Dziecko zabija dziecko. Głosy w głowie czy brak empatii?

2025-12-18 11:49

Tragedia w Jeleniej Górze, gdzie 11-letnia dziewczynka straciła życie, a jej 12-letnia koleżanka jest podejrzaną, wstrząsnęła całą Polską. Pytania o przyczyny tak skrajnej przemocy wśród dzieci narastają, podczas gdy dr hab. Monika Szewczuk-Bogusławska, ekspertka psychiatrii dziecięcej, wskazuje na potencjalne mechanizmy prowadzące do tak dramatycznych czynów. Jej analiza ma charakter ogólny i pozwala zrozumieć rzadkie, ale przerażające przypadki, gdy dziecko zabija.

Mokra, ciemna nawierzchnia z chodnikowych płyt wypełniona jest licznymi kałużami odbijającymi światło nieba. Na pierwszym planie, w lewej części kadru, stoi samotna, ciemna ławka z drewnianym siedziskiem i oparciem na metalowej ramie. W centralnej części obrazu, na powierzchni kałuży, widoczne są wyraźne, koncentryczne fale na wodzie, świadczące o spadających kroplach deszczu. Tło jest rozmyte, z niewyraźnymi ciemnymi sylwetkami drzew i budynków oraz jasnym, pochmurnym niebem, które częściowo odbija się w wodzie.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Mokra, ciemna nawierzchnia z chodnikowych płyt wypełniona jest licznymi kałużami odbijającymi światło nieba. Na pierwszym planie, w lewej części kadru, stoi samotna, ciemna ławka z drewnianym siedziskiem i oparciem na metalowej ramie. W centralnej części obrazu, na powierzchni kałuży, widoczne są wyraźne, koncentryczne fale na wodzie, świadczące o spadających kroplach deszczu. Tło jest rozmyte, z niewyraźnymi ciemnymi sylwetkami drzew i budynków oraz jasnym, pochmurnym niebem, które częściowo odbija się w wodzie.

Tajemnica dziecięcej agresji

Sprawa z Jeleniej Góry, gdzie w cieniu niewyobrażalnej tragedii życie straciła 11-latka, a za podejrzaną uznano ledwie rok starszą koleżankę, ponownie budzi demony i fundamentalne pytanie: jak to możliwe, że dziecko może dopuścić się zabójstwa? To pytanie, które odzywa się echem za każdym razem, gdy niewinność zostaje brutalnie zerwana, pozostawiając za sobą ślady niezrozumiałej przemocy. Opinia publiczna, zrozumiała w swoim szoku, szuka szybkich i prostych odpowiedzi, ale te, jak wskazują eksperci, po prostu nie istnieją.

Dr hab. Monika Szewczuk-Bogusławska z Katedry i Kliniki Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu w swojej analizie podkreśla, że droga do pełnego zrozumienia takich wydarzeń jest zawsze długa i niezwykle skomplikowana. Jej wypowiedzi, choć nie odnoszą się bezpośrednio do konkretnej tragedii z Jeleniej Góry – o której wciąż brakuje szczegółowych danych – rzucają światło na ogólne mechanizmy. Podkreśla, że każdy taki przypadek jest niczym czarny łabędź w statystyce, wymagający absolutnie indywidualnego podejścia i dogłębnej analizy.

"- Zabójstwa dokonane przez dzieci w okresie wczesnej adolescencji są tak rzadkim i wyjątkowym zdarzeniem, że nie możemy ich generalizować. Wymagają one bardzo indywidualnego podejścia"

- mówi dr hab. Monika Szewczuk-Bogusławska. - Wyjaśnić to mogą jedynie organy, które zajmują się sprawą i mają komplet danych na temat okoliczności i stanu psychicznego dziecka.

Kiedy dziecko traci kontakt z rzeczywistością?

W poszukiwaniu potencjalnych przyczyn, które mogłyby pchnąć młodych ludzi do tak skrajnych aktów agresji, psychiatria wskazuje na kilka możliwości, z których jedną z najbardziej dramatycznych są głębokie zaburzenia psychiczne. Mowa tutaj o stanach, w których młody umysł traci kontakt z rzeczywistością, co może manifestować się w sposób, który dla otoczenia jest niewidoczny aż do momentu katastrofy. Takie zaburzenia, choć rzadkie, potrafią całkowicie przeinaczyć postrzeganie świata przez dziecko.

Ekspertka szczegółowo wyjaśnia, że zabójstwo może być konsekwencją objawów psychotycznych, które obejmują halucynacje i urojenia. To właśnie te przerażające doświadczenia mogą wpływać na decyzje i działania dziecka, które nie jest w stanie odróżnić fantazji od rzeczywistości. Niekiedy, co jest szczególnie wstrząsające, te halucynacje przyjmują charakter nakazujący, stając się wewnętrznym głosem podsycającym agresję. Choć teoretycznie można brać pod uwagę wpływ substancji psychoaktywnych, dr Szewczuk-Bogusławska zaznacza, że przypadki zabójstw w takich okolicznościach, zwłaszcza wśród dzieci, są niezwykle rzadkie, co dodatkowo komplikuje analizę.

