Spis treści
Niebezpieczny incydent kolejowy w Nowej Wsi Wielkiej
Dnia 6 grudnia 2025 roku, około godziny 15:00, na przejeździe kolejowym w Nowej Wsi Wielkiej doszło do bardzo niebezpiecznej sytuacji. Szlabany, które powinny być opuszczone, pozostawały podniesione, kiedy zbliżał się pociąg Intercity. To umożliwiło samochodom wjazd na tory, stwarzając bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób. Incydent miał miejsce na linii kolejowej nr 131 przy ulicy Aleje Pokoju.
Sytuację jako pierwszy publicznie opisał wójt gminy Nowa Wieś Wielka, Zbigniew Wiśniewski, za pośrednictwem profilu społecznościowego. Podkreślił on, że zdarzenie mogło mieć tragiczne konsekwencje dla uczestników ruchu. Szybka reakcja kierowców oraz maszynisty, mimo ekstremalnie krótkiego czasu, pozwoliła uniknąć katastrofy. Nagranie wideo z tego wydarzenia szybko obiegło internet, ukazując skalę zagrożenia.
"- 6 grudnia 2025 r. o godz. 15 na przejeździe kolejowym w Nowej Wsi Wielkiej przy ul. Aleje Pokoju na linii kolejowej nr 131 doszło do skrajnie niebezpiecznej sytuacji, która mogła zakończyć się tragiczną utratą życia wielu osób - napisał wójt na facebookowym profilu gminy."
Co pokazało nagranie z przejazdu?
Film z miejsca zdarzenia, który stał się dowodem w sprawie, rejestruje moment podnoszenia szlabanów na przejeździe. Samochody, zgodnie z sygnalizacją, ruszyły do przodu, wjeżdżając na tory. Niespodziewanie, w tej samej chwili, rozległ się głośny sygnał klaksonu pociągu, co zwiastowało nadjeżdżający skład. Pociąg Intercity z dużą prędkością przejechał bezpośrednio między samochodami stojącymi na przejeździe.
Cudem uniknięto tragedii dzięki szybkiej i opanowanej reakcji kierowców pojazdów. Zdołali oni bezpiecznie zatrzymać auta tuż przed nadjeżdżającym składem. Maszynista rozpędzonego pociągu nie miał żadnych możliwości, aby zatrzymać skład w tak krótkim czasie, co dodatkowo podkreśla powagę sytuacji. Szybkość reakcji kierowców była kluczowa dla ocalenia życia.
Działania władz gminy po incydencie
Wójt gminy Nowa Wieś Wielka, Zbigniew Wiśniewski, zareagował natychmiastowo na zaistniałą sytuację. Dnia 7 grudnia, dzień po incydencie, wysłał pismo do dyrekcji PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. Celem pisma było żądanie wyjaśnień od zarządcy infrastruktury kolejowej. Władze gminy oczekiwały szczegółowego przedstawienia okoliczności zdarzenia.
Wójt Wiśniewski informował, że w odpowiedzi na jego działania powołano już specjalną komisję. Jej zadaniem jest szczegółowe zbadanie sprawy i ustalenie przyczyn nieprawidłowego działania przejazdu kolejowego. Wstępnie przypuszcza się, że główną przyczyną zdarzenia mógł być błąd ludzki, choć nie wyklucza się innych czynników.
"- Oczywiście żądamy przede wszystkim wyjaśnienia, wiem, że powołano już komisję, która ma zbadać tę sprawę, prawdopodobnie chodzi o błąd ludzki - mówi wójt gminy Nowa Wieś Wielka, Zbigniew Wiśniewski. Żądamy informacji, jakie PKP ma zamiary, jakie kroki zamierza podjąć w sferze technicznej, bo błąd ludzki niestety zawsze może się zdarzyć, a nawet może być niezawiniony, bo na przykład dróżnik zasłabnie."
Potrzeba zmian na linii kolejowej nr 131?
Wójt Zbigniew Wiśniewski podkreślił, że sama odpowiedź na pismo nie jest wystarczającym rozwiązaniem problemu bezpieczeństwa na tym ruchliwym przejeździe kolejowym. Gmina domaga się konkretnych działań i spotkania przy stole. Celem jest wspólne wypracowanie rozwiązań, które zapewnią najwyższe standardy bezpieczeństwa dla wszystkich uczestników ruchu drogowego i kolejowego. Trasa ta jest określana jako magistralna węglowa, co wskazuje na jej strategiczne znaczenie i intensywny ruch.
