Spis treści
Lubianka: Początek długiego sporu
Pomysł stworzenia rozbudowanej bazy noclegowej przy malowniczej Lubiance nie jest bynajmniej świeży – jego korzenie sięgają planów zagospodarowania przestrzennego z 2017 roku. Prezydent miasta, broniąc tej wizji, wielokrotnie podkreślał, że taka infrastruktura jest wręcz niezbędna, aby Starachowice mogły zaoferować turystom możliwość komfortowego zakwaterowania na kilka dni, podobnie jak ma to miejsce w innych popularnych miejscowościach z akwenami wodnymi. Przywoływano przykłady inwestycji w sąsiednich gminach, takich jak np. w Wilkowie, gdzie podobne obiekty powstają, często z inicjatywy prywatnych firm lub samorządów, świadcząc o rynkowym zapotrzebowaniu na tego typu usługi.
Dla mieszkańców osiedla Lubianka, argumenty o rozwoju turystyki i potencjalnych korzyściach dla budżetu miasta to jednak puste slogany, które nijak mają się do ich codziennych realiów. Od początku jasno stawiali sprawę: to, co dla miasta jest zyskiem, dla nich oznacza niepowetowane straty w jakości życia. Głównym i niezmiennym argumentem sprzeciwu jest zbyt bliskie sąsiedztwo planowanej zabudowy, która ma stanąć niemalże w przysłowiowym „ogródku” ich posesji, burząc wypracowany latami ład i spokój.
Dlaczego mieszkańcy mówią "stop"?
Obawy lokalnej społeczności nie ograniczają się jedynie do ogólnego dyskomfortu związanego z turystyką. Mieszkańcy Lubianki, hartowani doświadczeniami z dotychczasowymi incydentami, alarmują, że nowe domki letniskowe, niezależnie czy będą sezonowe, czy całoroczne, niosą ze sobą widmo ciągłych krzyków, hałasu i dzwonienia po nocach. Perspektywa nieprzespanych nocy, niemożności uśpienia dzieci oraz braku spokoju przed pracą to dla nich realny koszmar. Wizja permanentnego zgiełku i imprezowego trybu życia gości jest dla nich nie do zaakceptowania, zwłaszcza że obecne lato i tak generuje liczne uciążliwości.
To nie tylko strach przed hałasem, ale także przed utratą prywatności i poczucia bezpieczeństwa. Już teraz, w dobie funkcjonującej, lecz nieoptymalnej infrastruktury turystycznej, lokalna społeczność boryka się z różnorodnymi problemami, które tylko zaostrzą się wraz z rozbudową bazy noclegowej. Mieszkańcy argumentują, że spokój i komfort życia stały się towarem deficytowym nad Lubianką, a każda kolejna inwestycja, zamiast poprawiać, tylko pogarsza ich sytuację, zamieniając oazę spokoju w tętniący życiem kurort, który ignoruje potrzeby stałych mieszkańców.
Czy projekt zostanie wstrzymany?
W obliczu tak silnego i zorganizowanego sprzeciwu społecznego, prezydent miasta przedstawił scenariusz, który daje mieszkańcom nadzieję na wycofanie się z kontrowersyjnej inwestycji. Miasto, jak sam przyznał, nie jest szczególnie skłonne do samodzielnej realizacji budowy domków, zwłaszcza w sytuacji, gdy poziom potencjalnego dofinansowania okazał się znacznie niższy niż pierwotnie zakładano – zamiast planowanych 85% kwoty, maksymalnie wyniesie ono zaledwie 50%. Taka dysproporcja w kosztach znacząco zmienia ekonomiczną opłacalność przedsięwzięcia dla samorządu. „Jest szansa, że nie będą realizowane” – zapowiedział prezydent, otwierając furtkę do kompromisu.
