Bratobójstwo w Turku. Czy wina leżała tylko po stronie gry komputerowej?

2025-12-31 4:35

Sześć lat temu Polską wstrząsnęła niewyobrażalna tragedia w Turku, gdzie doszło do brutalnego bratobójstwa. Starszy brat, Maciej J., zabił swojego dziewięcioletniego Adasia, a jako tło zdarzenia wskazywano rzekomą fascynację grami komputerowymi. Ta makabryczna historia, w której syn odebrał życie bratu, do dziś budzi grozę i skłania do refleksji nad tym, co tak naprawdę doprowadziło do tak potwornej zbrodni. Czy elektroniczna rozrywka naprawdę była jedynym czynnikiem determinującym tak okrutny czyn?

Grafitowa, teksturowana ściana z betonu o widocznych szwach i niewielkich, okrągłych wgłębieniach, przecinana jest skomplikowaną siecią jasnych, czerwonawobiałych pęknięć. Pęknięcia rozchodzą się od lewej do prawej, z główną linią biegnącą mniej więcej przez środek obrazu, a od niej odchodzą liczne mniejsze odgałęzienia. Od lewej górnej części, po skosie w dół, przechodzi jaśniejszy obszar, co sugeruje padające światło, jednocześnie górny lewy róg i cały prawy bok obrazu pogrążone są w głębokim cieniu, intensyfikując kontrast.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Grafitowa, teksturowana ściana z betonu o widocznych szwach i niewielkich, okrągłych wgłębieniach, przecinana jest skomplikowaną siecią jasnych, czerwonawobiałych pęknięć. Pęknięcia rozchodzą się od lewej do prawej, z główną linią biegnącą mniej więcej przez środek obrazu, a od niej odchodzą liczne mniejsze odgałęzienia. Od lewej górnej części, po skosie w dół, przechodzi jaśniejszy obszar, co sugeruje padające światło, jednocześnie górny lewy róg i cały prawy bok obrazu pogrążone są w głębokim cieniu, intensyfikując kontrast.

Rodzinna sielanka przerwana koszmarem

Tragedia, która rozegrała się w Turku w 2019 roku, na zawsze pozostawiła piętno na lokalnej społeczności i zapisała się w pamięci jako jedno z najbardziej wstrząsających bratobójstw w Polsce. Adaś, zaledwie dziewięcioletni chłopiec, miał przed sobą całe życie, które zostało brutalnie przerwane w sylwestrowe przedpołudnie. Zamiast cieszyć się beztroską dzieciństwa, jego koledzy dziś mogą go odwiedzać jedynie na cmentarzu, co jest gorzkim świadectwem niewyobrażalnego bólu i straty, której doświadczyła rodzina i bliscy.

Matka chłopców była w pracy, a Adaś znajdował się pod opieką babci i swojego pełnoletniego brata, Macieja J. Nic nie wskazywało na nadchodzący dramat. Chłopiec spokojnie bawił się telewizyjną konsolą, oddając się ulubionej, dziecięcej rozrywce, która jednak w tym dniu miała przybrać makabryczny obrót. W pewnym momencie do pokoju wszedł starszy brat, a chwila później zapanowało przerażające, niewyobrażalne piekło.

Bezlitosny atak na bezbronnego Adasia

To, co wydarzyło się następnie, szokuje do głębi. 24-letni Maciej J. z niewytłumaczalną furią rzucił się na swojego młodszego brata, Adasia, uzbrojony w nóż. Bezbronny dziewięciolatek nie miał najmniejszych szans na obronę przed brutalnym atakiem starszego rodzeństwa, otrzymując kilkanaście ciosów w brzuch, klatkę piersiową i ręce. Była to scena rodem z najgorszego koszmaru, która brutalnie przerwała beztroskie chwile sylwestrowego przedpołudnia.

Zachowanie sprawcy po dokonaniu zbrodni było równie przerażające, co sam czyn. Zamiast paniki czy wyrzutów sumienia, Maciej J. usiadł na kanapie, obojętnie chwytając za telewizyjną konsolę i wpatrując się w ekran, jak gdyby nic się nie wydarzyło. Ta zimna obojętność w obliczu tak okrutnej zbrodni budzi pytania o stan psychiczny sprawcy i naturę zła, które potrafi objawić się w najmniej spodziewanych okolicznościach.

Czy rodzina mogła przewidzieć tragedię?

Dramat w Turku jest tym bardziej wstrząsający, że bracia Maciej i Adaś byli postrzegani przez otoczenie jako spokojni, grzeczni i zgodni chłopcy. Wychowywani samotnie przez matkę, nie dawali żadnych sygnałów, które mogłyby wskazywać na tak potworną tragedię. Sąsiedzi i bliscy nie dostrzegali w ich relacji żadnych niepokojących symptomów, co tylko pogłębia poczucie szoku i niezrozumienia wobec tego, co się wydarzyło. Ta fasada normalności sprawia, że pytania o ukryte przyczyny i niewidoczne demony stają się jeszcze bardziej palące.

Początkowe spekulacje często obwiniały narkotyki czy alkohol jako przyczynę tak drastycznego zachowania, jednak śledztwo szybko rozwiało te domysły. Ustalono, że Maciej J. w chwili zabójstwa był trzeźwy, a wyniki badań toksykologicznych jednoznacznie wykluczyły obecność jakichkolwiek środków odurzających w jego organizmie. To tylko wzmocniło tezę o innej, głębszej przyczynie tej potwornej zbrodni, która musiała leżeć poza sferą używek.

Jakie były konsekwencje dla sprawcy?

Sprawa Macieja J. nie zakończyła się wyrokiem więzienia, co dla wielu obserwatorów mogło być zaskakujące. Sąd Okręgowy w Koninie, działając na skutek wniosku prokuratury i po zapoznaniu się z opiniami biegłych, podjął inną decyzję. Eksperci jednoznacznie orzekli, że w chwili popełnienia czynu Maciej J. był całkowicie niepoczytalny i nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji swoich działań. Wielomiesięczna obserwacja szpitalna tylko potwierdziła te ustalenia, nie pozostawiając miejsca na wątpliwości.

W rezultacie, zamiast krat więzienia, Maciej J. trafił do zamkniętego zakładu psychiatrycznego, co miało na celu ochronę społeczeństwa przed ewentualnymi, przyszłymi aktami agresji. Biegli ostrzegli bowiem, że istnieje ryzyko, iż w przyszłości może on dopuścić się podobnego czynu. Ta decyzja, choć nie przywróci życia dziewięcioletniemu Adasiowi ani nie ukoi bólu rodziny, miała zabezpieczyć innych przed potencjalnym zagrożeniem. Dramat z Turku do dziś pozostaje bolesnym świadectwem skomplikowanych problemów psychicznych i ich tragicznych konsekwencji.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.