Horror na Woli. Jak 112 zawiodło mieszkankę?

2026-04-02 13:33

Mieszkanka warszawskiej Woli przeżyła chwile grozy, gdy agresywna kobieta próbowała wedrzeć się do jej mieszkania. Zszokowana Zosia, dzwoniąc pod numer alarmowy 112, zamiast pomocy usłyszała zaskakującą odpowiedź. Ta bulwersująca sytuacja rodzi pytania o skuteczność działania służb i reakcję policji na zgłoszenie o przemocy.

Częściowo otwarte ciemnobrązowe drzwi z zamkiem i łańcuchem bezpieczeństwa są widoczne na pierwszym planie, z intensywnym, jasnym światłem wpadającym przez szczelinę. Mosiężna gałka zamka z otworem na klucz znajduje się na lewym skrzydle drzwi, a z niej zwisa krótki, srebrny łańcuch. Po prawej stronie, na framudze, umieszczony jest metalowy rygiel łańcucha, częściowo widoczny. Prawe skrzydło drzwi pozostaje w ciemności.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Częściowo otwarte ciemnobrązowe drzwi z zamkiem i łańcuchem bezpieczeństwa są widoczne na pierwszym planie, z intensywnym, jasnym światłem wpadającym przez szczelinę. Mosiężna gałka zamka z otworem na klucz znajduje się na lewym skrzydle drzwi, a z niej zwisa krótki, srebrny łańcuch. Po prawej stronie, na framudze, umieszczony jest metalowy rygiel łańcucha, częściowo widoczny. Prawe skrzydło drzwi pozostaje w ciemności.

Dramat w bloku na Woli

Początek grudnia 2025 roku miał być dla 37-letniej Zosi zwyczajnym dniem w jej mieszkaniu na warszawskiej Woli. Jednak **manipulowanie przy zamku i głośne walenie w drzwi** zwiastowały nadejście prawdziwego koszmaru, o którym jako pierwsza poinformowała "Gazeta Wyborcza". Gdy tylko zajrzała przez wizjer, dostrzegła nieznajomą, która z determinacją próbowała wedrzeć się do środka jej lokalu.

Początkowo, z nadzieją na pokojowe rozwiązanie, 37-latka próbowała zażegnać kryzys, sądząc, że to tylko pomyłka. Niestety, jej prośby o odejście zadziałały na intruzkę niczym płachta na byka. Stojąca na klatce schodowej **agresywna kobieta wpadła w szał**, obrzucając lokatorkę wulgaryzmami i usiłując wyłamać drzwi.

Gdy 112 zaskakuje brakiem pomocy

**Zrozpaczona Zosia natychmiast wybrała numer alarmowy 112**, licząc na szybką i skuteczną interwencję służb. Jednak reakcja, jaką usłyszała po drugiej stronie słuchawki, kompletnie ją zdruzgotała, wprawiając w osłupienie. W tym samym czasie awantura przyciągnęła uwagę sąsiadki z naprzeciwka, pani Joanny, która otworzyła swoje drzwi, by ocenić sytuację.

Sąsiadka z pewnością stwierdziła, że **agresywna intruzka była pod bardzo wyraźnym wpływem alkoholu**, co zdradzał unoszący się wokół niej silny zapach. Z wrzasków furiatki jasno wynikało, że pomieszanie lokali było wynikiem błędnego przekonania, iż to mieszkanie należy do jej partnera, który rzekomo ukrywał tam inną kobietę.

"Proszę się uspokoić i nie blokować linii" - usłyszała na 112.

Brutalna szarpanina. Kto pomógł Zosi?

**W akcie desperacji Zosia uchyliła drzwi**, licząc na to, że wspólnymi siłami z panią Joanną zdołają w końcu opanować nieobliczalną furiatkę. Niestety, zamiast uspokojenia, wywiązała się bardzo brutalna szarpanina. W jej wyniku 37-latka wylądowała na klatce schodowej, a atakująca wdarła się do przedpokoju i zatrzasnęła za sobą drzwi.

Na szczęście z pomocą pospieszyło kilku innych mieszkańców bloku, którzy zorientowali się w powadze sytuacji. **Trzech odważnych mężczyzn ostatecznie wtargnęło do lokalu pani Zosi**, gdzie odnaleźli oszołomioną i półprzytomną agresorkę. Szybko wyszło na jaw, że była to jedna z lokatorek tego samego budynku, co szybko zakończyło się nakazem opuszczenia przez nią mieszkania od właściciela.

Długa droga na miejsce. Czy policja zlekceważyła zgłoszenie?

Według relacji 37-letniej Zosi, **patrole policyjne dotarły na miejsce dopiero po sześciu godzinach od zgłoszenia**, co jest czasem, który budzi poważne pytania o skuteczność i priorytety służb. Co więcej, przybyli funkcjonariusze mieli rzekomo potraktować ten niebezpieczny incydent z ogromnym lekceważeniem, co dodatkowo pogłębiło poczucie bezradności ofiary.

W odpowiedzi na liczne oskarżenia i wątpliwości, skierowaliśmy szczegółowe pytania do oficera prasowego wolskiej komendy rejonowej policji. **Wolska komenda rejonowa policji potwierdziła przyjęcie zawiadomienia o przestępstwie**, informując, że poszkodowana otrzymała wyczerpujące informacje o swoich prawach oraz kolejnych krokach prawnych, a dochodzenie jest obecnie w toku.

Lęk po ataku. Co dalej z ofiarą?

**Po dramatycznych wydarzeniach Zosia odczuwała paraliżujący lęk** przed przebywaniem we własnym mieszkaniu i wychodzeniem na zewnątrz. To naturalna reakcja na tak brutalne i niespodziewane naruszenie osobistej przestrzeni. Jej obawy były tym bardziej uzasadnione, że napastniczka była kilkukrotnie zauważana na terenie osiedla, co potęgowało poczucie zagrożenia.

Mimo zapewnień ze strony funkcjonariuszy o postępach w śledztwie, **ofiara nie czuła się bezpiecznie, widząc agresorkę w okolicy**, nawet po oficjalnym wypowiedzeniu jej umowy najmu. Nad całością postępowania czuwa Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola, która intensywnie zajmuje się zbieraniem materiału dowodowego w tej bulwersującej sprawie.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.