Spis treści
Incydent w gajówce pod Lesznem
Do zdarzenia, za które były nadleśniczy usłyszał zarzuty, doszło w nocy z 2 na 3 listopada w miejscowości Grodzisko. Mężczyzna dokonał dewastacji dawnej gajówki, która jest własnością Nadleśnictwa Karczma Borowa. Głównym celem ataku były okna budynku, w których sprawca wybił szyby, powodując znaczące uszkodzenia. Policja rozpoczęła dochodzenie bezpośrednio po zgłoszeniu incydentu.
Poza wybiciem szyb, sprawca uszkodził także kamerę monitorującą teren wokół gajówki. Urządzenie to miało na celu zabezpieczenie obiektu przed aktami wandalizmu i kradzieży. Dzięki nagraniom z monitoringu, które zdążyły zarejestrować sprawcę przed jego zniszczeniem, możliwe było szybkie ustalenie tożsamości podejrzanego. Policja z Leszna skutecznie zidentyfikowała osobę odpowiedzialną za zniszczenia, co przyspieszyło dalsze działania śledcze.
"Doszło do uszkodzenia mienia budynku należącego do Nadleśnictwa Karczma Borowa. Straty oszacowano na kwotę 3,5 tys. złotych na szkodę nadleśnictwa oraz Polskiego Związku Łowieckiego" - mówi Anna Stelmaszczyk z Komendy Miejskiej Policji w Lesznie.
Kto poniósł straty materialne?
Uszkodzony budynek gajówki, należący do Nadleśnictwa Karczma Borowa, jest jednocześnie użytkowany przez Polski Związek Łowiecki. Oznacza to, że straty materialne, które zostały oszacowane na 3,5 tysiąca złotych, dotknęły zarówno nadleśnictwo, jak i PZŁ. Obie instytucje poniosły konsekwencje aktu wandalizmu, który naruszył ich własność oraz infrastrukturę. Ustalenie szczegółów szkód było kluczowe dla formalnego postawienia zarzutów.
Policjanci z Leszna, po zgromadzeniu materiału dowodowego i ustaleniu sprawcy, postawili mu formalny zarzut. Został on oskarżony o uszkodzenie mienia, co jest przestępstwem kwalifikowanym z artykułu 288 Kodeksu Karnego. Ten artykuł przewiduje surowe konsekwencje dla osób, które niszczą cudzą własność, co podkreśla wagę sprawy.
"Sprawca został ustalony. Usłyszał już zarzut uszkodzenia mienia z art. 288 Kk, za który grozi kara pozbawienia wolności do 5 lat" - mówi A. Stelmaszczyk.
Jakie kary grożą oskarżonemu?
Zarzut z artykułu 288 Kodeksu Karnego, który usłyszał były nadleśniczy, dotyczy zniszczenia mienia i jest poważnym przestępstwem. W polskim prawie za tego typu czyn przewidziana jest kara pozbawienia wolności. Maksymalny wymiar kary za uszkodzenie mienia, zgodnie z obowiązującymi przepisami, wynosi do 5 lat pozbawienia wolności. Ostateczny wyrok będzie zależał od okoliczności sprawy oraz decyzji sądu. Postawienie zarzutów to pierwszy krok w procesie sądowym.
Postępowanie karne przeciwko byłemu nadleśniczemu będzie się toczyć przed sądem, który rozważy wszystkie dowody zgromadzone przez policję. Orzeczenie kary ma na celu nie tylko ukaranie sprawcy, ale również zniechęcenie innych do podobnych działań. Sprawa ma charakter publiczny, biorąc pod uwagę fakt, że dotyczy mienia instytucji państwowej oraz organizacji społecznej.
Czy to jego pierwsze problemy?
Aktualne zarzuty to nie pierwsze problemy byłego nadleśniczego Nadleśnictwa Karczma Borowa z prawem. Mężczyzna ma już na swoim koncie inne zarzuty i wyroki związane z dewastacją. W marcu ubiegłego roku, w dwóch różnych lokalizacjach – Poznaniu i Murowanej Goślinie – dokonał zniszczenia mienia. Tamtejsze zdarzenia były szeroko komentowane w mediach lokalnych i branżowych, z uwagi na charakter zajmowanego wcześniej stanowiska.
Wraz z innym mężczyzną, były leśnik zniszczył wówczas dwa pojazdy. Jednym z nich był samochód służbowy dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu. Drugim pojazdem był prywatny samochód jednego z jego wicedyrektorów. Motywem tamtych działań była zemsta za odwołanie go z zajmowanego stanowiska nadleśniczego, co świadczyło o silnych emocjach towarzyszących decyzji.
Jaka była kara za poprzednie czyny?
Za zniszczenie samochodów służbowych i prywatnych, były nadleśniczy został skazany. Sąd orzekł wobec niego karę pół roku prac społecznych, co było efektem tamtego procesu. Wyrok ten był jednak nieprawomocny w momencie publikacji materiału źródłowego, co oznacza, że mogły od niego przysługiwać środki odwoławcze. Sprawa tamtych zniszczeń również budziła spore zainteresowanie ze strony opinii publicznej.
Obecne zarzuty dotyczące gajówki dodają kolejny rozdział do historii problemów prawnych byłego nadleśniczego. Obie sprawy pokazują, że konsekwencje prawne spotykają osoby, które dopuszczają się aktów wandalizmu, niezależnie od wcześniejszej pozycji zawodowej. Społeczność lokalna z uwagą śledzi rozwój wydarzeń związanych z kolejnymi postępowaniami.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.