Dziki terroryzują Piotrków. Czy władze w końcu poradzą sobie z inwazją na Wierzejach?

2025-12-04 12:11

Mieszkańcy Piotrkowa Trybunalskiego, zwłaszcza osiedla Wierzeje, mierzą się z narastającym problemem dzików, które bez skrępowania panoszą się po terenach zabudowanych. Zwierzęta, pojawiające się w stadach, niszczą ogrody, ogrodzenia, a nawet samochody, budząc uzasadniony strach o bezpieczeństwo dzieci. Sytuacja wymyka się spod kontroli, a lokalna społeczność alarmuje o potrzebie natychmiastowych działań i zaprzestania dokarmiania dzikich zwierząt.

Głównym obiektem jest pionowy, ciemny drewniany słup znajdujący się po prawej stronie kadru, z wyraźnymi sękami. Do jego lewej strony przymocowany jest szpiczasty element z wystającymi metalowymi prętami. Pod słupem i obok niego na ziemi rozsypane są grudki ziemi i drobne kamienie, częściowo pokrywające wąski fragment chodnika po lewej i trawę po prawej. W tle widać rozmazaną ulicę, w oddali białe domy z ciemnymi dachami i oknami, a za nimi jasne, rozmyte niebo. Całość oświetlona jest ciepłym, zachodzącym słońcem, tworzącym długie cienie i jasne refleksy.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Głównym obiektem jest pionowy, ciemny drewniany słup znajdujący się po prawej stronie kadru, z wyraźnymi sękami. Do jego lewej strony przymocowany jest szpiczasty element z wystającymi metalowymi prętami. Pod słupem i obok niego na ziemi rozsypane są grudki ziemi i drobne kamienie, częściowo pokrywające wąski fragment chodnika po lewej i trawę po prawej. W tle widać rozmazaną ulicę, w oddali białe domy z ciemnymi dachami i oknami, a za nimi jasne, rozmyte niebo. Całość oświetlona jest ciepłym, zachodzącym słońcem, tworzącym długie cienie i jasne refleksy.

Inwazja dzików na osiedlu Wierzeje

Mieszkańcy Piotrkowa Trybunalskiego, zwłaszcza osiedla Wierzeje, od dawna borykają się z uporczywym problemem. Dziki, niegdyś sporadyczni goście, teraz regularnie najeżdżają tereny zabudowane w licznych stadach, bezceremonialnie ignorując obecność ludzi i siejąc chaos.

Sytuacja w tej części Piotrkowa Trybunalskiego systematycznie eskaluje, a zwierzęta wykazują coraz większą agresję i bezczelność. To już nie są płochliwe leśne stworzenia, lecz pewni siebie rezydenci miejskiego krajobrazu, którzy z roku na rok stają się coraz bardziej uciążliwi.

"Ostatnio bardzo często przychodzą. Niszczą trawniki, ogrodzenia, nie reagują na szczekanie psów, nie boją się już niczego. Najgorsze jest to, że może dojść do tragedii – tu chodzą dzieci. Dorosły może się obronić, ale dziecko? Taki dzik waży 150–200 kg" – opowiada nam jeden z mieszkańców.

Co dziki niszczą w mieście?

Bilans strat jest coraz dłuższy i obejmuje nie tylko przekopane trawniki i zrujnowane rabaty. Dziki z łatwością niszczą solidne ogrodzenia, wdzierając się na prywatne posesje w poszukiwaniu pożywienia i schronienia, co budzi uzasadniony lęk.

Dochodzi nawet do przypadków uszkodzeń mienia ruchomego, jak to miało miejsce z samochodem jednego z mieszkańców. Te zwierzęta nie respektują ludzkich granic, a ich obecność staje się realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa i własności obywateli.

"Zrujnowały płot, weszły, przekopały podwórko i skalniaki, a uciekając, zniszczyły mi auto" – wylicza.

Czy mieszkańcy Piotrkowa są bezpieczni?

Skala problemu jest widoczna w licznych relacjach zdesperowanych mieszkańców. Dziki nie tylko nie boją się ludzi ani zwierząt domowych, ale wręcz zuchwale panoszą się po osiedlach, ignorując wszelkie próby odstraszenia.

Mimo zgłoszeń do urzędu i straży miejskiej, problem narasta od co najmniej trzech lat, co świadczy o braku skutecznych, długofalowych rozwiązań. Mieszkańcy czują się bezradni wobec tej inwazji.

"Na początku szkody były niewielkie, później stały się zuchwałe: połamały słupki, przeszły przez słabsze miejsce w siatce. Zbuchtowały trawniki i rabaty. Nie boją się ani psa, ani ludzi" – opowiada nam kobieta.

Jak liczne są stada dzików?

Potwierdzają to obserwacje mieszkańców, którzy raportują widoki pojedynczych osobników, ale również całych stad liczących nawet dziewięć sztuk, swobodnie przemieszczających się po zmroku. Ich coraz większa obecność stawia pod znakiem zapytania wytrzymałość nawet najsolidniejszych ogrodzeń.

