Gehenna trwała latami. Kim była oprawczyni, która biła męża młotkiem?

2026-01-22 13:34

Koszmar przemocy domowej na warszawskim Żoliborzu wreszcie dobiegł końca, kiedy obywatel Ukrainy, po siedmiu latach piekła, zdecydował się przerwać milczenie i opowiedzieć policjantom o swoim dramacie. Jego 38-letnia żona, obywatelka Białorusi, regularnie wszczynała awantury, stosowała przemoc psychiczną i fizyczną, niejednokrotnie bijąc męża niebezpiecznymi przedmiotami. To świadectwo pokazuje, jak głęboko problem przemocy może tkwić w ukryciu.

Szczelina uchylonych drzwi ukazuje pionową, jasną smugę światła, przecinającą ciemną przestrzeń. Po lewej stronie widać fragment ciemnej ściany, rozjaśniony w pionowy pas przez padające światło. Po prawej stronie znajdują się ciemne drzwi z czarną, okrągłą klamką, a za nimi, w głębi, majaczy ciemna ściana z widocznym wyłącznikiem światła.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Szczelina uchylonych drzwi ukazuje pionową, jasną smugę światła, przecinającą ciemną przestrzeń. Po lewej stronie widać fragment ciemnej ściany, rozjaśniony w pionowy pas przez padające światło. Po prawej stronie znajdują się ciemne drzwi z czarną, okrągłą klamką, a za nimi, w głębi, majaczy ciemna ściana z widocznym wyłącznikiem światła.

Młotkiem, wałkiem, tłuczkiem. Piekło w czterech ścianach

Sceny rodem z najgorszego horroru rozgrywały się przez ponad siedem lat za zamkniętymi drzwiami jednego z mieszkań na warszawskim Żoliborzu. Tam, gdzie dom powinien być ostoją bezpieczeństwa i spokoju, dla pewnego mężczyzny stał się on areną niewyobrażalnej przemocy domowej. Nikt nie spodziewał się, że spokojne sąsiedztwo ukrywa tak dramatyczną historię, gdzie ofiarą jest często niedoceniany mężczyzna.

Wreszcie jednak pękła tama milczenia i zdesperowany obywatel Ukrainy zgłosił się na żoliborski komisariat, aby opowiedzieć o swojej gehennie. Jego relacja wstrząsnęła nawet doświadczonych funkcjonariuszy, którzy od razu zrozumieli powagę sytuacji. Wyznanie mężczyzny ukazało brutalny obraz lat poniżeń, gróźb i fizycznych ataków ze strony jego własnej żony.

Kim jest przemocowa żona z Warszawy?

Policjanci szybko zebrali materiał dowodowy, który jednoznacznie wskazywał na 38-letnią obywatelkę Białorusi jako sprawczynię. To ona, jak wynika z zeznań, wielokrotnie inicjowała awantury z błahego powodu, zasypując męża wulgarnymi i obraźliwymi słowami. Przemoc psychiczna była niestety tylko wstępem do brutalnych ataków fizycznych, które miały miejsce regularnie.

Co najbardziej szokujące, kobieta nie wahała się używać przedmiotów codziennego użytku jako broni, zadając partnerowi ból i rany. Młotek, wałek do ciasta, a nawet tłuczek do mięsa – lista narzędzi tortur jest przerażająca. Każde z tych uderzeń miało swój ciężar, zarówno fizyczny, jak i psychiczny, pozostawiając trwałe ślady w życiu ofiary.

"Żona wielokrotnie wszczynała awantury bez powodu, obrażała go słowami wulgarnymi i obraźliwymi, szarpała, popychała, a także biła go różnymi przedmiotami, w tym młotkiem, wałkiem i tłuczkiem do mięsa oraz groziła pozbawieniem życia i zdrowia" - przekazała podinsp. Elwira Kozłowska z żoliborskiej policji.

Czy przemoc domowa ma płeć?

W obliczu tak drastycznych dowodów funkcjonariusze niezwłocznie podjęli działania, zatrzymując agresywną Białorusinkę. Kobieta trafiła do policyjnej celi, gdzie oczekiwała na dalsze decyzje prokuratury. Postawiono jej zarzuty znęcania się psychicznego i fizycznego nad członkiem rodziny, co jest przestępstwem zagrożonym karą do pięciu lat pozbawienia wolności.

Sprawa została przekazana do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Żoliborz, która nadzoruje prowadzone czynności. Aby zapewnić bezpieczeństwo ofierze i zapobiec dalszej eskalacji przemocy, prokurator zastosował środki zapobiegawcze. Wobec zatrzymanej kobiety orzeczono policyjny dozór oraz zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego na odległość mniejszą niż jeden metr od jego miejsca zamieszkania.

Nie milcz, szukaj pomocy

Ta tragiczna historia z warszawskiego Żoliborza ponownie przypomina o kluczowej kwestii: przemoc domowa nie zna granic płciowych ani społecznych. Często to mężczyźni są ofiarami, ale z różnych powodów rzadziej zgłaszają swoje dramaty. Brak stereotypowego wizerunku ofiary sprawia, że problem jest niedostrzegany, a cierpienie mężczyzn często pozostaje w ukryciu.

Policja konsekwentnie podkreśla, że każda osoba doświadczająca przemocy, niezależnie od płci czy pochodzenia, ma prawo i obowiązek szukać pomocy. Równie ważna jest rola otoczenia – sąsiadów, rodziny, znajomych. Bierność i obojętność mogą doprowadzić do tragedii, a wczesna interwencja jest często jedyną drogą do uratowania czyjegoś zdrowia, a nawet życia.

„Nie ma znaczenia, kim jesteś, skąd pochodzisz, ani ile masz lat, każdy może stać się ofiarą przemocy domowej. Policjanci są zawsze gotowi, aby nieść pomoc, a otoczenie, sąsiedzi, rodzina, znajomi, powinni reagować i nie pozostawać obojętni. Wczesna interwencja i odwaga w zgłaszaniu przemocy mogą uratować życie i zdrowie. Nie czekajmy, aż sytuacja wymknie się spod kontroli. Reagując odpowiednio wcześnie, możemy zapobiec tragedii” - tłumaczą funkcjonariusze.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.