Emu w Garwolinie. Jak australijski ptak trafił do polskiego lasu?

2026-01-13 13:16

Nadleśnictwo Garwolin opublikowało nagranie, które błyskawicznie stało się hitem sieci: w zaśnieżonym lesie pod Garwolinem spacerował samiec emu. Obecność gigantycznego, nielotnego ptaka z Australii wywołała niemałe zdziwienie. Okazało się, że to Fabiś, uciekinier z pobliskiej hodowli, który w panice oddalił się od domu. Przyczyną ucieczki były fajerwerki, co ponownie budzi dyskusję o ich szkodliwości dla zwierząt.

Duży ptak o ciemnoszarym upierzeniu, przypominający emu, kroczy przez ośnieżony las, patrząc w prawo. Ma długie, szare nogi i szyję z ciemną głową, częściowo pokrytą czarno-białym puchem, z wyraźnymi jasnymi oczami. Tło stanowi las z ciemnymi pniami drzew i nielicznymi, pomarańczowo-brązowymi liśćmi utrzymującymi się na gałęziach.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Duży ptak o ciemnoszarym upierzeniu, przypominający emu, kroczy przez ośnieżony las, patrząc w prawo. Ma długie, szare nogi i szyję z ciemną głową, częściowo pokrytą czarno-białym puchem, z wyraźnymi jasnymi oczami. Tło stanowi las z ciemnymi pniami drzew i nielicznymi, pomarańczowo-brązowymi liśćmi utrzymującymi się na gałęziach.

Australijski nielot zaskakuje w Polsce

Polskie lasy zazwyczaj kojarzą się z widokiem dzików, saren czy majestatycznych jeleni, jednak krajobraz pod Garwolinem niedawno wzbogacił się o gościa z zupełnie innej strefy klimatycznej. Nadleśnictwo Garwolin opublikowało nagranie, które szybko obiegło internet, ukazując ogromnego, nielotnego ptaka spacerującego po zaśnieżonym runie leśnym. To wydarzenie zaskoczyło zarówno lokalnych mieszkańców, jak i internautów, stając się jednym z najbardziej komentowanych tematów w mediach społecznościowych.

Doniesienia o niecodziennym spacerowiczu dotarły do leśników w niedzielę, 11 stycznia, kiedy to jeden ze spacerowiczów napotkał w sąsiedztwie ścieżki przyrodniczej w Hucie Garwolińskiej potężnego ptaka. Gość, przypominający strusia, pozwolił się nagrać, ale spłoszony nie dał się do siebie zbliżyć. Mimo natychmiastowych prób odnalezienia egzotycznego przybysza, leśnikom nie udało się go namierzyć przed zmrokiem, co oznaczało, że ptak spędził mroźną noc na wolności.

Kim jest leśny uciekinier?

Poniedziałkowy ranek przyniósł przełom w poszukiwaniach, gdy leśnicy z Leśnictwa Huta, podążając za świeżymi śladami na śniegu, dotarli w końcu do kryjówki zagubionego ptaka. Szybko okazało się, że nietypowy gość to znany w okolicy Fabiś – samiec emu, którego feralnego dnia spłoszyły głośne huki fajerwerków. Tym razem to nie sylwestrowe wystrzały, a pojedyncze, gwałtowne detonacje wywołały taką panikę, że zwierzę straciło orientację i uciekło z pobliskiej hodowli.

Historia Fabisia to nie tylko kuriozalny incydent, ale także przypomnienie o odpowiedzialności człowieka. Zwierzę, przerażone niespodziewanymi wybuchami, oddaliło się na znaczną odległość od bezpiecznego środowiska swojej hodowli. Po nocy spędzonej w nieznanym, mroźnym lesie, zmęczony i wyczerpany, ptak na szczęście pozwolił się w końcu podejść, co umożliwiło bezpieczny powrót do właściciela.

"Panika zapędziła go ponad 3 kilometry w głąb lasu, w zupełnie obce i niebezpieczne dla niego środowisko" - przekazało Nadleśnictwo Garwolin.

"Po nocy spędzonej na mrozie, zmęczony i głodny, Fabiś pozwolił do siebie podejść. Był spokojny i ufny. Niedługo później bezpiecznie wrócił do swojego właściciela" – dodali leśnicy.

Apel w sprawie fajerwerków

Przygoda Fabisia po raz kolejny, i to w jakże dobitny sposób, uświadamia, jak destrukcyjny wpływ na zwierzęta mają fajerwerki. Dla wielu stworzeń huk wystrzeliwanych sztucznych ogni to nie rozrywka, lecz realne zagrożenie, wywołujące panikę, stres, a w skrajnych przypadkach nawet śmierć. Takie incydenty powinny skłonić nas do refleksji nad tradycjami, które, choć dla ludzi bywają atrakcyjne, dla świata zwierząt stanowią istne piekło.

Nadleśnictwo Garwolin, komentując wydarzenia z Fabiśem, nie tylko cieszyło się z jego szczęśliwego zakończenia, ale także wystosowało ważny apel. Podkreślono, że odpowiedzialność za los zwierząt spoczywa na nas wszystkich. Rezygnacja z hucznych pokazów pirotechnicznych to konkretny gest, który może oszczędzić cierpienia dzikiej faunie i domowym pupilom, często doświadczającym traumy z powodu nieprzemyślanych wybuchów.

"Apelujemy o rozwagę i odpowiedzialność. Rezygnacja z fajerwerków to realna pomoc dla zwierząt" - tłumaczy Nadleśnictwo Garwolin.

Czym jest emu?

Emu, czyli Dromaius novaehollandiae, to prawdziwa ikona australijskiej fauny, znana przede wszystkim z imponujących rozmiarów i braku zdolności do lotu. Ten fascynujący ptak, należący do rodziny kazuarowatych, jest drugim co do wielkości ptakiem na świecie, ustępując miejsca jedynie strusiom i dorastając nawet do blisko dwóch metrów wysokości.

Ich obecność w hodowlach poza Australią staje się coraz bardziej powszechna, co jednak niesie ze sobą ryzyko takich sytuacji jak ta z Fabisiem. Emu są zwierzętami ciekawymi i inteligentnymi, ale także podatnymi na stres, zwłaszcza w obliczu nieprzewidzianych bodźców, takich jak głośne huki. Historia Fabisia jest żywym przykładem na to, jak cienka granica dzieli bezpieczeństwo hodowli od dzikiego, pełnego zagrożeń środowiska.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.