Inwigilacja Pegasusem. Jak daleko sięgał cień podsłuchów w Polsce?

2025-10-22 16:08

Afera związana z inwigilacją Pegasusem rodzin prominentnych polityków opozycji wstrząsnęła polską sceną. Grzegorz Schetyna, komentując podsłuchy m.in. córki Donalda Tuska, nazwał te działania obrzydliwymi i niedopuszczalnymi nadużyciami służb państwowych. Były szef PO bezlitośnie krytykuje eskalację agresji politycznej i brak granic w retoryce, jednocześnie podkreślając kluczową rolę zjednoczenia opozycji przed zbliżającymi się wyborami. Sytuacja daleka jest od uspokojenia.

Cień postaci w czapce z daszkiem pada na jasnobeżową, teksturowaną ścianę, zajmując prawą stronę obrazu. Zarys głowy z charakterystycznym daszkiem oraz górna część sylwetki są wyraźnie widoczne w ciemnej barwie, kontrastującej z tłem. Pionowa, ciemna linia biegnie wzdłuż prawej krawędzi ściany, oddzielając jaśniejszą część powierzchni od lekko ciemniejszej po prawej stronie. Światło pada z lewej strony, rzucając cień i podkreślając nierówności struktury ściany.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Cień postaci w czapce z daszkiem pada na jasnobeżową, teksturowaną ścianę, zajmując prawą stronę obrazu. Zarys głowy z charakterystycznym daszkiem oraz górna część sylwetki są wyraźnie widoczne w ciemnej barwie, kontrastującej z tłem. Pionowa, ciemna linia biegnie wzdłuż prawej krawędzi ściany, oddzielając jaśniejszą część powierzchni od lekko ciemniejszej po prawej stronie. Światło pada z lewej strony, rzucając cień i podkreślając nierówności struktury ściany.

Pegasus i nadużycie władzy

Afera związana z systemem Pegasus, który posłużył do inwigilacji rodzin polityków opozycji, w tym córki ówczesnego premiera Donalda Tuska, ponownie obnaża mroczne zakamarki polskiej polityki. Grzegorz Schetyna, były szef Platformy Obywatelskiej, nie kryje oburzenia, nazywając takie działania „obrzydliwymi”. To retoryka, która niegdyś wydawała się zarezerwowana dla totalitarnych reżimów, dziś staje się narzędziem w rękach rządzących, budząc pytania o fundamenty demokratycznego państwa prawa. Czy faktycznie żyjemy w czasach, gdzie służby państwowe zamiast chronić, śledzą obywateli dla politycznych korzyści?

Słowa Donalda Tuska, „Okazuje się, że PiS podsłuchiwał przy pomocy Pegasusa moją żonę i córkę. Wnuczki i wnuków też, podpalaczu z Żoliborza?”, odbiły się szerokim echem. Nie sposób dziwić się jego reakcji. Inwigilowanie najbliższych to klasyczne zagranie, mające na celu wywarcie presji i osłabienie przeciwnika politycznego. Historia uczy, że gdy władza sięga po takie metody, granice przyzwoitości i prawa są już dawno przekroczone, a jedyną drogą jest dogłębne wyjaśnienie sprawy.

„Nie, nie dziwię się, bo to jest zawsze najbardziej obrzydliwe zachowanie, że twój oponent polityczny wykorzystuje służby po to, żeby podsłuchiwać twoją rodzinę, twoich bliskich. To wszystko prawnie musi być szczegółowo wyjaśnione.”

Kto napędza polityczną agresję?

Słowo „podpalacz” w kontekście polskiej polityki budzi skojarzenia z długą tradycją jątrzenia i podsycania konfliktów. Gdy dziennikarka zapytała Schetynę, czy również nazwałby Jarosława Kaczyńskiego „podpalaczem z Żoliborza”, ten uznał to za „licentia poetica”, ale jednocześnie nie szczędził krytyki. Były lider PO jasno wskazał, że to prezes PiS jest mistrzem w doprowadzaniu do stałego konfliktu i politycznej wojny, co od lat jest jego znakiem rozpoznawczym na polskiej scenie.

Znamy te głosy oburzenia ze strony Prawa i Sprawiedliwości, które często przerzucają odpowiedzialność za eskalację agresji na Donalda Tuska. Jednak Grzegorz Schetyna nie daje się zwieść. Pamięć o wypowiedziach Kaczyńskiego w Sejmie, jego okrzykach i języku używanym wobec opozycji, stawia te twierdzenia w zupełnie innym świetle. Polityka to nie tylko czyny, ale i słowa, a te wypowiadane przez liderów mają ogromną moc kształtowania społecznych nastrojów.