Pewność co do rezygnacji z budowy domków letniskowych miasto uzyska dopiero wtedy, gdy po ogłoszeniu przetargu na realizację inwestycji nikt nie przystąpi do postępowania. Prezydent jasno zaznaczył, że aby nie marnować już wydatkowanych środków publicznych, które pochłonęły dokumentacja projektowa (kosztująca około 130 000 – 140 000 zł), konieczne jest przeprowadzenie całej procedury. Miasto aktywnie poszukuje inwestora, który byłby skłonny wyłożyć pozostałe 50% środków, prawdopodobnie w formule Partnerstwa Publiczno-Prywatnego (PPP). Jeśli jednak chętnych brak, „nie będę powtarzał tego wniosku i po prostu zaniechamy jakichkolwiek realizacji”, obiecał prezydent, dając mieszkańcom konkretną perspektywę zakończenia konfliktu.
„Jest szansa, że nie będą realizowane”
„nie będę powtarzał tego wniosku i po prostu zaniechamy jakichkolwiek realizacji”
Kwestie prawne i lokalizacyjne
W trakcie burzliwego spotkania nie zabrakło również dyskusji na temat niuansów planistycznych i prawnych. Jednym z kluczowych punktów była zmiana miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (MPZP), która dotyczy głównie budynków gastronomicznych przy ulicy Południowej. Jej celem jest uniknięcie ich rozbiórki oraz zapobieżenie budowie wyższych obiektów, które mogłyby stworzyć mieszkańcom „ścianę budynku za swoim płotem”, skutecznie blokując światło i widoki. Sama możliwość budowy domków letniskowych istnieje jednak w planach miasta już od 2017 roku, co tylko podkreśla długoletni charakter sporu.
Mieszkańcy Lubianki podnosili również istotne obawy dotyczące ich statusu prawnego w postępowaniu o pozwolenie na budowę, zwłaszcza że miasto planuje utworzenie specjalnej drogi dojazdowej do domków. W odpowiedzi urzędnicy wyjaśnili, że w związku z zaplanowaną drogą, która ma oddzielać inwestycję od posesji, mieszkańcy nie będą mieli statusu strony w postępowaniu. Projekt domków zakłada ich orientację wyłącznie w kierunku Lubianki, z przeszkloną ścianą i tarasem zwróconym na zbiornik, co ma minimalizować uciążliwości dla sąsiadów od strony północnej i zachodniej. Projektant przyznał jednak szczerze, że pewne niedogodności zawsze wystąpią, a kontrolowany dostęp do kempingu, zdaniem urzędników, miałby zwiększyć bezpieczeństwo w porównaniu do obecnego, często chaotycznego stanu.
Codzienne problemy Lubianki: Hałas i chaos
Mieszkańcy Lubianki, wykorzystując okazję spotkania z przedstawicielami władz, nie omieszkali przedstawić długiej listy innych, nierozwiązanych problemów, które sprawiają, że inwestycje turystyczne są dla nich po prostu uciążliwe. Na pierwszym miejscu znalazła się kwestia chaotycznego parkowania: mimo wprowadzenia zakazu zatrzymywania i postoju na ulicy Południowej, służby miejskie są niestety nieskuteczne w egzekwowaniu go wobec przyjezdnych. Doszło nawet do absurdalnych sytuacji, gdy funkcjonariusze Straży Miejskiej mieli twierdzić, że „znak zakazu wjazdu tylko dla mieszkańców” w rzeczywistości nie obowiązuje. Mieszkańcy domagali się wprowadzenia tabliczek „Nie dotyczy mieszkańców” lub wydawania certyfikatów za szybę, aby ułatwić sobie dojazd i rozładowanie zakupów w ich własnych domach.
Kolejnym palącym problemem, który spędza sen z powiek mieszkańcom, jest wszechobecny hałas i niekontrolowane imprezy. Skargi napływały nie tylko z osiedla, ale nawet z ulic bardziej odległych, takich jak Nowowiejska, gdzie podczas letnich wydarzeń trzęsą się szyby w oknach. Do tego dochodzą problemy z wandalizmem – malowanie sprejami, kradzieże, dewastacje – oraz często nieskuteczne interwencje ochrony i Policji. Mieszkańcy podkreślają, że rewitalizacja Lubianki już teraz przysparza im niezliczonych uciążliwości, a dalsze inwestycje, zwłaszcza domki na wynajem, tylko pogorszą i tak już trudną sytuację, zamieniając spokojne osiedle w strefę ciągłego zgiełku i chaosu.
„znak zakazu wjazdu tylko dla mieszkańców”
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.