Spis treści
Czym żyje PiS po wyborach?
W ostatnich tygodniach atmosfera w Prawie i Sprawiedliwości stała się wyjątkowo gęsta, a wrzenie wewnątrz partii stało się tematem numer jeden zarówno dla mediów, jak i opinii publicznej. Nie da się ukryć, że po utracie władzy frakcyjne tarcia w PiS przybrały na sile, wywołując liczne słowne przepychanki między czołowymi działaczami.
Oliwy do ognia dolały szczególnie dwa przedświąteczne spotkania, które odbyły się we wtorek, 17 grudnia. Jedno z nich zorganizowano w tradycyjnej siedzibie partii, podczas gdy drugie było inicjatywą byłego premiera Mateusza Morawieckiego. To zdarzenie zinterpretowano jako wyraźny symbol pogłębiających się podziałów i walki o wpływy w ugrupowaniu.
Hierarchia w partii. Co z frakcjami?
W programie "Poranny Ring" o sytuację w partii Jarosława Kaczyńskiego został zapytany Joachim Brudziński, polityk z wieloletnim stażem, obecnie zasiadający w Parlamencie Europejskim. Brudziński, znany ze swojego ciętego języka i doskonałej znajomości wewnętrznych mechanizmów PiS, przyznał, że partia to nie korporacja, gdzie wszystko da się ułożyć w tabelkach, jednak pewna hierarchia i zasady oczywiście obowiązują.
Co ciekawe, europoseł otwarcie przyznał, że sam jest niejako przypisany do tak zwanego „zakonu PC” – czyli tej wpływowej grupy polityków, którzy swoją polityczną drogę rozpoczynali jeszcze w Porozumieniu Centrum, zanim powstało Prawo i Sprawiedliwość. To pokłosie dawnych sojuszy i doświadczeń, które nadal mają znaczenie w wewnętrznej dynamice partii.
"Cechę taką wykazywał się, w czasach gdy zmieniał partie jak rękawiczki, a potem zawsze wracał do źródeł czyli PiS. Taką cechę destrukcyjna wykazywał jako prezes TVP dobry, ale był tak skupiony na sobie, że męczył widzów powtórkami programów w którym odgrywał pierwszoplanową rolę"
Jacek Kurski. Talent czy destrukcja?
W rozmowie z prowadzącym Brudziński nie omieszkał wspomnieć o Jacku Kurskim, którego niedawny wpis w mediach społecznościowych wywołał prawdziwą burzę i niemałe zamieszanie. Zdaniem Brudzińskiego, Kurski to postać o wielu talentach, tryskająca pomysłami i niezwykle skuteczna w prowadzeniu kampanii wyborczych, co wielokrotnie udowodnił.
Niestety, jak zauważył europoseł, Jacek Kurski ma też pewną „destrukcyjną cechę”. Brudziński przypomniał czasy, gdy Kurski zmieniał partie polityczne jak rękawiczki, zawsze jednak ostatecznie wracając do PiS. Podobnie działał jako prezes TVP – choć skuteczny, był tak skupiony na sobie, że potrafił znużyć widzów niekończącymi się powtórkami programów z własnym udziałem. To rys, który bez wątpienia wpływa na jego odbiór w partii.
"Jestem spokojny z tym sobie poradzimy. Dziś problemem nie jest to co wewnątrz PiS, ale to że premierem jest Tusk, ministrem sprawiedliwości Żurek, a ministrem finansów Domański (...)."
Przyszłość Prawa i Sprawiedliwości
Mimo widocznych rozedrgań i wewnętrznych tarć, Joachim Brudziński zachowuje zaskakujący spokój, jeśli chodzi o przyszłe losy Prawa i Sprawiedliwości. Jest przekonany, że partia pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego przetrwa i obecne zawirowania, tak jak już wcześniej udało się jej poradzić sobie z poważnymi rozłamami. Wspomniał tu o powstaniu takich ugrupowań jak PJN czy Solidarna Polska, z których PiS zawsze wychodziło zwycięsko.
Jednakże, zdaniem Brudzińskiego, prawdziwy problem PiS leży dziś gdzie indziej, poza wewnętrznymi rozgrywkami. Europoseł podkreślił, że największym wyzwaniem dla prawicy jest fakt, iż premierem rządu jest obecnie Donald Tusk, tekę ministra sprawiedliwości objął Żurek, a ministrem finansów został Domański. W tej perspektywie, wewnętrzne animozje PiS wydają się być drugorzędne wobec konieczności stawienia czoła nowej rzeczywistości politycznej.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.