"- Do zabójstwa mogą prowadzić np. takie zaburzenia psychiczne, w których doświadcza się objawów psychotycznych, m.in. halucynacji, urojeń"

- wyjaśnia dr hab. Monika Szewczuk-Bogusławska.

Ekspertka dodaje, że halucynacje mogą mieć charakter nakazujący.

"-  Halucynacje mogą mieć charakter imperatywny, np. „głosy", które słyszy osoba doświadczająca halucynacji, nakłaniają do aktu agresji. Teoretycznie można także brać pod uwagę działania pod wpływem substancji psychoaktywnych, jednak z zastrzeżeniem, że zabójstwa w takich sytuacjach są niezmiernie rzadkie, zwłaszcza wśród dzieci"

- wskazuje.

Dyssocjalne zaburzenia a zbrodnia

Inną, choć równie rzadką, ale nie mniej tragiczną ścieżką prowadzącą do skrajnej agresji są ciężkie dyssocjalne zaburzenia zachowania. Te stany charakteryzują się głębokim brakiem poszanowania dla norm społecznych i co najważniejsze, deficytem emocjonalnym, który uniemożliwia empatię czy odczuwanie wyrzutów sumienia. Dzieci dotknięte tym schorzeniem często wykazują wzorzec postępowania, który jest wyraźnie niezgodny z oczekiwaniami społecznymi, lecz jego najcięższa forma jest szczególnie niebezpieczna.

Dr hab. Monika Szewczuk-Bogusławska zastrzega, że aby tego rodzaju zaburzenia mogły doprowadzić do zabójstwa, muszą mieć one naprawdę ciężki charakter, wykraczający poza typowe problemy behawioralne. W takich przypadkach dziecko nie tylko nie posiada empatii i wrażliwości, ale także nie jest w stanie zrozumieć znaczenia własnych czynów ani ich emocjonalnego kontekstu. Kiedy takim zaburzeniom towarzyszy wyjątkowo wysoka impulsywność i skłonność do natychmiastowego działania pod wpływem bodźca, scenariusz może stać się naprawdę przerażający.

"- Żeby jednak tego rodzaju zaburzenia doprowadziły do zabójstwa (co także zdarza się rzadko), muszą mieć naprawdę ciężki charakter"

- zastrzega dr hab. Monika Szewczuk-Bogusławska. - Taki, w którym dziecko nie ma empatii, wrażliwości, nie rozumie znaczenia swoich czynów ani ich emocjonalnego kontekstu, bo nie doświadcza żadnych emocji. Jeśli takim zaburzeniom towarzyszy bardzo duża impulsywność, skłonność do działania pod wpływem bodźca, mogą doprowadzić do skrajnych zachowań.

Czy otoczenie może pomóc?

W obliczu tak skomplikowanych i rzadkich przypadków, naturalnie pojawia się pytanie o rolę otoczenia: czy bliscy, szkoła, czy inni dorośli mogą zauważyć alarmujące sygnały? Odpowiedź psychiatry jest niestety złożona i nie zawsze optymistyczna. W przypadku nagłych zaburzeń psychotycznych, które mogą pojawić się bez wyraźnych wcześniejszych ostrzeżeń, tragiczny czyn może być ich pierwszą, dramatyczną manifestacją. Podobnie sporadyczne zażywanie substancji psychoaktywnych, które rzekomo mogłyby doprowadzić do takich zdarzeń, często pozostaje niezauważone przez najbliższe otoczenie.

Inaczej wygląda sytuacja w przypadku zaburzeń dyssocjalnych, które, jak podkreśla ekspertka, zazwyczaj mają dłuższy przebieg i są bardziej widoczne dla otoczenia, dając nadzieję na interwencję. Jednakże, nawet w tych przypadkach, pomoc nie zawsze jest skuteczna, a ścieżka terapeutyczna bywa usiana wyzwaniami. Nie każde dziecko, nawet objęte profesjonalną pomocą, jest w stanie na nią zareagować w oczekiwany sposób, co stawia przed systemem opieki zdrowotnej ogromne wyzwania. Na dogłębne wyjaśnienie wszystkich okoliczności zabójstwa 11-latki z Jeleniej Góry i to, czy podejrzana dziewczynka zostanie poddana obserwacji psychiatrycznej, musimy jeszcze poczekać.

"- Co nie znaczy, że każdemu dziecku z takimi zaburzeniami można pomóc. Czasem jest to niemożliwe, nawet gdy jest objęte fachową pomocą"

- dodaje ekspert UMW.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.