Gdański koszmar uliczny. Dlaczego zmuszał ofiary do zażywania narkotyków?

2026-03-19 14:31

Seria brutalnych ataków w Gdańsku wstrząsnęła mieszkańcami. Pomorscy funkcjonariusze z powodzeniem zatrzymali 34-letniego mężczyznę, podejrzewanego o napady na przypadkowe osoby. Złodziej okradał swoje ofiary, a w jednym z przypadków miał nawet zmusić pokrzywdzonego do zażycia narkotyków. Decyzja sądu o trzymiesięcznym areszcie tymczasowym to pierwszy krok do wyjaśnienia sprawy i potencjalnie surowego wyroku do 10 lat pozbawienia wolności.

Centralnie umieszczona, zardzewiała kłódka z mosiężnym pałąkiem zabezpiecza dwie metalowe zasuwy, przymocowane do zniszczonych, szarych drzwi. Powierzchnia drzwi pokryta jest licznymi ogniskami rdzy i łuszczącą się farbą, tworzącą nieregularne wzory i pęknięcia. Na kłódce widoczny jest otwór na klucz, a całość jest częściowo oświetlona silnym, bocznym światłem, które rzuca wyraźny cień na dolną część kłódki i drzwi, pogrążając boki obrazu w ciemności.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Centralnie umieszczona, zardzewiała kłódka z mosiężnym pałąkiem zabezpiecza dwie metalowe zasuwy, przymocowane do zniszczonych, szarych drzwi. Powierzchnia drzwi pokryta jest licznymi ogniskami rdzy i łuszczącą się farbą, tworzącą nieregularne wzory i pęknięcia. Na kłódce widoczny jest otwór na klucz, a całość jest częściowo oświetlona silnym, bocznym światłem, które rzuca wyraźny cień na dolną część kłódki i drzwi, pogrążając boki obrazu w ciemności.

Fala agresji w Gdańsku. Kto stał za brutalnymi napaściami?

W połowie marca na ulicach Gdańska rozegrał się prawdziwy dramat, który zelektryzował lokalną społeczność. Niczym cień grasujący w zaułkach, 34-letni mężczyzna urządził sobie polowanie na niczego nieświadomych przechodniów. Seria szokujących napaści, o których donosiła policja, pokazała, że bezpieczeństwo w mieście nagle stało się kwestią dyskusyjną. Ofiary wybierane były losowo, co tylko potęgowało poczucie zagrożenia wśród mieszkańców.

Pierwsze doniesienia o makabrycznych wydarzeniach dotarły z ulicy Focha, miejsca, które zwykle kojarzy się z codziennym, miejskim ruchem, a nie z brutalnymi atakami. W sobotę, 14 marca, na zwyczajnym przystanku autobusowym, niewinny człowiek stał się celem bezprecedensowej agresji. Napastnik nie tylko pozbawił go portfela z dokumentami i gotówką, ale poszedł o krok dalej w swoim okrucieństwie, co przerosło najśmielsze oczekiwania śledczych.

"Popchnął go i kopnął, a następnie ukradł mu portfel, w którym ten miał gotówkę, karty płatnicze i dokumenty, a następnie przemocą zmusił go do zażycia amfetaminy" – informuje policja.

Zmuszenie do narkotyków. Jak daleko posunął się sprawca?

To, co najbardziej szokuje w tej sprawie, to nie tylko sam fakt kradzieży czy napaści, ale skrajne okrucieństwo wymuszenia zażycia amfetaminy. Taki akt przemocy psychicznej i fizycznej, gdzie ofiara jest zmuszana do autodestrukcji, rzadko kiedy trafia na pierwsze strony gazet w kontekście zwykłych napadów. Jest to wyraźny sygnał, że sprawca nie kierował się wyłącznie chęcią zysku, ale również perwersyjną satysfakcją z dominacji i upokorzenia.

Niestety, na tym nie koniec gdańskiego maratonu przestępczego. Tego samego dnia, jakby zbrodnie miały być serią aktów w jednym przedstawieniu, napastnik upatrzył sobie kolejną ofiarę. Tym razem jego uwaga skupiła się na starszym mężczyźnie, który spokojnie wracał do domu z zakupami. Sytuacja ta rzuca ciemny cień na poczucie bezpieczeństwa w codziennych sytuacjach i pokazuje bezwzględność bandyty.

"34-latek podszedł do innego, przypadkowego starszego mężczyzny, który niósł zakupy. Usilnie proponował mu pomoc, a następnie z kieszeni jego płaszcza ukradł karty płatnicze, dokumenty i gotówkę w wysokości 150 złotych" – dodają policjanci.

Chwila spokoju po chaosie. Czy Gdańsk jest bezpieczny?

Sposób działania w drugim przypadku był bardziej podstępny, choć równie perfidny. Zamiast otwartej agresji, sprawca zastosował taktykę fałszywej uprzejmości, oferując pomoc starszemu człowiekowi. To pokazuje cynizm i bezwzględność napastnika, który potrafił wykorzystać ludzką życzliwość do swoich przestępczych celów. Kradzież kart płatniczych i dokumentów to znacznie więcej niż tylko utrata pieniędzy – to także kradzież poczucia bezpieczeństwa i mnóstwo formalności do załatwienia.

Na szczęście, koszmar gdańskich ulic nie trwał długo. Kryminalni z Komisariatu VIII w Gdańsku, dzięki błyskawicznej reakcji i skrupulatnej analizie zebranych materiałów, zdołali namierzyć i ująć podejrzanego w rekordowym czasie. Już w poniedziałek, zaledwie dwa dni po serii ataków, 34-latek trafił w ręce sprawiedliwości, co z pewnością przyniosło ulgę mieszkańcom i dało nadzieję na przywrócenie porządku.

Przyszłość napastnika. Jak surowa będzie kara?

Zatrzymany 34-latek usłyszał aż trzy zarzuty, a w świetle polskiego prawa, za tego typu czyny, grozi mu bardzo poważna kara – nawet do 10 lat pozbawienia wolności. To nie jest lekka zbrodnia; wymuszenia, kradzieże i zmuszanie do zażywania substancji odurzających to przestępstwa, które są surowo karane, co świadczy o ich społecznym niebezpieczeństwie. Czy wysoka kara odstraszy innych potencjalnych agresorów? Miejmy nadzieję, że tak.

Na wniosek prokuratury, Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ podjął szybką i jednoznaczną decyzję. Zdecydowano o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego na trzy miesiące. To standardowa procedura w tak poważnych sprawach, mająca na celu zabezpieczenie prawidłowego przebiegu śledztwa i uniemożliwienie sprawcy mataczenia czy ukrywania się. Gdańsk może odetchnąć z ulgą – przynajmniej na najbliższe kwartały ten uliczny terrorysta nie będzie siał postrachu.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.