Błąd w szpitalu na Madalińskiego. Jak rutynowy zabieg zakończył się koszmarem ciężarnej?

2026-01-09 13:08

Tragedia w warszawskim szpitalu wstrząsnęła opinią publiczną tuż przed świętami. Ciężarna kobieta zmarła po rutynowym zabiegu w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA, choć wszystko zaczęło się w innej placówce. Jak ujawniła „Gazeta Wyborcza”, zamiast ratującego życie tlenu, pacjentka otrzymała pod maskę zupełnie inny gaz, co doprowadziło do tragicznych konsekwencji. Sprawę bada prokuratura.

W centrum kadru widoczne są lekko uchylone, szare drzwi, zza których wydobywa się jasne, białe światło. Światło tworzy ostry, prostokątny pas na ciemnoszarej podłodze, rozciągający się od progu drzwi w głąb kadru, w kierunku prawego dolnego rogu. Ściany korytarza po obu stronach są ciemnoszare, z widocznym podłużnym panelem ochronnym na wysokości mniej więcej połowy ściany po prawej stronie. Pomieszczenie jest ogólnie ciemne, z wyraźnym kontrastem między oświetlonym obszarem a zacienionymi powierzchniami.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI W centrum kadru widoczne są lekko uchylone, szare drzwi, zza których wydobywa się jasne, białe światło. Światło tworzy ostry, prostokątny pas na ciemnoszarej podłodze, rozciągający się od progu drzwi w głąb kadru, w kierunku prawego dolnego rogu. Ściany korytarza po obu stronach są ciemnoszare, z widocznym podłużnym panelem ochronnym na wysokości mniej więcej połowy ściany po prawej stronie. Pomieszczenie jest ogólnie ciemne, z wyraźnym kontrastem między oświetlonym obszarem a zacienionymi powierzchniami.

Medyczny koszmar na Madalińskiego

W jednym z warszawskich szpitali, uważanym za nowoczesną placówkę położniczo-ginekologiczną, rozegrał się dramat, który wstrząsnął całą Polską. Ciężarna kobieta zgłosiła się na rutynowy zabieg związany z ciążą, a perspektywa macierzyństwa była na wyciągnięcie ręki. Nikt nie spodziewał się, że ten standardowy proceder może zakończyć się tak potworną tragedią.

Po zabiegu, w sali wyposażonej w nową aparaturę anestezjologiczną, rozpoczęto wybudzanie pacjentki z narkozy. Jak to zwykle bywa, podłączono maskę, która teoretycznie miała dostarczać tlen. Niestety, w krótkim czasie stan zdrowia kobiety gwałtownie się pogorszył, co natychmiast zaalarmowało personel, przekonany o prawidłowym podawaniu tlenu.

Jaki gaz podano pacjentce?

Na blokach operacyjnych, obok życiodajnego tlenu, często wykorzystuje się inne gazy, takie jak podtlenek azotu, znany szerzej jako „gaz rozweselający”. W odpowiednich stężeniach jest bezpieczny, ale w czystej postaci lub w niewłaściwej mieszance może doprowadzić do katastrofalnego niedotlenienia organizmu. To właśnie ten element okazał się kluczowy w tragicznej historii ciężarnej.

Hipoksemia, czyli niedotlenienie, niesie ze sobą druzgocące skutki, prowadząc do nieodwracalnych uszkodzeń mózgu i ostatecznie do śmierci. Pacjentkę w stanie głębokiej nieprzytomności przetransportowano do Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA. Pracownik tej placówki gorzko przyznał „Gazecie Wyborczej”, że kobieta trafiła tam już bez żadnych realnych szans na uratowanie życia.

Śledztwo prokuratury ruszyło

Sprawa tragicznej śmierci ciężarnej kobiety natychmiast trafiła na biurko prokuratora. Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, potwierdził, że od 15 grudnia 2025 roku Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów prowadzi intensywne postępowanie. Zgłoszenie o narażeniu pacjentki na niebezpieczeństwo wpłynęło od samej dyrekcji szpitala przy ul. Madalińskiego, co świadczy o powadze sytuacji.

Początkowa kwalifikacja czynu dotyczyła narażenia pacjentki na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Po tym jak lekarze tuż przed świętami stwierdzili zgon ciężarnej, śledztwo zostanie najprawdopodobniej rozszerzone, a kwalifikacja czynu z pewnością ulegnie zmianie. Taka sytuacja wymaga dogłębnej analizy.

Potworny wymiar tragedii

Poza prawnym i medycznym aspektem, cała ta sprawa ma przede wszystkim potworny wymiar ludzki i rodzinny. Zmarła kobieta osierociła dwuletnie dziecko, które nagle straciło matkę. Jeszcze większej dramaturgii dodaje fakt, że za kilka miesięcy na świat miało przyjść jej drugie dziecko, które również nie miało szansy się urodzić.

Ta tragedia ukazuje, jak rutynowe procedury, które mają służyć zdrowiu i życiu, mogą w ułamku sekundy przerodzić się w koszmar. Sprawa ta bez wątpienia będzie miała daleko idące konsekwencje nie tylko dla bezpośrednio zaangażowanego personelu, ale także dla procedur bezpieczeństwa w innych placówkach medycznych. Społeczeństwo domaga się odpowiedzi i sprawiedliwości.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.