Jacek Sasin o Konfederacji i Braunie. Zaskakująca deklaracja wskazuje na strategiczny plan PiS?

2025-12-09 9:00

Jacek Sasin, jeden z czołowych polityków Prawa i Sprawiedliwości, ponownie zaskoczył opinię publiczną swoimi wypowiedziami na temat potencjalnej współpracy z Konfederacją. W kontekście zbliżających się wyborów i podziałów na scenie politycznej, Sasin nie tylko nie wykluczył paktu senackiego z tym ugrupowaniem, ale wprost przyznał, że woli Grzegorza Brauna od Donalda Tuska. Czy to sygnał nadchodzącej, kontrowersyjnej koalicji, czy jedynie retoryczna gra przed decydującymi starciami? Deklaracje polityka wywołały burzę komentarzy.

Na dużym, szarym stole konferencyjnym, rozłożono szereg białych, prostokątnych kartek papieru. W centrum kadru, na jednej z kartek, leży czarny długopis ze srebrnymi elementami. W prawym dolnym rogu widoczny jest zamknięty, szary zeszyt lub książka. W tle, częściowo rozmyte, widoczne są cztery szare krzesła oraz okno z białymi zasłonami, przez które wpada jasne światło.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na dużym, szarym stole konferencyjnym, rozłożono szereg białych, prostokątnych kartek papieru. W centrum kadru, na jednej z kartek, leży czarny długopis ze srebrnymi elementami. W prawym dolnym rogu widoczny jest zamknięty, szary zeszyt lub książka. W tle, częściowo rozmyte, widoczne są cztery szare krzesła oraz okno z białymi zasłonami, przez które wpada jasne światło.

Sasin o współpracy z Konfederacją

Polityczna scena w Polsce rzadko bywa przewidywalna, a deklaracje Jacka Sasina, prominentnego polityka Prawa i Sprawiedliwości, raz jeszcze potwierdzają tę regułę. W rozmowie z radiem Zet Sasin otwarcie mówił o możliwości paktu senackiego z Konfederacją, nie wykluczając sojuszu nawet z partią Grzegorza Brauna. To posunięcie, które dla wielu może wydawać się kuriozalne, w rzeczywistości jest częścią szerszego politycznego rachunku, gdzie waga uzyskania większości w Senacie jest kluczowa dla przyszłych rządów.

Sasin, odwołując się do pragmatyzmu, zasugerował, że w polityce często trzeba wybierać „mniejsze zło”. Jego zdaniem, Grzegorz Braun jako „mały element większego układu” byłby bardziej akceptowalny niż „wielki układ” z Donaldem Tuskiem, który miałby działać „przeciwko interesowi Polski”. Takie stawianie sprawy od razu nasuwa pytania o rzeczywiste priorytety PiS i gotowość na sojusze, które jeszcze do niedawna wydawały się niemożliwe.

"Czasem w polityce jest wybór mniejszego zła. Mniejszym złem byłby scenariusz, gdzie Grzegorz Braun jest małym elementem większego układu, który realizuje interes Polski, niż w zamian za to dostać wielki układ, który w całości jest przeciwko interesowi Polski" - przyznał.

Kto jest gorszy: Braun czy Tusk?

Temat powrócił z impetem we wtorek, 9 grudnia, kiedy Jacek Sasin wprost zmierzył się z pytaniem o swoje preferencje na antenie TVN24. Jego odpowiedź była zaskakująco klarowna i brutalnie szczera dla przeciwników politycznych. Sasin bez cienia wątpliwości oznajmił, że Grzegorz Braun, mimo jego kontrowersyjnych poglądów, jest dla niego lepszą opcją niż Donald Tusk.

Ta deklaracja nie jest jedynie pustym słowem w politycznej debacie. Jest to wyraźny sygnał, że dla Prawa i Sprawiedliwości każda alternatywa, nawet ta najbardziej dyskusyjna, jest lepsza niż powrót do rządów Koalicji Obywatelskiej. Podkreśla to głęboką polaryzację i nienawiść, jaka targa polską sceną polityczną, gdzie personalne animozje zdają się dominować nad ideologicznymi różnicami.

"Oczywiście, że wolę Grzegorza Brauna niż Donalda Tuska" - przyznał wprost Sasin.

Czy z Braunem da się rozmawiać?

Mimo tak jednoznacznego postawienia sprawy, Sasin próbował nieco złagodzić swój przekaz, dodając, że Braun „opowiada różne głupoty”. To stwierdzenie, choć częściowo prawdziwe, służyło zapewne jako próba zdystansowania się od najbardziej skrajnych wypowiedzi lidera Konfederacji, jednocześnie otwierając drzwi do dialogu. Polityk PiS wyraził przekonanie, że w „sprawach poważnych” rozmowa z Braunem jest możliwa.

Pytanie o możliwość „poważnej rozmowy” z kimś, kto regularnie wywołuje skandale swoimi wypowiedziami, budzi uzasadnione wątpliwości. Czy ta deklaracja to naiwność, czy może raczej cyniczne założenie, że w obliczu realnej władzy nawet najbardziej radykalni politycy mogą stać się bardziej ugodowi? To zagadnienie pozostaje otwarte i z pewnością będzie przedmiotem dalszych spekulacji.

"Grzegorz Braun opowiada rzeczywiście różne głupoty, natomiast nie mam takiego przekonania, że gdyby trzeba było mówić o sprawach poważnych, a nie walczyć tylko o swoje miejsca na scenie politycznej, to nie dałoby się być może jakiejś poważnej rozmowy przeprowadzić. Nie wiem, nie wykluczam tego" - zaznaczył.

Wina Tuska za wzrost poparcia?

W rozmowie z Konradem Piaseckim, prowadzący przypomniał Sasinowi kontrowersyjne wypowiedzi Brauna, na co polityk PiS zareagował natychmiastowym odcięciem się od nich. Jednak zamiast skupić się na problemie radykalnych poglądów, Sasin szybko przeszedł do obarczenia winą Donalda Tuska. Jego zdaniem, „wojna polsko-polska” podsycana przez Tuska napędza poparcie dla takich partii jak Konfederacja.

To typowa dla PiS retoryka, mająca na celu odwrócenie uwagi od niewygodnych pytań i skierowanie jej na głównego politycznego przeciwnika. Sasin sugeruje, że gdyby nie działania lidera Koalicji Obywatelskiej, wyborcy nie mieliby potrzeby głosować na ugrupowania pokroju Konfederacji. Jest to wygodna teoria, która pozwala zdjąć część odpowiedzialności za radykalizację sceny politycznej z obozu rządzącego i przerzucić ją na opozycję.

"To zróbmy coś, żeby wyborcy nie chcieli głosować na taką partię, a nie napędzajmy jej (poparcie, przyp. red.) jeszcze przez wojnę polsko-polską, co robi Donald Tusk" - powiedział Sasin.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.