Fundacja Magdaleny Ogórek na celowniku prokuratury. Co naprawdę dzieje się na Dolnym Śląsku?

Magdalena Ogórek, była dziennikarka TVP, mierzy się z nowymi wyzwaniami. Prokuratorskie śledztwo dotyczy jej fundacji Polish Lost Art Foundation, która buduje Muzeum Sztuki Zagrabionej na Dolnym Śląsku. Jak podaje TVN24, dochodzenie koncentruje się na okolicznościach przyznawania dotacji. Ogórek odbiera te działania jako szykany polityczne. Szczegóły sprawy budzą wiele pytań.

Uchylone drzwi z ciemnego drewna, lekko otwarte, ukazują szczelinę z jasnym światłem po prawej stronie. Na drzwiach znajduje się ozdobna, mosiężna klamka z klucznikiem, a zawiasy są również widoczne w jasnej szczelinie. Promień światła pada na drewnianą podłogę, tworząc jasną smugę i wyraźne cienie.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Uchylone drzwi z ciemnego drewna, lekko otwarte, ukazują szczelinę z jasnym światłem po prawej stronie. Na drzwiach znajduje się ozdobna, mosiężna klamka z klucznikiem, a zawiasy są również widoczne w jasnej szczelinie. Promień światła pada na drewnianą podłogę, tworząc jasną smugę i wyraźne cienie.

Muzeum Sztuki Zagrabionej pod lupą

Muzeum Sztuki Zagrabionej w Sulisławicach, którego celem jest prezentowanie dzieł sztuki skradzionych podczas II wojny światowej przez nazistów, znalazło się w centrum śledztwa. Obiekt, który jest bliski otwarcia, został objęty dochodzeniem Prokuratury Rejonowej w Ząbkowicach Śląskich. Śledztwo dotyczy fundacji Magdaleny Ogórek, Polish Lost Art Foundation, odpowiedzialnej za jego budowę. Informacje na temat dochodzenia opublikował portal tvn24.pl.

Dochodzenie koncentruje się na okolicznościach pozyskiwania środków na budowę muzeum, w tym dotacji od Fundacji KGHM. Dwie inne prokuratury również prześwietlają kwestię przyznawania dotacji przez tę konkretną fundację. Początkowo sprawa fundacji Magdaleny Ogórek była prowadzona na najniższym szczeblu prokuratorskim, co wskazuje na jej ewolucję w hierarchii śledczej. Cała sytuacja budzi poważne pytania dotyczące finansowania projektu.

Powstanie Fundacji i wpływowi członkowie

Fundacja Polish Lost Art Foundation, założona przez Magdalenę Ogórek, rozpoczęła działalność w 2017 roku. Do jej władz zaproszono Ryszarda Czarneckiego, ówczesnego wpływowego polityka Prawa i Sprawiedliwości. W skład zarządu wszedł także dziennikarz Miłosz Horodyski, związany ze środowiskiem politycznym Zbigniewa Ziobry. Ten skład zarządu podkreślał powiązania fundacji z osobami o znaczących wpływach w polskiej polityce.

Muzeum Sztuki Zagrabionej, flagowy projekt fundacji, jest finansowane między innymi z dotacji pochodzących z Fundacji KGHM oraz Fundacji Orlenu. Właśnie te okoliczności przyznawania środków są obecnie poddawane szczegółowej kontroli. Śledczy analizują procedury i kryteria, na podstawie których te publiczne fundusze zostały przekazane. Wątpliwości dotyczą transparentności i zasadności tych darowizn.

Pieniądze z państwowych spółek. Jakie dotacje otrzymała fundacja?

Posłanka Agnieszka Pomaska w lipcu 2024 roku ujawniła szczegóły dotyczące finansowania Polish Lost Art Foundation. Według jej danych, fundacja otrzymała łącznie ponad 1,55 miliona złotych od fundacji trzech spółek Skarbu Państwa. Te znaczne kwoty budzą pytania o zasady ich przyznawania i o to, czy były one wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem. Skala wsparcia z funduszy publicznych jest znacząca.

Największa część tej sumy, dokładnie 630 tysięcy złotych, pochodziła od fundacji spółki Energa. Fundacja Orlenu przekazała na rzecz PLAF 480 tysięcy złotych, a Fundacja KGHM wsparła projekt kwotą 445 tysięcy złotych. Taki rozkład dotacji świadczy o zaangażowaniu kluczowych podmiotów państwowych w finansowanie Muzeum Sztuki Zagrabionej. Całkowita suma darowizn z tych źródeł jest przedmiotem bieżącego dochodzenia prokuratorskiego.

Zawiadomienie KAS i zarzuty

Jednym z podmiotów, które złożyły zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, była Krajowa Administracja Skarbowa (KAS). Zawiadomienie dotyczyło "wprowadzenia w błąd przez PLAF jej darczyńców". KAS wskazała, że kwota 845 tysięcy złotych nie została wykorzystana przez fundację Magdaleny Ogórek w sposób zgodny z umowami o darowiznę. Jest to kluczowy zarzut w prowadzonym śledztwie.

Zawiadomienia dotyczące tej sprawy zostały połączone w jedno postępowanie, które przeniesiono do Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Śledztwo jest obecnie prowadzone w tej jednostce prokuratury. Jak dotąd, żadnym osobom nie przedstawiono formalnych zarzutów. Informacje te przekazał TVN24 prokurator Mariusz Pindera, pełniący funkcję rzecznika prasowego świdnickiej prokuratury. Sprawa pozostaje w fazie dochodzenia.

"Odbieram działania prokuratury jako niezrozumiałe szykany polityczne" - przekonuje Ogórek.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.