją – stworzyła coś więcej niż tylko śnieżne rzeźby. Ich zimowy projekt szybko stał się nieoficjalnym hitem osiedla przy ulicy Szaserów, dowodząc, że wspólna aktywność jest cenniejsza niż jakakolwiek aplikacja.

Początkowo, pomysł na rodzinę bałwanów z Lublina narodził się spontanicznie, podczas zwykłego, lecz pełnego słońca i lekkiego mrozu spaceru. Rodzice, chcąc wykorzystać sprzyjającą aurę, która tej zimy nie rozpieszczała śniegiem, postanowili po prostu pokazać dzieciom, jak to jest lepić bałwana. To, co zaczęło się od niewinnej próby budowy jednego, dużego bałwana-taty, szybko przerodziło się w coś znacznie większego i bardziej angażującego.

"Chcieliśmy skorzystać z okazji, jaką dała nam aura i pokazać dzieciom, jak lepi się bałwana. Do tej pory zima nie dawała nam takiej okazji" - mówi pan Łukasz.

Narodziny śnieżnej gromadki

Zabawa nabrała rumieńców, gdy przechodzień, widząc samotnego „tatę bałwana”, rzucił niby mimochodem, że przydałaby mu się „mama bałwanek”. To jedno zdanie zadziałało jak iskra, rozpalając kreatywność i determinację całej rodziny. Wrońscy, zamiast zadowolić się jednym bałwanem, poczuli inspirację do kontynuacji projektu, przekształcając przypadkową inicjatywę w ambitne przedsięwzięcie.

Po krótkiej przerwie na rozgrzewkę i posiłek w ciepłym domu, rodzina wróciła na plac boju z nową energią i pomysłami. Wkrótce obok „taty” stanęła elegancka „mama”, a na wyraźną prośbę najmłodszych, dołączyły do nich także bałwanki-bliźniaczki, wiernie odzwierciedlające najmłodszych członków rodziny Wrońskich. Z każdą kolejną figurą osiedlowy parking ożywał, stając się sceną niezwykłej zimowej opowieści.

"No i zainspirował nas, żeby nie ustawać w lepieniu" - mówi pani Emilia.

Wsparcie całej społeczności Lublina

To, co nastąpiło później, przerosło najśmielsze oczekiwania. Wieść o niezwykłej rodzinie bałwanów szybko rozniosła się po okolicy, wywołując prawdziwy „szał” wśród mieszkańców. Sąsiedzi z ulic Szaserów, Rycerskiej i nawet z odległych dzielnic Lublina zaczęli przybywać, aby kibicować Wrońskim, a ich wsparcie szybko przekroczyło werbalne zachęty. Zimowa instalacja stała się punktem zbornym dla całej lokalnej społeczności, która z zaciekawieniem obserwowała rozwój wydarzeń.

Życzliwość sąsiadów objawiła się w bardzo konkretny sposób. Ktoś przyniósł ciepły szalik dla „mamy bałwanka”, dodając jej eleganckiego wyglądu. Co więcej, administracja osiedla, widząc rozmach projektu, aktywnie włączyła się w pomoc. Osoba odśnieżająca osiedlowe uliczki traktorkiem nagarnęła wystarczającą ilość białego puchu, by Wrońscy mogli ukończyć całą, siedmioosobową, śnieżną rodzinę, której uśmiechy rozświetlają parking przez cały dzień.

"A potem to już był szał, dopingowali nas sąsiedzi chyba z całego osiedla. Bardzo wam za to dziękujemy" - podkreśla Łukasz Wroński.

Czy Lublin doczeka się szopki ze śniegu?

Państwo Wrońscy nie kryją wzruszenia i radości z fali pozytywnych emocji, która ich spotkała. "Tyle życzliwości i bezinteresownego uśmiechu, jakie nas spotkały, to jest cudowne" – mówią zgodnie, podkreślając, że ta spontaniczna akcja zaowocowała nie tylko pięknymi bałwanami, ale i umocniła więzi sąsiedzkie. Pokazali, że nawet w dobie technologii, nic nie zastąpi wspólnego działania i autentycznego uśmiechu.

Ten zimowy sukces zainspirował pana Łukasza do snucia dalszych, ambitnych planów. Zapowiada, że to nie koniec zimowych atrakcji na parkingu przy ul. Szaserów. Z optymizmem patrzy w przyszłość, sugerując, że za rok, przed Bożym Narodzeniem, Lublin może być świadkiem kolejnego spektakularnego przedsięwzięcia – bożonarodzeniowej szopki ze śniegu, stworzonej wspólnie z sąsiadami. Taka perspektywa budzi nadzieję na kolejne, magiczne chwile w lokalnej społeczności.

"Tyle życzliwości i bezinteresownego uśmiechu, jakie nas spotkały, to jest cudowne" - mówią zgodnie państwo Wrońscy.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.