Jacek Sasin o Agacie Dudzie i Hołowni. Czy Tusk szykuje koalicji niespodziankę?

2025-10-22 15:44

Jacek Sasin w szczerej rozmowie z „Super Expressem” nie szczędzi mocnych słów na temat Agaty Dudy i jej potencjału, a także przyszłości Szymona Hołowni. Polityk Prawa i Sprawiedliwości kreśli również zaskakujący scenariusz, dotyczący ukrytych planów Donalda Tuska i możliwego przesilenia politycznego, które może nadejść szybciej, niż się wydaje, zwiastując wcześniejsze wybory.

Duży, prostokątny stół z ciemnego drewna dominuje w centrum pomieszczenia, otoczony krzesłami z drewnianymi ramami i ciemnoszarymi, teksturowanymi siedziskami oraz oparciami. Na stole, w jego centralnej części, stoją dwie szklane butelki wody i kilka odwróconych szklanek, ułożone na ciemnej tacy. Jasne, naturalne światło wpada przez wysokie okno z białymi ramami po prawej stronie, częściowo zasłonięte beżowymi zasłonami. Pozostała część pokoju jest słabo oświetlona, z szarymi ścianami i ciemnoszarym dywanem.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Duży, prostokątny stół z ciemnego drewna dominuje w centrum pomieszczenia, otoczony krzesłami z drewnianymi ramami i ciemnoszarymi, teksturowanymi siedziskami oraz oparciami. Na stole, w jego centralnej części, stoją dwie szklane butelki wody i kilka odwróconych szklanek, ułożone na ciemnej tacy. Jasne, naturalne światło wpada przez wysokie okno z białymi ramami po prawej stronie, częściowo zasłonięte beżowymi zasłonami. Pozostała część pokoju jest słabo oświetlona, z szarymi ścianami i ciemnoszarym dywanem.

Jaki potencjał kryje Agata Duda?

Jacek Sasin, w rozmowie z „Super Expressem”, wywołał niemałe poruszenie, deklarując gotowość zatrudnienia Agaty Dudy. Były minister aktywów państwowych, a dziś poseł Prawa i Sprawiedliwości, wyraził przekonanie, że zarówno była pierwsza dama, jak i były prezydent Andrzej Duda, posiadają "ogromny potencjał i ogromną wartość" dla kraju, co powinno być wykorzystane.

Te słowa rzucają nowe światło na przyszłość osób po zakończeniu prezydenckiej kadencji, choć nie jest to pierwszy raz, kiedy politycy zastanawiają się, co zrobić z "wolnymi mocami przerobowymi" byłych głów państwa. Sasin podkreśla, że takie osobistości, rozpoznawalne na świecie i z szerokimi kontaktami, są niezwykle cenne i każdy podmiot na rynku czerpałby z nich korzyści. Czy oznacza to, że w Polsce dojrzewamy do pomysłu systemowego angażowania byłych prezydentów i ich małżonek w sprawy publiczne?

„Oczywiście, że tak. I były prezydent, i była pierwsza dama mają ogromny potencjał i ogromną wartość. Dla każdego podmiotu działającego na rynku takie osoby byłyby nieocenione.”

Dlaczego brakuje modelu dla byłych prezydentów?

Kwestia zagospodarowania byłych prezydentów, a także ich małżonek, to temat, który od lat wraca jak bumerang w polskiej debacie publicznej. Sasin trafnie zauważa, że Polska nie wypracowała dotychczas spójnego modelu, który pozwoliłby tym osobistościom nadal służyć państwu po zakończeniu kadencji. W innych krajach, jak wskazuje polityk, często istnieją mechanizmy automatycznego włączania byłych prezydentów w struktury państwowe lub dyplomatyczne.

Były prezydent Andrzej Duda, choć pobiera emeryturę wynoszącą 12 tysięcy złotych, co jest sumą niemałą na tle przeciętnych świadczeń, według Sasina "chciałby prowadzić jakąś aktywną działalność". Aktywność ta, wymagająca podróży i reprezentacji, generuje koszty, co może być jedną z przyczyn poszukiwania dodatkowego zajęcia. Czyżby polskie państwo, zamiast dawać możliwość pracy na rzecz wizerunku kraju, zmuszało byłych prezydentów do szukania angażu w biznesie?

„Byli prezydenci i pierwsze damy to ludzie, którzy są znani na świecie, są rozpoznawalni, mają kontakty. Są niezwykle cenni. Nie dziwię się zresztą panu prezydentowi, że szuka zajęcia, bo chce i coś powinien robić.”

Czy Andrzej Duda rozmienia się na drobne?

Sasin stanowczo dementuje pogłoski o "rozmienianiu na drobne" przez Andrzeja Dudę jego prezydenckiego wizerunku poprzez angażowanie się w biznes. Jego zdaniem, problem leży gdzie indziej – w braku systemowych rozwiązań. "Mamy coraz młodszych byłych prezydentów. Andrzej Duda ma dziś nieco ponad 50 lat. Kiedy Karol Nawrocki odejdzie z Pałacu Prezydenckiego będzie jeszcze młodszy," – zauważa Sasin, podkreślając, że potrzebujemy mechanizmów, które pozwolą im "pracować dla Polski".

