Spis treści
Sprawca wypadku w Słupsku uznany za niepoczytalnego
Gerard B., 35-letni sprawca śmiertelnego zdarzenia w Słupsku, został uznany za osobę niepoczytalną. Ta kwalifikacja, wydana przez sąd, ma kluczowe znaczenie dla dalszego postępowania w sprawie. Prokuratura zarzuciła mężczyźnie popełnienie zabójstwa drogowego, jednak sąd ocenił zdarzenie jako wypadek ze skutkiem śmiertelnym, a nie celowe zabójstwo.
W lutym Radio Gdańsk poinformowało o podjętej decyzji przez Sąd Okręgowy w Słupsku. Postanowiono o umieszczeniu Gerarda B. w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, co oznacza, że mężczyzna nie trafi do więzienia. Decyzja ta wzbudziła kontrowersje, ponieważ Gerard B. wjechał w policjanta na czerwonym świetle.
– Sąd Okręgowy w Słupsku uznał, że zdarzenie było wypadkiem ze skutkiem śmiertelnym, a nie zabójstwem drogowym. Gerard B. podjął próbę hamowania i zmiany pasa ruchu. Mój klient w chwili czynu był niepoczytalny, stąd decyzja sądu o umieszczeniu i leczeniu w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym – mówi obrońca Gerarda B. mecenas Bartosz Fieducik, cytowany przez Radio Gdańsk.
Czy postanowienie sądu jest prawomocne?
Postanowienie sądu o umieszczeniu Gerarda B. w zakładzie psychiatrycznym nie jest jeszcze prawomocne. Oznacza to, że strony postępowania mają możliwość wniesienia odwołania od wyroku. Zarówno obrońca Gerarda B., jak i prokuratura, nie wykluczają złożenia apelacji w tej sprawie. Ostateczny kształt wyroku może więc jeszcze ulec zmianie, co podkreśla złożoność prawną całego zdarzenia.
Tragiczne wydarzenia miały miejsce 23 czerwca 2024 roku na skrzyżowaniu ulic Gdańskiej i Garncarskiej w Słupsku. Brawurowa jazda 35-letniego Gerarda B. luksusowym mercedesem zakończyła się potrąceniem 49-letniego policjanta poruszającego się motocyklem. Policjant zmarł trzy dni po wypadku, 26 czerwca, w szpitalu na skutek odniesionych obrażeń.
Niebezpieczna jazda Gerarda B. w Słupsku
Świadkowie zdarzenia relacjonowali w rozmowie z „Super Expressem”, że Gerard B. poruszał się po Słupsku w wyjątkowo niebezpieczny sposób. Jego brawurowa jazda ulicami miasta mogła doprowadzić do większej liczby ofiar. Na szczęście, poza tragicznie zmarłym policjantem, nie odnotowano innych poszkodowanych w wyniku jego zachowania. Obserwatorzy wskazywali na agresywny styl jazdy mężczyzny.
Jeden ze świadków opowiadał o zdarzeniu na ulicy Szczecińskiej, gdzie Gerard B. pędził białym samochodem, niemal rozjeżdżając rodzinę. Apelowano wówczas o zabezpieczenie nagrań monitoringu, sugerując, że sprawca może uniknąć odpowiedzialności dzięki „najlepszemu mecenasowi w mieście”. Te relacje świadków potwierdzają lekceważenie przepisów przez Gerarda B.
- To było na ulicy Szczecińskiej, pędził oszalały białym samochodem, omal nie rozjechał rodziny. Policja powinna zabezpieczyć nagrania monitoringu, bo on się wywinie. Ma najlepszego mecenasa w mieście – mówiła w rozmowie z "Super Expressem" kobieta, będąca świadkiem niebezpiecznej jazdy Gerarda B.
Obserwacja psychiatryczna i opinia biegłych
Po zatrzymaniu Gerarda B. trafił on do aresztu, a następnie został skierowany na badania psychiatryczne. Przez kilka miesięcy przebywał na obserwacji sądowo-psychiatrycznej, którą prowadzono w szpitalnym Areszcie Śledczym w Szczecinie. Ten okres obserwacji miał kluczowe znaczenie dla ustalenia jego stanu psychicznego w momencie popełnienia czynu.
W kwietniu 2025 roku badania psychiatryczne Gerarda B. zostały zakończone. Biegli wydali swoją opinię, która następnie trafiła do Prokuratury Okręgowej w Słupsku. To właśnie ta opinia stała się podstawą do uznania mężczyzny za niepoczytalnego i podjęcia przez sąd decyzji o umieszczeniu go w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, zamiast skazania go na karę pozbawienia wolności.
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.