Graffiti na cukierni Lukullus. Kto stoi za kontrowersyjną akcją?

2026-01-08 14:15

Warszawska cukiernia rzemieślnicza Lukullus wywołała burzę, świętując 80-lecie istnienia w nietypowy sposób. Kontrowersyjne graffiti z symbolem "LXXX" pojawiło się na witrynach lokali, zwłaszcza na Saskiej Kępie, oburzyło mieszkańców i miłośników zabytkowej dzielnicy. Akcja, początkowo uznana za wandalizm, okazała się pomysłem samych właścicieli, którzy musieli szybko reagować na falę krytyki, obiecując szybkie usunięcie "dzieła".

Na beżowej, strukturalnej ścianie widoczny jest szary ubytek tynku w kształcie litery „h” lub cyfry „4”. Nad ubytkiem biegną dwie poziome, równoległe, beżowe listwy, oddzielone wąską szczeliną. Po lewej i prawej stronie ściany, w oddali, rozmyte tło tworzą ciemne, prostokątne obszary, sugerujące odbicia lub okna, z delikatnymi, brązowymi akcentami.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na beżowej, strukturalnej ścianie widoczny jest szary ubytek tynku w kształcie litery „h” lub cyfry „4”. Nad ubytkiem biegną dwie poziome, równoległe, beżowe listwy, oddzielone wąską szczeliną. Po lewej i prawej stronie ściany, w oddali, rozmyte tło tworzą ciemne, prostokątne obszary, sugerujące odbicia lub okna, z delikatnymi, brązowymi akcentami.

Symbol buntu czy marketingowa prowokacja?

Jubileusz 80-lecia warszawskiej cukierni rzemieślniczej Lukullus miał być świętem pasji i wizji przyszłości, jednak zamiast entuzjazmu, przyniósł falę oburzenia. Na witrynach kultowych lokali pojawił się tajemniczy znak "LXXX" w kolorze magenty, symbolizujący rzymską osiemdziesiątkę. Ten artystyczny manifest, mający podkreślać odważne myślenie o marce, niestety został zinterpretowany przez wielu jako nic innego, jak wandalizm. Mieszkańcy i miłośnicy stolicy nie kryli swojego rozczarowania i złości wobec tak nietypowej formy celebrowania.

Szczególne wzburzenie wywołał napis na fasadzie cukierni zlokalizowanej na prestiżowej Saskiej Kępie, w miejscu objętym ochroną konserwatorską. To właśnie tam, gdzie dbałość o estetykę i historyczny charakter przestrzeni jest priorytetem, "graffiti" uderzyło w najbardziej czuły punkt. Media społecznościowe natychmiast rozgrzały się do czerwoności, stając się areną gorącej dyskusji. Wielu internautów nie mogło uwierzyć, że tak ceniona marka pozwoliła sobie na tak drastyczny krok, który wydawał się szpecić miejski krajobraz.

Saska Kępa kontra bazgroły. Kto ma rację?

Krytyka, która spadła na Lukullusa, nie była bezpodstawna. Mieszkańcy Saska Kępa, od lat zmagający się z problemem nielegalnego tagowania, poczuli się potraktowani z lekceważeniem. Zarzuty o promowanie się za pomocą "bazgrołu" i przyczynianie się do oszpecania historycznej tkanki dzielnicy były w pełni zrozumiałe. Akcja marketingowa, zamiast budować pozytywny wizerunek, zaczęła podkopywać zaufanie do marki, która przecież od lat podkreślała swój związek z warszawską tradycją i estetyką. Pytano, czy to odpowiedni sposób na obchodzenie tak ważnego jubileuszu.

Pojawiły się również głosy oskarżające firmę o swoistą hipokryzję – z jednej strony deklarowanie szacunku dla Warszawy i jej dziedzictwa, z drugiej zaś sięganie po metody kojarzone z wandalizmem. Dyskusja objęła również kwestię zgody konserwatora zabytków, bez której tak znacząca ingerencja w chronioną przestrzeń wydaje się nieprawdopodobna. Wielu zastanawiało się, czy ten śmiały ruch był świadomą prowokacją, czy też po prostu niedopatrzeniem, które wymknęło się spod kontroli.

"Tradycja była trampoliną do przyszłości, żywą energią, a nie wyłącznie powodem do kłaniania się przeszłości."

Oświadczenie Lukullus. Czy błąd zostanie naprawiony?

Fala krytyki zmusiła właścicieli cukierni Lukullus do natychmiastowej reakcji. W opublikowanym obszernym oświadczeniu starali się wyjaśnić swoją wizję i powody tak kontrowersyjnej akcji. Podkreślili, że znak LXXX symbolizuje myślenie o przyszłości firmy, a nie tylko nostalgiczną pamięć o jej założycielu, Janie Dynowskim. Jak zapewniają, nie chcą, by ich ceniona firma stała się "muzeum", lecz by rozwijała się, czerpiąc z tradycji, ale patrząc śmiało w przyszłość. To wyzwanie dla każdego, kto próbuje pogodzić dziedzictwo z nowoczesnością.

Jednocześnie autorzy oświadczenia z pokorą przyznali, że forma komunikacji, jaką wybrali, mogła być błędem i wywołała nieoczekiwane, negatywne reakcje. W odpowiedzi na oburzenie publiczne zapowiedzieli konkretne działania mające na celu naprawienie szkód wizerunkowych i fizycznych. Takie podejście wskazuje na to, że nawet uznane marki muszą uczyć się na swoich błędach i wsłuchiwać się w głos społeczności, zwłaszcza gdy chodzi o wrażliwą tkankę miejską. Szybkie usunięcie "graffiti" ma być pierwszym krokiem do odzyskania zaufania.

Kiedy zniknie kontrowersyjne graffiti?

Zgodnie z obietnicą właścicieli, kontrowersyjne graffiti z lokalu na Saskiej Kępie ma zostać usunięte tak szybko, jak tylko pozwolą na to panujące warunki pogodowe. Jest to priorytet ze względu na status dzielnicy i szczególną wrażliwość mieszkańców na estetykę. Pozostałe jubileuszowe napisy znikną z innych cukierni Lukullus na początku lutego, co pozwoli na zakończenie tej nieudanej kampanii wizerunkowej. Czas pokaże, czy marka wyciągnęła wnioski z tej lekcji.

Lukullus zadeklarował, że wszystkie witryny zostaną doprowadzone do "stanu idealnego" – będą dokładnie wyczyszczone, a w razie potrzeby ponownie pomalowane. Marka, która od lat inwestuje w estetykę i artystyczny branding, chce w ten sposób naprawić wizerunkowe szkody i udowodnić swój szacunek dla miejskiej przestrzeni. To zobowiązanie jest kluczowe dla odbudowania nadwątlonego zaufania klientów i potwierdzenia, że tradycja i nowoczesność mogą iść w parze, ale z poszanowaniem otoczenia.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.