Deepfake z prezydentem Nawrockim. Czy Polska jest bezbronna?

2025-10-24 9:05

Fałszywe reklamy z prezydentem Karolem Nawrockim zalewają internet, demaskując przerażającą skuteczność sztucznej inteligencji w rękach oszustów. Podszywając się pod zaufany portal Money.pl, cyberprzestępcy promują fikcyjny system inwestycyjny, oferując naiwnym obietnice nierealnych zysków. Wirtualna Polska bije na alarm, wskazując na bezkarność gigantów technologicznych, podczas gdy policja otwarcie przyznaje się do bezsilności, co rodzi poważne pytania o bezpieczeństwo w sieci.

Na ekranie laptopa widoczny jest portret młodej osoby z wyraźnym efektem usterki cyfrowej. Twarz osoby, w jasnych odcieniach skóry, z ciemnymi włosami zaczesanymi do tyłu, zajmuje centralną część ekranu. Poziome pasy w kolorach czerwonym, zielonym i niebieskim zniekształcają obraz w okolicy oczu i ust, tworząc wrażenie przesunięcia i rozmycia. Tło za portretem jest ciemnoniebieskie po lewej stronie i białe po prawej, zaś rozmyte elementy interfejsu aplikacji, w tym ikonki i lista kontaktów, są widoczne po bokach obrazu. Klawiatura laptopa, ciemna i rozmyta, znajduje się na pierwszym planie, u dołu kadru.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na ekranie laptopa widoczny jest portret młodej osoby z wyraźnym efektem usterki cyfrowej. Twarz osoby, w jasnych odcieniach skóry, z ciemnymi włosami zaczesanymi do tyłu, zajmuje centralną część ekranu. Poziome pasy w kolorach czerwonym, zielonym i niebieskim zniekształcają obraz w okolicy oczu i ust, tworząc wrażenie przesunięcia i rozmycia. Tło za portretem jest ciemnoniebieskie po lewej stronie i białe po prawej, zaś rozmyte elementy interfejsu aplikacji, w tym ikonki i lista kontaktów, są widoczne po bokach obrazu. Klawiatura laptopa, ciemna i rozmyta, znajduje się na pierwszym planie, u dołu kadru.

Wizerunek prezydenta w cyfrowej pułapce

Internauci są świadkami nowego, perfidnego ataku cyberprzestępców, którzy bez skrupułów wykorzystują wizerunek prezydenta Karola Nawrockiego. Na popularnych platformach, takich jak YouTube, pojawiły się zaawansowane deepfake'i, gdzie polityk rzekomo zachwala „legalny sposób na zarabianie pieniędzy”. Nagrania, wygenerowane przez sztuczną inteligencję, nie tylko kradną wizerunek, ale także imitują głos, aby nadać oszustwu maksymalną wiarygodność. To kolejna odsłona znanego schematu scamowego, tym razem z udziałem systemu inwestycyjnego „FeronixFlow 5.7 Ai”, który obiecuje szybki i łatwy zysk.

Po kliknięciu w zachęcający przycisk „Otwórz witrynę”, ofiary są przekierowywane na stronę, która wizualnie do złudzenia przypomina portal Money.pl. Jednak prawdziwy adres domeny jest sprytnie zmieniony, co stanowi pierwszą czerwoną flagę. Co więcej, na fałszywym artykule widnieje nazwisko i zdjęcie Damiana Szymańskiego, byłego dziennikarza serwisu, co ma dodatkowo uwiarygodnić całe przedsięwzięcie. Oszuści wykorzystują autorytet znanych postaci i marek, by zwabić jak najwięcej niczego niepodejrzewających użytkowników w sidła iluzorycznych inwestycji, które w rzeczywistości są pułapką na oszczędności życia.

Rządowe wsparcie czy cyniczna kpina?

