Egzamin na prawo jazdy. Czy znani Polacy obleją go z kretesem?

2025-12-01 12:38

Dr Maciej Kulka, właściciel renomowanej szkoły nauki jazdy z Lublina, postawił przed doświadczonymi kierowcami nietypowe wyzwanie – egzamin wewnętrzny na prawo jazdy. To, co dla kursantów jest stresującą przepustką do samodzielnej jazdy, dla wielu celebrytów okazało się trudnym sprawdzianem, który obnażył pewną lukę w systemie. Czy faktycznie egzamin na prawo jazdy sprawdza realne umiejętności, czy tylko zdolność do zdania samego testu?

Kierowca trzymający ręce na kierownicy samochodu, jadący po drodze szybkiego ruchu. Zdjęcie symbolizuje zmiany w opłatach e-TOLL i wzrost kosztów dla kierowców od 2026 roku, o czym przeczytasz na Super Biznes.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI Kierowca trzymający ręce na kierownicy samochodu, jadący po drodze szybkiego ruchu. Zdjęcie symbolizuje zmiany w opłatach e-TOLL i wzrost kosztów dla kierowców od 2026 roku, o czym przeczytasz na Super Biznes.

Egzamin na prawo jazdy: Stare nawyki

Wielu kierowców z długim stażem lubi z wyższością spoglądać na świeżo upieczonych posiadaczy "plastiku", często zapominając, jak wyglądał ich własny, pierwszy egzamin na prawo jazdy. Doktor Maciej Kulka z Lublina, nestor wśród instruktorów, postanowił zrewidować to samozadowolenie, zapraszając na wewnętrzny test w swojej szkole grupę znanych osobistości, by sprawdzić ich rzeczywiste umiejętności w warunkach stresu egzaminacyjnego.

Pomysł Kulki nie był czystą fanaberią, lecz wynikiem głębszych obserwacji. Instruktorem kierowała inspiracja, która zrodziła się z przekonania o pewnej dysfunkcji obecnego systemu. Czy egzaminy faktycznie oceniają kompetencje kierowców, czy jedynie zdolność do opanowania specyficznej „sztuki” zdawania? To pytanie, które od lat zadaje sobie wielu, a Kulka postanowił znaleźć na nie odpowiedź, choćby w kontrolowanych warunkach.

"Inspiracją tej akcji są nasze smutne przekonanie, że egzamin na prawo jazdy nie sprawdza tak naprawdę umiejętności kierowcy. Można powiedzieć, że sprawdza jedynie umiejętności potrzebne do zdania egzaminu" - mówi doświadczony instruktor.

Zdać egzamin czy umieć jeździć?

Słowa doktora Kulki uderzają w sedno problemu, z którym mierzą się zarówno kursanci, jak i ośrodki szkolenia kierowców. To nie realne umiejętności, takie jak płynność jazdy w ruchu miejskim czy radzenie sobie w trudnych warunkach, są kluczowe, a raczej mechaniczne powtarzanie procedur, które obowiązują podczas testu państwowego. Szkoły nauki jazdy, chcąc nie chcąc, muszą dostosować się do tych wymagań, co potwierdza sam Kulka.

Każdego roku setki tysięcy Polaków, dokładnie 278 514 w 2024 roku według danych CEPiK, po raz pierwszy odbiera swoje prawo jazdy. Ci nowi kierowcy przechodzą przez identyczne sito egzaminów wewnętrznych, które mają idealnie odwzorowywać te państwowe. Cel jest jasny: przygotować kursantów do zaliczenia testu, niekoniecznie do perfekcyjnego radzenia sobie na drodze. I w tym tkwi sedno tej nietypowej inicjatywy z udziałem celebrytów.

"Uczą, jak zdać egzamin..." - dodaje Kulka, podkreślając paradoks.

Gwiazdy na placu manewrowym

W gronie śmiałków, którzy podjęli się wyzwania, znaleźli się reprezentanci różnych dziedzin życia publicznego. Na placu manewrowym i w miejskim ruchu pojawiły się tak znane twarze jak Katarzyna Velinov, prezes Fundacji Krewniacy, oraz muzycy Wojciech Cugowski i Daniel Siwiec. Dołączyli do nich również inwestor Waldemar Wilkołek, artysta kabaretu Ani Mru Mru oraz aktorka Katarzyna Bujakiewicz.

Nie zabrakło także Mirosława Zbrojewicza, aktora znanego z wielu ról, który niewątpliwie ma doświadczenie za kierownicą – choć pewnie głównie na planach filmowych. Cała ta plejada gwiazd, choć na co dzień radzi sobie z o wiele większą presją i reflektorami, musiała zmierzyć się z czymś, co dla większości wydaje się prozaiczne: rygorem egzaminu na prawo jazdy. Ich zmagania miały dać odpowiedź na pytanie, jak łatwo oblać test, mając jednocześnie tysiące kilometrów w nogach.

Czy lata za kółkiem gwarantują sukces?

Wyniki tego eksperymentu doktora Kulki miały być nie tylko ciekawostką, ale przede wszystkim refleksją nad jakością systemu szkolenia i weryfikacji kierowców. Czy wieloletnie doświadczenie za kółkiem, codzienna praktyka w zgiełku ulic i intuicja nabyta przez lata, są wystarczające, by sprostać formalnym wymaganiom egzaminu wewnętrznego, który jest kalką egzaminu państwowego? Okazało się, że niekoniecznie.

Nawet "starzy wyjadacze" za kierownicą, którzy przez lata mogli zapomnieć o niuansach łuku czy zasadach ustępowania pierwszeństwa na skrzyżowaniu, gdzie nie ma ruchu, mieli wyraźne trudności. Ich doświadczenie, choć cenne w codziennym życiu, okazało się niewystarczające w konfrontacji z surowymi zasadami, które od dekad obowiązują na egzaminach. To zaskakujące odkrycie stawia pod znakiem zapytania całą filozofię obecnego systemu weryfikacji umiejętności kierowców.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.