Gdański Jarmark Bożonarodzeniowy. Za co zapłacisz prawie sto złotych?

2025-11-26 12:04

Gdański Jarmark Bożonarodzeniowy, który co roku przyciąga tłumy, w tym sezonie zaskoczył swoich odwiedzających. Magia świąt, jak się okazuje, ma swoją, i to niemałą, cenę. Reporterzy, analizując cenniki, odkryli prawdziwy szok cenowy. Kwoty za niektóre przysmaki są astronomiczne. Jeden posiłek może kosztować niemal 90 złotych, co stawia pod znakiem zapytania dostępność jarmarku dla każdego. Sprawdź, co uderzy po kieszeni na Gdańskim Jarmarku.

Przedstawiona jest szklana bombka świąteczna zawieszona na cienkiej, złotej nici. Wewnątrz przezroczystej kuli znajduje się figurka bałwanka w czerwono-zielonym stroju i czerwonej czapce, trzymającego czerwony prezent przewiązany zieloną wstążką; bałwanek stoi na białej podstawie z czerwono-zielonymi paskami. W tle widoczne są rozmyte, ciepłe światła bokeh w odcieniach białego, pomarańczowego i czerwonego, a także niewyraźne kształty innych brązowych ozdób i ciemnych postaci.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Przedstawiona jest szklana bombka świąteczna zawieszona na cienkiej, złotej nici. Wewnątrz przezroczystej kuli znajduje się figurka bałwanka w czerwono-zielonym stroju i czerwonej czapce, trzymającego czerwony prezent przewiązany zieloną wstążką; bałwanek stoi na białej podstawie z czerwono-zielonymi paskami. W tle widoczne są rozmyte, ciepłe światła bokeh w odcieniach białego, pomarańczowego i czerwonego, a także niewyraźne kształty innych brązowych ozdób i ciemnych postaci.

Gdański Jarmark – festiwal cen?

Tradycja, magia świąt i... paragon grozy. Gdański Jarmark Bożonarodzeniowy, który co roku przyciąga rzesze spragnionych świątecznej atmosfery, w tym roku zaskoczył (lub raczej zszokował) swoim cennikiem. Wygląda na to, że za możliwość obcowania z baśniową scenerią trzeba słono zapłacić, a portfel kurczy się w zastraszającym tempie, zanim zdążymy poczuć prawdziwy świąteczny nastrój. To już nie tylko przyjemność, ale i wyzwanie dla każdego budżetu domowego.

Reporterzy, którzy postanowili przyjrzeć się gastronomicznej ofercie, nie kryli zdziwienia. Ceny niektórych pozycji w menu mogłyby spokojnie konkurować z luksusowymi restauracjami, a nie z jarmarkowymi budkami. Okazuje się, że za jeden, pozornie niewinny posiłek, jesteśmy w stanie zostawić przy stoisku niemal sto złotych, co dla wielu może być barierą nie do przeskoczenia w świątecznym budżecie.

Co kosztuje majątek? Najdroższe przysmaki

Jeśli mowa o prawdziwym luksusie na talerzu, Gdański Jarmark Bożonarodzeniowy ma się czym pochwalić – niestety, głównie wysokimi cenami. Na liście najbardziej ekskluzywnych, a co za tym idzie, najdroższych dań, królują propozycje, które z pewnością zapadną w pamięć, ale także w portfelu. Od dań z wołowiny po egzotyczne owoce morza, każdy znajdzie coś dla siebie, o ile oczywiście dysponuje odpowiednio zasobnym portfelem i jest gotów ponieść niemałe koszty. Czy to jeszcze jarmark, czy już butikowa restauracja?

Prawdziwym hitem, który wywołuje najwięcej kontrowersji, jest Wagyu Sandwich. To japoński chleb z kotletem Wagyu, majonezem truflowym, pomidorem, cebulą i czerwoną marynowaną, którego cena sięga aż 89 złotych. Niewiele mniej zapłacimy za Hot Doga z policzkiem wołowym, który kosztuje 62 złote – to kwoty, które zwykle widzimy w menu dobrych lokali, a nie w świątecznej budce.

Dary morza z luksusową ceną

Stoiska z owocami morza, reklamowane jako „Perła Neptuna”, również nie należą do najtańszych. Za porcję kraba softshell trzeba zapłacić 69 złotych, a zupa z krabem to wydatek 59 złotych. Jednorazowe porcje krewetek kosztują 35 złotych, a przegrzebki – 39 złotych. To ceny, które sugerują wykwintną kuchnię, a nie szybki jarmarkowy posiłek. Warto zastanowić się, czy takie specjały faktycznie wpisują się w konwencję świątecznego jarmarku, czy raczej ją wykraczają, podnosząc poprzeczkę cenową dla wszystkich odwiedzających.