Fałszywy artykuł jest pełen kuszących obietnic, sugerując, że zainwestowanie zaledwie 1000 zł może po miesiącu przynieść bajońskie 29 tysięcy złotych zysku. To klasyczny wabik w schematach piramid finansowych, które zawsze obiecują nierealne stopy zwrotu. Co jednak najbardziej razi, to pojawiające się w treści sugestie o rzekomym „rządowym wsparciu” dla tego projektu. Taka narracja ma na celu uśpić czujność ofiar, wykorzystując ich zaufanie do instytucji państwowych. Całość dopełniają fikcyjne, przesadnie pozytywne komentarze od „zadowolonych Polaków”, które mają stworzyć wrażenie powszechnego zadowolenia i sukcesu.

W obliczu narastającego problemu, Wirtualna Polska Holding, właściciel Money.pl, stanowczo odcina się od jakichkolwiek powiązań z tym oszustwem. Jak podkreśla Michał Siegieda, rzecznik spółki, takie przypadki stają się coraz częstsze, a co gorsza, platformy społecznościowe, które są nośnikiem tych reklam, nie reagują z wystarczającą szybkością i determinacją. Siegieda z gorzką ironią zwraca uwagę na podwójne standardy: YouTube błyskawicznie blokuje treści naruszające prawa autorskie do muzyki, lecz jest zaskakująco opieszały w usuwaniu reklam, które mogą prowadzić do utraty oszczędności przez tysiące ludzi.

„To kolejny przykład bezkarności big techów”.

Służby bezradne w walce z wiatrakami?

Sprawa fałszywych reklam z wizerunkiem Karola Nawrockiego została zgłoszona na policję przez Damiana Szymańskiego, którego dane personalne bezprawnie wykorzystano w oszustwie. Szymański, jak sam przyznaje, nie pierwszy raz styka się z podobną sytuacją; już wcześniej, podczas pracy w Money.pl, przestępcy podszywali się pod redakcję, a fałszywe kampanie łączono z nazwiskiem znanego biznesmena Rafała Brzoski. Tym razem jednak, śledczy otwarcie przyznali, że ich możliwości w ściganiu sprawców są dramatycznie ograniczone. To jak walka z niewidzialnym przeciwnikiem, który wciąż zmienia swoją postać.

Jak wynika z doniesień Wirtualnych Mediów, źródła tych kampanii reklamowych są niezwykle trudne do namierzenia. Prowadzą przez skomplikowane sieci przekierowań, kont zarejestrowanych w różnych krajach, a adresy IP znikają równie szybko, jak się pojawiają. Gdy udaje się zidentyfikować jeden ślad, następnego dnia jest już on nieaktualny. Dziennikarze podejrzewają, że za całą akcją mogą stać zorganizowane, międzynarodowe farmy trolli, które z chirurgiczną precyzją produkują oszukańcze treści w wielu językach, atakując jednocześnie różne rynki. Skala problemu jest globalna i wymaga globalnych rozwiązań, a nie lokalnych, często bezsilnych, działań.

Policja przyznała, że szukanie sprawców to „szukanie wiatru w polu”.

Czy państwo obroni obywateli przed AI?

Epizod z wykorzystaniem wizerunku prezydenta Nawrockiego to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Sztuczna inteligencja, zamiast służyć rozwojowi, coraz częściej staje się potężnym narzędziem w rękach przestępców, ułatwiając im podszywanie się pod autorytety i manipulowanie opinią publiczną. Wirtualna Polska zapowiada dalsze działania prawne w tej sprawie, jednak dotychczasowe doświadczenia pokazują, że efekty są znikome. Systemowa bezkarność oszustów kwitnie, a ofiar przybywa w zastraszającym tempie, co budzi uzasadnione obawy o przyszłość bezpieczeństwa cyfrowego.

W tej nierównej walce policja wydaje się bezsilna, niezdolna do skutecznego ścigania sprawców działających ponad granicami państw. Tymczasem giganci technologiczni, tacy jak YouTube, czerpią zyski z wyświetleń tych fałszywych reklam, jednocześnie unikając odpowiedzialności za ich treść. W efekcie, wizerunek nie tylko prezydenta i redakcji, ale przede wszystkim tysięcy niczego niepodejrzewających użytkowników internetu, staje się łatwym łupem w rękach oszustów. Pytanie o skuteczność państwa i odpowiedzialność platform w ochronie obywateli przed cyfrowymi zagrożeniami pozostaje otwarte i niezwykle palące.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.