Spis treści
Dziecięce wspomnienia świąt
Profesor Joanna Senyszyn z sentymentem wspomina lata dziecięce, podkreślając niezwykłą atmosferę świąt Bożego Narodzenia w jej rodzinnym domu. Nawet osobista tragedia, jaką była utrata ojca, nie zdołała zniszczyć tej szczególnej aury. Domowe rytuały, choć proste, miały ogromne znaczenie dla małego dziecka, budując poczucie bezpieczeństwa i wspólnoty. Te wspomnienia do dziś są żywe w pamięci polityczki.
Senyszyn otwarcie przyznaje, że w czasach dzieciństwa naprawdę wierzyła w Świętego Mikołaja, traktując go jako autentyczną postać. Podkreślała, że to nie była tylko dziecięca zabawa, ale szczera wiara w dostarczyciela prezentów. Ogromna choinka sięgająca sufitu oraz listy pisane do Mikołaja były nieodłącznym elementem tego magicznego okresu. Prezenty były rozdawane tuż po wigilijnej kolacji, co potęgowało dziecięcą radość.
„Boże Narodzenie było u nas zawsze świętem rodzinnym”
„To nie był Święty Mikołaj, ale prawdziwy Mikołaj, w którego absolutnie wierzyłam”
Wigilia wigilii. Spotkania ponad podziałami
Kiedy rozmowa przechodzi na teraźniejszość, Joanna Senyszyn opowiada o swojej corocznej tradycji „wigilii wigilii”, którą pielęgnuje od wielu lat. To spotkanie ateistki z przyjaciółmi, odbywające się przed właściwymi świętami Bożego Narodzenia. Atmosfera tych wieczorów jest swobodna, pozbawiona formalnych rytuałów i zbędnych obowiązków, skupiając się na ludzkich relacjach. To przykład jej pragmatycznego podejścia do celebracji.
Stół podczas „wigilii wigilii” nie jest miejscem politycznych sporów, mimo że gromadzi osoby o skrajnie różnych poglądach politycznych. Senyszyn z lekkością podkreśla, że zaprasza przedstawicieli Platformy Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości, PPS, a nawet zaprzyjaźnionego konfederatę. To świadczy o jej otwartości na dialog i spotkania ponad podziałami ideologicznymi. Rozmowy bywają ostre, lecz zawsze bez ideologicznych „krucjat”.
„Od bardzo wielu lat robię wigilię wigilii”
„Kiedyś miałam z tym problem, dzisiaj już zupełnie nie mam. Do mnie przychodzą osoby ze wszystkich opcji politycznych, od Platformy do PiS, przez PPS, po Konfederację”
Świąteczne potrawy bez presji?
W temacie świątecznego jedzenia Joanna Senyszyn prezentuje stanowcze podejście wobec tradycyjnych oczekiwań. Stanowczo odrzuca koncepcję „kuchennej martyrologii”, gdzie gospodyni wyczerpuje się przygotowaniem dwunastu potraw „na pokaz”. Zamiast tego, propaguje ideę świętowania bez niepotrzebnej presji i nadmiernego wysiłku. Dla niej Boże Narodzenie to czas odpoczynku, a nie kulinarnych wyzwań i pokazów.
W domu profesor Senyszyn nie ma tradycyjnego podziału ról; gospodyni nie spędza całego dnia w kuchni, gotując samotnie. Co więcej, goście nie mają „taryfy ulgowej” i są aktywnie angażowani w przygotowania posiłków. Zasada jest jasna: każdy, kto przychodzi, dorzuca się do wspólnego stołu, czy to kupując potrzebne produkty, czy aktywnie uczestnicząc w gotowaniu. Dzięki temu przygotowania stają się wspólnym, radosnym i pełnym śmiechu doświadczeniem.
„U mnie karpia nie ma, bo go nie lubię”
„Jest tak samo z przygotowaniem. My to robimy wspólnie. Nikt z gości nie ma taryfy ulgowej. Jak przychodzi, to wie, że ma się dorzucić, czy to kupując jedzenie, czy przygotowując. Jest wtedy śmiechu co niemiara”
„W święta wypocznijmy, a nie męczmy się”
Wolność od przymusu w święta
Profesor Senyszyn proponuje radykalnie subiektywne podejście do obchodzenia Bożego Narodzenia: całkowitą wolność od przymusu i narzucanych norm. W czasach, gdy dyskusje oscylują wokół tradycji kontra nowoczesności, religii kontra ateizmu, czy konkretnych potraw, jej wizja wyróżnia się. Nie ma u niej żadnych narzuconych z góry zasad ani oczekiwań, co należy robić w święta, ani wymówki „bo wypada”.
Zamiast sztywnych reguł, Joanna Senyszyn stawia na ciepło domowego ogniska, obecność bliskich oraz przyjaciół o różnorodnych poglądach. Jej święta to barszcz z uszkami, ale świadomie bez karpia, oraz pielęgnowanie wspomnień z dzieciństwa, w tym wiary w Świętego Mikołaja. To podejście pokazuje, że święta mogą być niespektakularne, ale głęboko ludzkie i elastycznie dopasowane do indywidualnych potrzeb, a nie do sztywnych społecznych oczekiwań.
„Jak sobie zrobicie, tak macie. Jeżeli ktoś chce mieć wigilię wyczerpującą, z dwunastoma potrawami i zmęczoną panią domu, która pada na twarz, to będzie ją miał. Jeżeli ktoś chce mieć święta wolne od religii, to je ma”
Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.