To nie tylko kwestia zniszczeń, ale przede wszystkim bezpieczeństwa. Oswojone dziki, które nie reagują na obecność człowieka czy samochodu, stanowią poważne ryzyko, zwłaszcza dla dzieci bawiących się na podwórkach.

"Występują po dwie sztuki, ale bywają i całe stada po dziewięć. Przedwczoraj o 18, już po ciemku, przebiegły mi przed samochodem. One tu się czują jak w domu. Boję się, że w pewnym momencie siatka ogrodzeniowa może nie wytrzymać" – dodaje kolejna mieszkanka osiedla.

Dlaczego dziki wchodzą do miast?

Leśniczy Paweł Kowalski z Nadleśnictwa Piotrków rzuca światło na przyczynę tego zjawiska. Jak tłumaczy, dziki to nadzwyczaj inteligentne zwierzęta, które dostrzegają w zielonych przestrzeniach miejskich idealne warunki do życia i rozwoju.

Miasta oferują im nie tylko spokój, ale także obfitość kryjówek w niekoszonych łąkach i trawnikach. Jednak głównym magnesem, który przyciąga dziki do aglomeracji, jest łatwy dostęp do pożywienia, często nieświadomie dostarczanego przez ludzi.

"Starsze osoby często nie marnują jedzenia: obierki z ziemniaków czy warzyw wyrzucają na skraj lasu „dla zwierzątek”. To zaproszenie dla dzików" – mówi Paweł Kowalski.

Młode dziki bez matki to zagrożenie?

Problem pogłębia obecność młodych dzików, które straciły lochy i boją się powrotu do lasów, gdzie czai się zagrożenie ze strony wilków. Te osierocone osobniki szukają schronienia i pokarmu w pobliżu ludzkich domostw, żerując na trawnikach i resztkach.

Brak podmurówek w ogrodzeniach stanowi dla nich żadną przeszkodę, co sprawia, że łatwo dostają się na prywatne posesje. Skuteczna edukacja społeczeństwa w kwestii niedokarmiania zwierząt staje się kluczowa, aby nie pogarszać i tak już trudnej sytuacji.

"W okolicach Pieczkowa widziałem dziki bez matki. Boją się wejść do lasu, gdzie coraz częściej pojawiają się wilki, więc trzymają się gospodarstw i osiedli. Żerują na trawnikach i tam, gdzie ludzie wykładają karmę dla kotów czy psów. Jeśli siatka ogrodzeniowa nie ma podmurówki, łatwo ją rozwalają" – dodaje.

Jak walczyć z inwazją dzików?

Zdaniem leśników, jedynym skutecznym rozwiązaniem problemu jest systematyczny odłów dzików i ich relokacja z dala od terenów miejskich. Podkreślają, że bez tych działań dziki będą wracać.

Kowalski apeluje o masową edukację społeczną, która ma uświadomić, że dokarmianie dzikich zwierząt nie tylko nie pomaga, ale wręcz zachęca je do dalszej bytności w miastach, tworząc potencjalne zagrożenie. Dziś dziki, jutro inne dzikie zwierzęta mogą stanowić problem.

"Trzeba je odławiać i nie dopuszczać do ponownego powrotu. A przede wszystkim edukować: nie dokarmiaj zwierząt pod lasem. Dziś są dziki, jutro mogą być jelenie – a o nieszczęście nie trudno" – podkreśla Kowalski.

Miasto Piotrków Trybunalski obiecuje pomoc

W obliczu narastającej frustracji mieszkańców, władze Piotrkowa Trybunalskiego wreszcie zapowiadają konkretne i zdecydowane działania. Kierownictwo urzędu miasta podjęło kluczową decyzję, która ma przynieść ulgę osiedlom.

Na walkę z dzikami przeznaczono znaczącą sumę – sto tysięcy złotych, które w przyszłym roku mają zostać wykorzystane na zlecenie odłowu tych uciążliwych zwierząt. Wykonawca ma zostać wyłoniony wkrótce.

"Kierownictwo urzędu miasta podjęło decyzję o przeznaczeniu 100 tys. zł na odłów tych zwierząt. Zadanie zostało wpisane do budżetu na przyszły rok i wkrótce będziemy szukać wykonawcy" – informuje Elżbieta Mościńska z magistratu.

Odstrzał redukcyjny niemożliwy?

Mimo że miasto posiada trzy decyzje na odstrzał redukcyjny, restrykcyjne przepisy Prawa Łowieckiego w znaczący sposób ograniczają możliwość ich wykorzystania. Okazuje się, że sama chęć to za mało, aby rozwiązać problem radykalnie.

Prawo uniemożliwia wykonywanie odstrzału bliżej niż 150 metrów od zabudowań mieszkalnych, co w gęsto zaludnionym osiedlu Wierzeje praktycznie wyklucza tę metodę jako skuteczne narzędzie w walce z dzikami. Sytuacja wymaga bardziej kreatywnych rozwiązań.

"Prawo łowieckie nie pozwala na wykonywanie odstrzału w odległości mniejszej niż 150 m od zabudowań mieszkalnych" – dodaje.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.