„To licentia poetica. Politycznie podpalać znaczy doprowadzać do stałego konfliktu i politycznej wojny. To akurat Kaczyński potrafi jak mało kto, więc w tym sensie potrafi podpalać polską politykę.”

Ciemne karty retoryki politycznej

Schetyna przypomina „zdradzieckie mordy” czy „elementy animalne” – sformułowania, które głęboko zapadły w pamięć wszystkim obserwatorom polskiej polityki. Takie słowa, wypowiadane „wprost, patrząc nam w oczy”, nie są jedynie retoryką, lecz brutalnym stygmatyzowaniem przeciwnika, które otwiera drogę do dalszej dehumanizacji i eskalacji nienawiści. To właśnie taka narracja, bezpardonowa i bezkompromisowa, przyczynia się do pęknięć w społeczeństwie.

Czy po śmierci Pawła Adamowicza, która miała być symbolem tego, do czego prowadzi hejt, cokolwiek się zmieniło? Schetyna z goryczą stwierdza, że nie widzi żadnych granic. Mimo tragicznych wydarzeń, podziały i agresja nie ustępują, a wręcz zdają się nasilać. Perspektywa uspokojenia sytuacji politycznej przed wyborami jest, zdaniem byłego szefa PO, mało realna, co niepokojąco prognozuje dalsze dwa lata ostrej walki.

„Ale mówił o zdradzieckich mordach. Mówił o elementach animalnych. Mówił straszne rzeczy zupełnie wprost, patrząc nam w oczy. Zawsze to będę pamiętał.”

„Nie widzę ich. Wydawało nam się, że śmierć Pawła Adamowicza będzie symbolem tego, do czego prowadzi hejt. Ale ta sytuacja cały czas wraca – ten podział, ta agresja. Nie wydaje mi się, że do wyborów coś może się zmienić. Nie sądzę, żebyśmy przez najbliższe dwa lata byli świadkami uspokojenia sytuacji.”

Użyteczność Roberta Bąkiewicza dla władzy

Promowanie kontrowersyjnych postaci, takich jak Robert Bąkiewicz, na manifestacjach Prawa i Sprawiedliwości, gdzie mówi się o „wyrywaniu chwastów” czy „polewaniu ziemi napalmem”, tylko pogłębia ten problem. Grzegorz Schetyna bez ogródek określa Bąkiewicza jako „użytecznego dla Kaczyńskiego”. To cyniczna kalkulacja polityczna, mająca na celu zagospodarowanie skrajnie prawicowego elektoratu i osłabienie konkurencji w postaci Konfederacji.

Były lider PO jasno wskazuje, że Bąkiewicz jest pionkiem w większej grze. Kaczyński, wykorzystując go do „robienia miejsca po prawej stronie”, ma nadzieję na wymuszenie uległości Konfederacji. Gdy cel zostanie osiągnięty, „wtedy zostawi i Bąkiewicza”. To brutalne, ale skuteczne mechanizmy, które w przeszłości wielokrotnie obserwowaliśmy w polskiej polityce, gdzie sojusze są tylko tymczasowym środkiem do celu.

„On jest użyteczny dla Kaczyńskiego. Potrzebuje go, żeby robić miejsce po prawej stronie i skutecznie walczyć z Konfederacją. Dlatego tak bardzo go promuje, zaprasza na scenę i toleruje jego wypowiedzi i wcześniejsze jego aktywności na granicy. On go używa. Jeżeli Kaczyński osłabi Konfederację w wystarczający sposób, wymusi na niej uległość, wtedy zostawi i Bąkiewicza. Na razie jest mu potrzebny i cynicznie go wykorzystuje.”

Droga do zjednoczenia opozycji

W obliczu tak głębokich podziałów i politycznych rozgrywek, zjednoczenie opozycji demokratycznej jawi się jako jedyna realna droga do skutecznego przeciwstawienia się rządom PiS. Grzegorz Schetyna podkreśla znaczenie integracji w ramach Koalicji Obywatelskiej, która wchłonie Inicjatywę Polską Barbary Nowackiej oraz Nowoczesną. To krok, który ma pokazać determinację obozu demokratycznego w budowaniu silnego frontu, zdolnego do walki o zwycięstwo w nadchodzących wyborach.

Chociaż Koalicja Obywatelska jest już zintegrowana, sprawa jest poważna. Były szef PO wskazuje na słabnące sondaże partii tworzących Trzecią Drogę, które w 2018 roku przyczyniły się do zwycięstwa. Bez silnego koalicjanta, wspierającego obóz demokratyczny, trudno będzie osiągnąć sukces. Tworzenie nowej formacji to wyzwanie, które ma na celu dalszą integrację i budowanie relacji, aby „tylko we współpracy” zbudować wariant dający zwycięstwo w 2027 roku.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.