W tej wizji, byli prezydenci i pierwsze damy mieliby pełnić rolę swego rodzaju ambasadorów, dbających o pozytywny wizerunek Polski na świecie. Sasin niezmiennie apeluje o większą aktywność Polski na arenie międzynarodowej: "Ciągle podkreślam, że my jako Polacy powinniśmy się rozpychać w świecie." To podejście wskazuje na potrzebę stworzenia stabilnej, honorowej i efektywnej drogi dla byłych głów państwa, zamiast pozostawiania ich losowi.

„Nie. Inna sprawa, że nie wypracowaliśmy modelu zagospodarowania byłych prezydentów. Mamy coraz młodszych byłych prezydentów. Andrzej Duda ma dziś nieco ponad 50 lat. Kiedy Karol Nawrocki odejdzie z Pałacu Prezydenckiego będzie jeszcze młodszy. Powinniśmy więc pomyśleć, co zrobić z byłymi prezydentami, żeby pracowali dla Polski, a nie musieli szukać gdzieś zajęcia.”

Hołownia szuka miejsca w ONZ?

Z kwestii zagospodarowania byłych prezydentów Jacek Sasin płynnie przechodzi do postaci Szymona Hołowni, marszałka Sejmu, który według medialnych doniesień miałby szukać pracy w ONZ. Sasin ocenia szanse Hołowni na sukces w tej misji jako "chłodne", ale jednocześnie docenia jego rolę po ostatnich wyborach parlamentarnych, gdzie jego postawa miała kluczowe znaczenie. "Jego rola jednak po wyborach prezydenckich była epokowa. Dzięki niemu nie podjęto próby zakwestionowania wyników wyborów prezydenckich" – to słowa, które w ustach polityka PiS brzmią niemal jak pochwała.

Jednakże, ta pochwała szybko zostaje zrównoważona apelem do marszałka Hołowni, aby użył swojej "mocy" do powstrzymania rzekomego "demontażu demokracji w Polsce", za który Sasin obwinia Donalda Tuska. Polityk PiS deklaruje nawet gotowość zagłosowania przeciwko odwołaniu Hołowni z funkcji marszałka, co w świetle narastających napięć w koalicji rządzącej, stanowiłoby akt politycznego wsparcia od opozycji.

„Na początku wszedł w koleiny Tuska i jego demokracji walczącej. Natomiast jego rola jednak po wyborach prezydenckich była epokowa. Dzięki niemu nie podjęto próby zakwestionowania wyników wyborów prezydenckich. Teraz wolałbym, żeby pan marszałek poszedł za ciosem. Niech użyje swojej mocy, by powstrzymać demontaż demokracji w Polsce, którą prowadzi Tusk.”

Czy Tusk chce wyeliminować Hołownię?

Te deklaracje Jacka Sasina nie są bezpodstawne. Były minister aktywów państwowych wyraża przekonanie, że Donald Tusk ma znacznie szerszy i bardziej strategiczny plan, który zakłada eliminację Szymona Hołowni z politycznej układanki. Sasin dopatruje się w obecnej sytuacji koalicyjnej swoistego "kursu na przesilenie", a przykładem tego ma być, w jego ocenie, uporczywe dążenie Polski 2050 do obsadzenia Pauliny Hennig-Kloski na stanowisku wicepremiera bez przypisania jej kluczowej teki ministerialnej.

W ocenie Sasina, sama funkcja wicepremiera bez realnej władzy jest niewiele warta, co sugeruje, że to posunięcie może być elementem większej gry. "Może być tak, że ludzie Hołowni zostaną przejęci przez Platformę i Tusk pozbędzie się jednego z koalicjantów. Albo doprowadzi do tego, że rząd straci większość" – prognozuje Sasin, rysując scenariusz politycznego trzęsienia ziemi, którego celem jest umocnienie pozycji Platformy Obywatelskiej.

„W ogóle dziwi mnie upór Polski 2050 ws. stanowiska wicepremiera dla pani Pełczyńskiej-Nałęcz. Byłem wicepremierem i wiem, że sama funkcja wicepremiera niewiele znaczy w rządzie. Liczy się teka ministerialna i jej połączenie z funkcją wicepremiera.”

Tusk szykuje wcześniejsze wybory?

Ostatecznym celem tych politycznych manewrów, zdaniem Jacka Sasina, jest doprowadzenie do wcześniejszych wyborów parlamentarnych, być może już na wiosnę. Taki ruch miałby umożliwić Donaldowi Tuskowi "nowe otwarcie" i stworzenie hegemonicznej koalicji, w której Platforma Obywatelska odgrywałaby rolę dominującą. Sasin uważa, że Tusk liczy na to, iż dobre sondaże PO zmuszą mniejszych koalicjantów do połączenia sił pod jego skrzydłami.

Pytanie, czy Lewica, PSL i Polska 2050 zdecydują się na wspólne listy z Platformą, Sasin rozpatruje w kategoriach konieczności: "Pewnie taki jest plan Tuska. A koalicjanci nie będą mieli za bardzo innego wyjścia, jak tylko przyjść do niego." Taka wizja politycznej przyszłości maluje obraz Tuska jako bezwzględnego stratega, dążącego do absolutnej dominacji na scenie politycznej, kosztem obecnych sojuszników.

„Tusk będzie chciał wtedy doprowadzić do wcześniejszych wyborów już na wiosnę, żeby zrobić nowe otwarcie. Dzisiaj liczy na to, że skoro PO ma jeszcze w miarę dobre sondaże, to zmusi koalicjantów do przyjścia pod jego skrzydła.”

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.