Wójt zasugerował, że optymalnym rozwiązaniem dla tej lokalizacji byłaby przebudowa infrastruktury, na przykład budowa tunelu. Taki tunel całkowicie wyeliminowałby ryzyko związane z przejazdami kolejowymi na poziomie drogi. Podkreślono, że nie było to pierwsze niebezpieczne zdarzenie w tym miejscu, co wzmacnia argumenty za koniecznością głębszych zmian. Bezpieczeństwo na tej trasie wymaga kompleksowego podejścia.
"- Tunel byłby najlepszym rozwiązaniem, bo to jest bardzo ruchliwa trasa, tak zwana magistralna węglowa. Niestety to nie było pierwsze takie zdarzenie. Czy musi się wydarzyć tragedia, żebyśmy coś z tym w zrobili? Dzisiaj rogatki są czymś normalnym, są systemy zabezpieczające, ale w tym przypadku coś kompletnie zawiodło. Na szczęście nie zawiódł maszynista, nie zawiedli kierowcy, którzy bardzo rozsądnie się zachowali i nie doszło do tragedii. Mało brakowało. Jeżeli rogatki są otwarte, a sygnalizacja nie nakazuje zatrzymania się, kierowca ma pełne zaufanie, że nie przejedzie mu przed maską Intercity, tak jak w tym wypadku to miało miejsce. Żądamy wyjaśnień i żądamy jak najszybszego spotkania, bo chcemy siąść przy stole, znaleźć rozwiązanie. Tu nie o to chodzi, że pan wójt będzie bił pianę, bo ja nie od tego jestem. Chcę merytorycznie o tym porozmawiać. Sama odpowiedź na pismo nie załatwia sprawy - podkreśla Zbigniew Wiśniewski."
Dróżnik z zarzutami. Co mu grozi?
Incydent na przejeździe kolejowym w Nowej Wsi Wielkiej miał swoje konsekwencje prawne. Policja otrzymała zgłoszenie dotyczące niezamkniętych rogatek tuż po godzinie 15:00 w minioną sobotę. Funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy szybko podjęli działania. Na miejscu ustalono tożsamość 39-letniego dróżnika, odpowiedzialnego za obsługę przejazdu.
Według ustaleń policji, dróżnik podniósł szlabany po przejeździe jednego pociągu, nie zauważając nadjeżdżającego drugiego składu. W efekcie samochody wjechały na torowisko, a chwilę później między nimi przejechał pociąg pośpieszny. Dróżnik został zatrzymany i przewieziony do komisariatu, gdzie usłyszał zarzut. Zarzut dotyczy spowodowania bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia lub zdrowia dla uczestników ruchu drogowego.
"- W minioną sobotę tuż po godzinie 15 dyżurny otrzymał zgłoszenie dotyczące niezamkniętych rogatek w czasie przejazdu pociągu pośpiesznego - potwierdza nadkom. Lidia Kowalska z KMP w Bydgoszczy. - Skierowani na miejsce do Nowej Wsi Wielkiej policjanci ustalili, że 39-letni dróżnik po przejechaniu jednego z pociągów zaczął podnosić rogatki. W tym czasie nadjeżdżał drugi pociąg. Auta osobowe stojące jako pierwsze po przeciwnych stronach przejechały przez torowisko, a dosłownie moment później przejechał pociąg pośpieszny. 39-letni dróżnik został zatrzymany i przewieziony do komisariatu na Wyżynach. Mężczyzna usłyszał zarzut dotyczący spowodowania bezpośredniego niebezpieczeństwa, utraty życia lub zdrowia uczestników ruchu drogowego. W tej sprawie policjanci przesłuchali również świadków. Zabezpieczony został materiał wideo, który będzie dowodem w sprawie - dodaje."
Jakie są dalsze konsekwencje dla dróżnika?
Policja potwierdziła, że 39-letni dróżnik w momencie zdarzenia był trzeźwy. Fakt ten wyklucza wpływ alkoholu na jego decyzje i działania. Zabezpieczony materiał wideo z monitoringu przejazdu stanowi kluczowy dowód w prowadzonej sprawie. Przesłuchano także świadków, co pozwoliło na kompleksowe zebranie informacji dotyczących incydentu. Wszystkie te elementy mają posłużyć do wyjaśnienia wszystkich okoliczności zdarzenia.
Za czyn, którego dopuścił się dróżnik, polskie prawo przewiduje surową karę. Zgodnie z kodeksem, spowodowanie bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia lub zdrowia uczestników ruchu drogowego może skutkować pozbawieniem wolności. Mężczyźnie grozi kara do trzech lat więzienia, co podkreśla powagę sytuacji. Dalsze etapy postępowania wyjaśnią ostateczne konsekwencje prawne dla dróżnika.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.