Drogowa furia w Radomiu. Co zdenerwowało kierowcę mercedesa tak bardzo, że zaczął strzelać?

2025-12-17 13:22

Radom po raz kolejny staje się świadkiem aktu drogowej agresji, który szokuje skalą bezmyślności. Kierowca mercedesa, 42-letni mężczyzna, wpadł w furię na ulicy Kieleckiej, ostrzeliwując samochód stojący na czerwonym świetle. Szybka interwencja policji doprowadziła do jego zatrzymania, a w aucie i mieszkaniu sprawcy ujawniono nie tylko pistolety pneumatyczne, ale i znaczne ilości narkotyków. Czy to kolejny sygnał eskalacji przemocy na polskich drogach?

Mokry asfalt jezdni, pokryty drobnymi kroplami wody, odbija rozproszone pomarańczowe światła po obu stronach kadru, tworząc efekt bokeh. W oddali, na ciemnym tle, widoczne są rozmyte białe światła pojazdów, a także poziome pasy przejścia dla pieszych i żółta linia ciągła. Cała scena charakteryzuje się dominującymi ciemnymi odcieniami niebieskiego i szarego, przełamanymi ciepłym blaskiem świateł.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Mokry asfalt jezdni, pokryty drobnymi kroplami wody, odbija rozproszone pomarańczowe światła po obu stronach kadru, tworząc efekt bokeh. W oddali, na ciemnym tle, widoczne są rozmyte białe światła pojazdów, a także poziome pasy przejścia dla pieszych i żółta linia ciągła. Cała scena charakteryzuje się dominującymi ciemnymi odcieniami niebieskiego i szarego, przełamanymi ciepłym blaskiem świateł.

Drogowy incydent na Kieleckiej

Radom po raz kolejny ląduje na czołówkach wiadomości, tym razem za sprawą nieprawdopodobnego aktu agresji, który rozegrał się na ulicy Kieleckiej. Zwykłe zatrzymanie na czerwonym świetle, wydawałoby się prozaiczna sytuacja drogowa, stało się dla 42-letniego kierowcy mercedesa pretekstem do wybuchu niewytłumaczalnej furii. Zamiast cierpliwie czekać, postanowił sięgnąć po broń i w brutalny sposób zamanifestować swoje niezadowolenie.

Kierowca iveco, niczego nieświadomy, po prostu stał w korku, gdy nagle jego pojazd stał się celem ostrzału. Agresor najpierw bez opamiętania używał klaksonu, by następnie oddać strzały w kierunku niewinnego samochodu. Choć kierującemu iveco nic się nie stało, szkody materialne w postaci uszkodzonej szyby i drzwi świadczą o powadze sytuacji. Po wszystkim sprawca po prostu odjechał, jak gdyby nigdy nic, pozostawiając za sobą zniszczenia i szok.

„Po otrzymaniu sygnału o tym zdarzeniu natychmiast czynności podjęli policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Radomiu, by ustalić i zatrzymać sprawcę przestępstwa” – informuje Justyna Jaśkiewicz z KMP w Radomiu.

Policyjna obława na Mazowszu

Radomscy funkcjonariusze niezwłocznie podjęli zdecydowane działania, by namierzyć i ująć agresywnego kierowcę mercedesa. Kilka godzin intensywnych poszukiwań i śledztwa kryminalnych doprowadziło ich poza granice miasta, na teren województwa mazowieckiego. To pokazuje, że policja jest coraz skuteczniejsza w tropieniu sprawców, nawet tych, którzy liczą na anonimowość po ucieczce z miejsca zdarzenia.

We współpracy z funkcjonariuszami z Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Radomiu oraz mundurowymi z Szydłowca, policjanci wkroczyli do wytypowanego domu. Tam zatrzymano nie tylko 42-letniego sprawcę drogowej strzelaniny, ale również jego 32-letnią partnerkę, co sugeruje, że para mogła mieć więcej na sumieniu niż tylko drogowe występki. Zatrzymani trafili do policyjnego aresztu, a wkrótce okazało się, że to dopiero początek ich kłopotów.

Co znaleziono w aucie i domu agresora?

Przeszukanie pomieszczeń zamieszkiwanych przez zatrzymanego 42-latka oraz jego samochodu przyniosło kolejne zaskakujące odkrycia. Policjanci zabezpieczyli ponad 20 gramów marihuany, co samo w sobie stanowi podstawę do poważnych zarzutów i ujawnia ciemne sekrety agresora. Jednak to nie wszystko – w aucie znaleziono również dwa pistolety pneumatyczne, które prawdopodobnie posłużyły w incydencie na ulicy Kieleckiej.

To odkrycie rzuca nowe światło na całą sprawę i pokazuje, że nie mieliśmy do czynienia ze zwykłym wybuchem złości, lecz z osobą, która była przygotowana na akt agresji i posiadała nielegalne substancje. Posiadanie broni pneumatycznej, nawet jeśli nie jest to broń palna, w połączeniu z chęcią jej użycia w konflikcie drogowym, budzi poważne pytania o stan psychiczny i motywacje sprawcy.

Jakie zarzuty usłyszał sprawca?

42-latek został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej Radom-Zachód, gdzie usłyszał szereg poważnych zarzutów. Nie jest to jego pierwszy kontakt z wymiarem sprawiedliwości – mężczyzna był już wcześniej karany za podobne przestępstwa, co sprawia, że za obecne czyny odpowie w warunkach recydywy. To znacząco obciąża jego sytuację i może skutkować znacznie surowszym wyrokiem.

Lista zarzutów jest długa i obejmuje: narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, posiadanie znacznych ilości środków odurzających oraz uszkodzenie mienia. Dodatkowo, śledczy odkryli, że mężczyzna nie stosował się do orzeczonych środków karnych – kierował autem, mimo że miał dwa sądowe zakazy prowadzenia pojazdów. Do tego doszło używanie tablicy rejestracyjnej nieprzypisanej do samochodu, co wskazuje na celowe działanie mające na celu ukrycie prawdziwej tożsamości pojazdu.

„Zgromadzony przez policjantów materiał dowodowy pozwolił również na przedstawienie zarzutu niestosowania się do orzeczonych środków karnych” – dodaje Jaśkiewicz.

Czy recydywista trafi za kratki?

W obliczu tak wielu zarzutów, w tym recydywy, można by przypuszczać, że sąd zadecyduje o tymczasowym aresztowaniu sprawcy. Jednak prokurator zastosował wobec zatrzymanego jedynie środek zapobiegawczy w postaci policyjnego dozoru. To może budzić pewne kontrowersje, biorąc pod uwagę agresywny charakter przestępstwa, posiadanie narkotyków i broni, a także fakt, że mężczyzna notorycznie łamał sądowe zakazy. Czy dozór policyjny to wystarczające zabezpieczenie w przypadku recydywisty, który otwarcie ignoruje prawo?

Sprawa ta pokazuje, jak złożone mogą być procesy decyzyjne w polskim wymiarze sprawiedliwości i jak różnie interpretowane są stopnie zagrożenia. Radomska strzelanina na drodze z pewnością pozostawiła po sobie ślad niepokoju wśród mieszkańców. Pozostaje mieć nadzieję, że ostateczny wyrok będzie adekwatny do popełnionych czynów i przyczyni się do zwiększenia poczucia bezpieczeństwa na drogach, wysyłając jasny sygnał, że takie zachowania nie będą tolerowane.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.