Incydenty na kolei w Polsce. Czy to faktycznie dzieło obcych służb?

2025-11-17 16:04

Polska doświadczyła serii niepokojących zdarzeń na kolei, które wywołują obawy o bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej. W pobliżu stacji PKP Mika pod Garwolinem doszło do wysadzenia fragmentu torów, co premier Donald Tusk określa jako akt wrogiej dywersji. Równolegle w Puławach pociąg z setkami pasażerów awaryjnie hamował z powodu uszkodzonej trakcji. Śledztwo w obu sprawach prowadzą służby, a generał Roman Polko wskazuje na możliwe rosyjskie powiązania.

Zbliżenie na tory kolejowe, rozciągające się perspektywicznie w dal, gdzie stają się rozmyte. Na pierwszym planie widoczne są dwa stalowe tory kolejowe w kolorze szarym, leżące na betonowych podkładach, ułożonych równolegle do siebie. Podkłady te są otoczone drobnymi, ciemnoszarymi kamieniami, tworzącymi nasyp kolejowy. Jeden z kamieni ma nietypowy, podłużny kształt i wystaje spomiędzy innych na środku torowiska. Tory są mocowane do podkładów za pomocą ciemnych, metalowych śrub i obejm, widocznych po obu stronach każdego toru. W tle, na końcu torów, majaczy niewyraźny czerwony punkt, prawdopodobnie światło sygnalizacyjne.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Zbliżenie na tory kolejowe, rozciągające się perspektywicznie w dal, gdzie stają się rozmyte. Na pierwszym planie widoczne są dwa stalowe tory kolejowe w kolorze szarym, leżące na betonowych podkładach, ułożonych równolegle do siebie. Podkłady te są otoczone drobnymi, ciemnoszarymi kamieniami, tworzącymi nasyp kolejowy. Jeden z kamieni ma nietypowy, podłużny kształt i wystaje spomiędzy innych na środku torowiska. Tory są mocowane do podkładów za pomocą ciemnych, metalowych śrub i obejm, widocznych po obu stronach każdego toru. W tle, na końcu torów, majaczy niewyraźny czerwony punkt, prawdopodobnie światło sygnalizacyjne.

Wysadzenie torów pod Garwolinem

W sobotę wieczorem w miejscowości Mika, położonej niedaleko Garwolina, rozległ się głośny huk, który zaniepokoił lokalnych mieszkańców. Pomimo zgłoszenia na policję, funkcjonariusze początkowo nie wykryli żadnych nieprawidłowości, które mogłyby wskazywać na poważne zagrożenie. Dopiero w niedzielę rano maszynista pociągu zgłosił uszkodzenie infrastruktury kolejowej, co natychmiastowo uruchomiło szczegółowe procedury bezpieczeństwa i dochodzeniowe.

Premier Donald Tusk (68 l.) potwierdził, że eksplozja na torach na Mazowszu była aktem dywersji, mającym na celu wysadzenie pociągu relacji Warszawa-Dęblin. Na szczęście, jak podkreślił premier, nie doszło do tragedii, jednak sprawa jest traktowana z najwyższą powagą przez polskie władze. Biuro Bezpieczeństwa Narodowego aktywnie zbiera i weryfikuje wszystkie informacje dotyczące tych incydentów, na bieżąco informując prezydenta Karola Nawrockiego (42 l.) o postępach w śledztwie.

"Miała najprawdopodobniej na celu wysadzenie pociągu na trasie Warszawa-Dęblin. Na szczęście nie doszło do tragedii, ale sprawa jest bardzo poważna" - mówił Donald Tusk.

Incydent kolejowy w Puławach

Równolegle do zdarzeń w Miki, w niedzielę w Puławach doszło do innego, równie niepokojącego incydentu kolejowego. Pociąg z setkami pasażerów na pokładzie musiał awaryjnie hamować, co skutkowało wybiciem szyb w jednym z wagonów. Przyczyną uszkodzenia były najprawdopodobniej problemy z trakcją, która została zerwana podczas gwałtownego zatrzymania składu.

Skład pociągu, który awaryjnie zatrzymał się w Puławach, jeszcze tej samej nocy został przetransportowany do Lublina, gdzie poddano go szczegółowym badaniom przez specjalistów. Na miejscu incydentu w Puławach, wczoraj przeprowadzono prace naprawcze uszkodzonej trakcji, aby przywrócić pełną sprawność linii. Śledztwo ma wyjaśnić, czy zdarzenie w Puławach jest w jakikolwiek sposób powiązane z wysadzeniem torów pod Garwolinem.

Intensywne śledztwo służb

W związku z obydwoma zdarzeniami, w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zorganizowano pilne spotkanie z udziałem ministrów oraz szefów służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa. Szef MSWiA Marcin Kierwiński (49 l.) poinformował, że w Miki doszło do odpalenia ładunku wybuchowego, który uszkodził tory kolejowe, a na miejscu zabezpieczono bardzo obfity materiał dowodowy.

Koordynator służb specjalnych Tomasz Siemonia (57 l.) podkreślił, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) od samego początku aktywnie uczestniczyła we wszystkich czynnościach śledczych. Wyraził również bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że działania te mogły być zlecone przez obce służby, co nadaje incydentom charakter zagrożenia zewnętrznego.

"Doszło do odpalenia ładunku wybuchowego, który uszkodził tory kolejowe. Zabezpieczono bardzo obfity materiał dowodowy. Pozwoli szybko zweryfikować sprawców tego aktu agresji" - mówi szef MSWiA Marcin Kierwiński.

"Od samego początku we wszystkich czynnościach uczestniczyło ABW. Bardzo wysokie jest prawdopodobieństwo, że działo się to na zlecenie obcych służb" - mówi koordynator służb specjalnych Tomasz Siemonia.

Kto stoi za dywersją na kolei?

Generał Roman Polko (63 l.), były dowódca jednostki GROM, nie ma wątpliwości co do tego, które państwo może stać za aktami dywersji na polskiej kolei. Jego zdaniem, w interesie Rosji leży ciągłe destabilizowanie sytuacji na Zachodzie, co wpisuje się w szerszą strategię wojny hybrydowej prowadzonej przez Federację Rosyjską. Polko wskazuje na liczne historyczne przypadki, takie jak działania pod obcą flagą czy incydenty z „zielonymi ludzikami” na Krymie.

Generał Polko podkreśla, że Polska jest obecnie celem konkretnych aktów terroru w ramach toczącej się wojny hybrydowej. Wymienia on szeroki wachlarz zagrożeń, od „floty cieni” uderzającej w infrastrukturę krytyczną, przez ataki w cyberprzestrzeni, podpalenia, wykorzystywanie nielegalnych migrantów, po działania „jednorazowych terrorystów” i drony. Wszystkie te elementy składają się na spójny obraz działań mających na celu destabilizację.

"Jestem pewny, że to sprawka Rosji. W ich interesie jest ciągłe destabilizowanie sytuacji na Zachodzie" - mówi generał Roman Polko.

"W interesie Rosji jest destabilizowanie sytuacji na Zachodzie. Działania pod obcą flagą, różnego rodzaju prowokacje, zielone ludziki na Krymie, tutaj nie ma najmniejszej wątpliwości kto stoi za aktami dywersji" - mówi były dowódca GROM.

"Ta wojna hybrydowa cały czas się toczy i są konkretne akty terroru, mamy flotę cieni, która prowadzi jakieś uderzenie w infrastrukturę krytyczną, mamy ataki w cyberprzestrzeni, mamy podpalenia, mamy nielegalnych migrantów, mamy jednorazowych terrorystów, mamy drony" - wylicza Polko.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.