Nieco bardziej „przystępnym” (choć wciąż drogim) przysmakiem jest ser raclette. Bagietka Raclette w wersji klasycznej, z szynką, salami lub chorizo, to koszt 45 złotych. Tyle samo zapłacimy za Ziemniak Raclette. Oczywiście, to wyższa półka kulinarna, ale jednak 45 złotych za porcję sera z dodatkami na jarmarku to kwota, która może skłonić do dwukrotnego przemyślenia zakupu. W obliczu takich ofert, jarmark traci swój dawny urok dostępności.

Tradycyjne polskie smaki w nowej odsłonie?

Niestety, nawet miłośnicy tradycyjnej polskiej kuchni muszą przygotować się na niemałe wydatki. Okazuje się, że klasyczne pierogi, symbol domowego ciepła i świątecznych uczt, na Gdańskim Jarmarku Bożonarodzeniowym również doczekały się „premium” cennika. Za porcję ośmiu sztuk, w zależności od farszu, zapłacimy od 34 do 40 złotych. Najdroższe są te z kaczką, łososiem oraz pielmieni, wycenione na 40 złotych, podczas gdy tradycyjne ruskie kosztują 34 złote, a z kapustą i grzybami – 36 złotych.

Podobnie jest z innymi popularnymi przysmakami. Zapiekanki kraftowe XXL (50 cm) w wersjach Ostra, Chłopska czy Góralska to wydatek 34 złotych. Chebureki, tatarskie smażone ciasto, kosztują od 35 do 37 złotych, w zależności od wersji. To pokazuje, że nawet te bardziej „pospolite” dania przekroczyły psychologiczną barierę cenową, sprawiając, że rodzinna wycieczka na jarmark staje się luksusem dostępnym dla nielicznych, a nie dla każdego, kto chce poczuć świąteczną magię.

Grzaniec i kaucja – jak rozgrzewa, ale i bije po kieszeni

Co jak co, ale świąteczny grzaniec to pozycja obowiązkowa. Niestety, i w tym przypadku, ceny potrafią zaskoczyć. Standardowa cena za grzane wino waha się od 20 do 25 złotych. Za Grzaniec Korzenny, Malinowy, Rumowy lub Wiśniowy zapłacimy 22 lub 25 złotych, a za specjalny Grzaniec Złoty – 27 złotych. Nawet grzańce bezalkoholowe i białe utrzymują się w cenie 25 złotych, co sprawia, że rozgrzewka staje się kosztowną przyjemnością.

Absolutnym kuriozum jest jednak kaucja za kubek. Na jednym ze stoisk wynosi ona aż 30 złotych! To kwota równa niemal pełnej porcji pierogów. Trzydzieści złotych za kawałek ceramiki, który ma tylko chwilowo służyć do podania napoju? To absurd, który dodatkowo obciąża budżet i prowokuje do pytania o sens takich praktyk. A gorąca czekolada? Jej ceny wahają się od 18 do 24 złotych, czyli często tyle, ile kosztuje mały posiłek w barze szybkiej obsługi.

Czy Gdański Jarmark Bożonarodzeniowy jest wart takich cen?

Podsumowując to wszystko, staje przed nami pytanie: czy Gdański Jarmark Bożonarodzeniowy wciąż jest atrakcją dla każdego? Aby spróbować luksusowego sandwicha Wagyu (89 zł), popić go Grzańcem Złotym (27 zł) i dołożyć do tego kołacza premium (32 zł), potrzebujemy minimum 148 złotych – i to nie licząc kaucji czy innych, drobnych wydatków. To kwota, za którą można zjeść dwudaniowy obiad w dobrej restauracji, a nie skosztować kilku jarmarkowych specjałów.

Jarmark niewątpliwie oferuje niezapomniane wrażenia i świąteczną atmosferę, ale warto przygotować się na niemały wydatek. Czy magia świąt i urok unikatowych dekoracji zrekompensują nam wysokie ceny? To już zależy od indywidualnych preferencji i zasobności portfela. Może warto poszukać alternatywnych rozwiązań, albo po prostu delektować się atmosferą, ograniczając konsumpcję do minimum, co przecież nie powinno być celem wizyty w tak uroczystym miejscu.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.