Spis treści
Kto stawia czoło oskarżeniom?
Na koniec 2025 roku, jak podała „Gazeta Wyborcza”, do sądów wpłynęły akty oskarżenia skierowane przeciwko osobom odpowiedzialnym za groźby i hejt wobec dr Gizeli Jagielskiej. Sprawa dotyczy trzech osób, które miały wysyłać wiadomości e-mail do lekarki, zarzucając jej rzekome nieprawidłowości po wykonaniu legalnej aborcji w dziewiątym miesiącu ciąży w szpitalu w Oleśnicy.
Co ciekawe, oskarżeni, mimo że potwierdzają autorstwo wiadomości e-mail, konsekwentnie nie przyznają się do popełnienia przestępstwa. Ich linia obrony opiera się na twierdzeniu, że ich korespondencja była jedynie wyrazem sprzeciwu wobec aborcji, a nie formą gróźb czy hejtu. Za zarzucane czyny Kodeks karny przewiduje karę do trzech lat pozbawienia wolności, co w kontekście deklarowanej
walki o wartości wydaje się być dotkliwym następstwem.Ksiądz oskarżony. Dlaczego kuria grzmi?
Wśród oskarżonych znalazł się ksiądz Grzegorz J. z parafii z okolic Rzeszowa, co tylko podgrzało atmosferę wokół tej już i tak gorącej sprawy. Duchowny został zatrzymany przez policjantów w Krośnie, w miejscu zamieszkania swoich rodziców, co wielu uznało za działanie wyjątkowo demonstracyjne. Po przesłuchaniu, podobnie jak pozostałe dwie osoby, został zwolniony.
Zatrzymanie księdza wywołało niemal natychmiastową i niezwykle ostrą reakcję kurii z Przemyśla. Instytucja kościelna nie szczędziła słów krytyki pod adresem policji i prokuratury, określając ich działania jako „nieadekwatne i represyjne”. Kuria wyraziła
„stanowcze oburzenie sposobem potraktowania”
księdza, a całą sytuację, włączając w to założenie kajdanek i umieszczenie w areszcie, nazwała „przejawem walki z Kościołem Katolickim” . Taka retoryka, choć zrozumiała z punktu widzenia instytucji, stawia pod znakiem zapytania gotowość do przyjęcia odpowiedzialności za czyny swoich duchownych.Umorzone śledztwo wokół aborcji. Co to oznacza?
Warto przypomnieć, że cała ta medialna wrzawa wokół dr Jagielskiej ma swoje korzenie w legalnym zabiegu przerwania ciąży. Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy umorzyła śledztwo dotyczące aborcji przeprowadzonej przez lekarkę Gizelę Jagielską, uznając, że nie doszło do żadnego naruszenia prawa. Ta decyzja, choć formalna, wywołała ogólnopolską dyskusję i stała się zarzewiem dalszych kontrowersji, w tym próby „zatrzymania obywatelskiego” przez posła Grzegorza Brauna.
Śledztwo, które dotyczyło rzekomego naruszenia przepisów ustawy o planowaniu rodziny, w kontekście przerwania ciąży pacjentki w 36. tygodniu, zostało definitywnie zakończone. Stwierdzono, że brak jest jakichkolwiek znamion czynu zabronionego, co powinno rozwiać wszelkie wątpliwości co do legalności działania lekarki. Decyzja prokuratury jest jednoznaczna i potwierdza zgodność procedury z obowiązującym prawem.
Jak prokuratura wyjaśniała swoją decyzję?
Informację o umorzeniu postępowania przekazała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, prok. Karolina Stocka-Mycek. Zawiadomienie w sprawie złożyła Fundacja Życie i Rodzina, co pokazuje, jak silnie sprawa ta wpisywała się w szerszy kontekst ideologiczny. To z urzędu, w związku z doniesieniami medialnymi, wszczęto postępowanie, w którym podnoszono kwestie rzekomo „sprzecznego z prawem” zabiegu.
„Postępowanie w przedmiotowej sprawie zostało wszczęte przez Prokuraturę z urzędu w związku z doniesieniami medialnymi, w których podnoszono, że w szpitalu w Oleśnicy doszło do sprzecznego z prawem przeprowadzenia zabiegu przerwania ciąży”
– przekazała Karolina Stocka-Mycek z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Śledczy wnikliwie przeanalizowali zgromadzony materiał dowodowy, przesłuchując świadków i zabezpieczając pełną dokumentację medyczną. Na tej podstawie umorzono trzy wątki sprawy: przerwania ciąży 29 października 2024 roku, udzielania pomocy w przerwaniu ciąży w Łodzi i Oleśnicy oraz nakłaniania ciężarnej do aborcji. Wszystkie zarzuty okazały się bezpodstawne, a postępowanie zakończyło się uznaniem braku znamion jakiegokolwiek czynu zabronionego.„Zebrany materiał dowodowy dał podstawy do wydania postanowienia o umorzeniu śledztwa […] wobec braku znamion czynu zabronionego”
- poinformowała w grudniu Karolina Stocka-Mycek. Ta konkluzja prokuratury jednoznacznie stawia kropkę nad „i” w kwestii legalności aborcji, ale otwiera nowy rozdział w sprawie hejtu i gróźb, pokazując, że słowna nienawiść również ma swoje konsekwencje prawne.Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.