Gwałt w Komendzie. Kto poniesie odpowiedzialność za skandal w Piasecznie?

2026-01-08 11:53

Skandaliczny gwałt na policjantce w warszawskim oddziale prewencji w Piasecznie wywołał falę dymisji i politycznej burzy. Pierwszą ofiarą zamieszania jest zastępca dowódcy jednostki, odwołany za nienależyty nadzór nad podwładnymi. Sprawa, która wstrząsnęła opinią publiczną, rzuca cień na struktury służb mundurowych w Polsce.

Długi, wąski korytarz rozciąga się w głąb obrazu, prowadząc wzrok do jasnego, pionowego okna umieszczonego na jego końcu. Ściany korytarza po obu stronach pokryte są ciemnoszarymi panelami o chropowatej, ziarnistej teksturze. Na suficie w regularnych odstępach widoczne są punktowe źródła światła. Podłoga odbija światło z okna, tworząc jasny pas pośrodku i ciemniejsze cienie wzdłuż ścian.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Długi, wąski korytarz rozciąga się w głąb obrazu, prowadząc wzrok do jasnego, pionowego okna umieszczonego na jego końcu. Ściany korytarza po obu stronach pokryte są ciemnoszarymi panelami o chropowatej, ziarnistej teksturze. Na suficie w regularnych odstępach widoczne są punktowe źródła światła. Podłoga odbija światło z okna, tworząc jasny pas pośrodku i ciemniejsze cienie wzdłuż ścian.

Podejrzenie gwałtu i szybka reakcja KGP

Wydarzenia, które wstrząsnęły polską policją, rozegrały się w nocy z 2 na 3 stycznia na terenie warszawskiego oddziału prewencji w Piasecznie. To właśnie tam, w miejscu, które powinno być symbolem bezpieczeństwa, doszło do podejrzewanego przestępstwa o charakterze seksualnym. Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji bezzwłocznie podjęło działania w celu szczegółowego wyjaśnienia wszelkich okoliczności tej bulwersującej sprawy, co świadczy o powadze sytuacji i konieczności szybkiego reagowania na tego typu incydenty.

Doniesienia medialne, w tym te pochodzące z RMF FM, szybko obiegły kraj, rzucając cień na reputację całej formacji mundurowej. Cała sytuacja jest tym bardziej dramatyczna, że dotyczy wykorzystania władzy i zaufania w strukturach, które mają stać na straży prawa i porządku. Szybka interwencja była absolutnie konieczna, aby nie tylko zapobiec dalszemu kryzysowi wizerunkowemu, ale przede wszystkim zapewnić sprawiedliwość poszkodowanej funkcjonariuszce i pokazać, że tego typu zachowania nie będą tolerowane w policji.

Kto ponosi odpowiedzialność za niedopatrzenia?

W konsekwencji ujawnionych zaniedbań i bezpośredniego nadzoru nad feralną jednostką, stanowisko stracił zastępca dowódcy warszawskiego oddziału prewencji policji w Piasecznie. Ten oficer nadzorował bowiem 9. kompanię OPP, której szef jest obecnie głównym podejrzanym w sprawie gwałtu na podwładnej policjantce. Jego dymisja jest bezpośrednim i nieuchronnym skutkiem nienależytego nadzoru nad podległymi funkcjonariuszami, co miało kluczowe znaczenie w zaistniałych i tak dramatycznych okolicznościach.

RMF FM podkreśla, że zdymisjonowany oficer pełnił służbę feralnej nocy, co dodatkowo obciąża go w kontekście zaistniałych wydarzeń. Fakt, że tak wysoki rangą funkcjonariusz stracił posadę, pokazuje, że sprawa traktowana jest z najwyższą powagą i nie ma tu miejsca na pobłażanie. Tego typu zaniedbania na szczeblach dowodzenia są absolutnie niedopuszczalne i mogą prowadzić do katastrofalnych konsekwencji, jak boleśnie ukazuje obecna sytuacja, niszcząc zaufanie społeczne do instytucji.

Polityczne reperkusje skandalu w służbach

Sprawa gwałtu w policji błyskawicznie nabrała wymiaru politycznego, stając się zarzewiem ostrej wymiany zdań i wzajemnych oskarżeń. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości, Agnieszka Wojciechowska van Heukelom i Łukasz Kmita, natychmiast zapowiedzieli pilną kontrolę poselską w Komendzie Głównej Policji. Równocześnie głośno domagali się natychmiastowej dymisji ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego, zarzucając mu brak skutecznej kontroli nad podległymi służbami i odpowiedzialność za panującą sytuację.

Reakcja szefa MSWiA, Marcina Kierwińskiego, była wyjątkowo ostra i emocjonalna, co najlepiej świadczy o ogromnym napięciu towarzyszącym całej sprawie. Minister nie szczędził mocnych słów, ripostując zarzuty polityków opozycji wprost z sejmowej mównicy. Te polityczne przepychanki wokół tak wrażliwego i osobistego tematu budzą jednak pytania o rzeczywiste intencje wszystkich stron, podczas gdy w centrum uwagi powinna być przede wszystkim ofiara i dążenie do pełnej sprawiedliwości.

"Zdecydowałem się zabrać głos, bo nie mogę już słuchać, jak się zachowujecie hieny z PiS-u. Jesteście hienami. Na krzywdzie tej kobiety robicie ohydne politykierstwo. W tej sprawie reakcja polskiej policji była natychmiastowa" – zwrócił się do posłów PiS w Sejmie minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.

Czy piaseczyńska policja jest winna całej sytuacji?

W obliczu narastającej fali krytyki, spekulacji i dezinformacji, Komenda Policji w Piasecznie wydała pilne oświadczenie, starając się precyzyjnie wyjaśnić rolę swojej jednostki w całym zdarzeniu. Podkreślono w nim z całą mocą, że podejrzany o gwałt funkcjonariusz nie był bezpośrednio zatrudniony w piaseczyńskiej jednostce. Był on dowódcą jednego z warszawskich oddziałów prewencji, który to oddział ma jedynie swoją siedzibę w Piasecznie, co stanowi niezwykle istotną różnicę w kontekście publicznych oskarżeń i medialnych doniesień.

Apel policji z Piaseczna miał na celu przede wszystkim odcięcie się od niesprawiedliwych oskarżeń i ochronę dobrego imienia tamtejszych, ciężko pracujących funkcjonariuszy. Zapewniono, że sprawa nie ma związku z ich codzienną służbą i wyrażono stanowczy sprzeciw wobec "hejt, pomówień i dezinformacji", które podważają zaufanie. Tego rodzaju sprostowania są absolutnie kluczowe dla zachowania wiarygodności i zaufania społecznego do policji, choć ogólny kontekst wydarzeń jest niezwykle trudny i rzuca cień na całą formację w Polsce.

"Zatrzymany funkcjonariusz nie pełni i nigdy nie pełnił służby w naszej jednostce, a sprawa nie ma z nią żadnego związku. Nie ma zgody na hejt, pomówienia i dezinformację dotyczącą naszej jednostki. Sprzeciwiamy się także bezprawnemu wykorzystywaniu wizerunku piaseczyńskich policjantów, którzy nie mają związku z tą sprawą. Takie działania niszczą ich dobre imię i podważają zaufanie publiczne, będące fundamentem służby, jak również mogą prowadzić do szkód psychicznych i zawodowych oraz rodzić odpowiedzialność prawną za zniesławienie i naruszenie dóbr osobistych" – napisano.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.