Katastrofa MTK 2006. Jaki rysunek stał się symbolem tragedii 9-latki?

2026-01-28 5:03

Katastrofa budowlana hali Międzynarodowych Targów Katowickich w 2006 roku zabrała życie 9-letniej Darii, najmłodszej ofiary tej straszliwej tragedii. Dziewczynka, zafascynowana gołębiami dzięki ojcu, zginęła pod gruzami, robiąc to, co kochała najbardziej – oglądając wystawę. Jej ojciec Jacek, który cudem ocalał, do dziś pamięta dramatyczne chwile. Ostatni rysunek Darii stał się bolesnym symbolem przerwanej niewinności.

Na pierwszym planie, z prawej strony, znajduje się biały, papierowy statek złożony techniką origami, osadzony na ciemnym, chropowatym podłożu przypominającym skalę lub ziemię. Podłoże to biegnie skośnie przez dół kadru, od lewej do prawej, wznosząc się ku górze i jest częściowo rozświetlone na swojej grani, tworząc efekt iskrzenia. Tło jest rozmyte, utrzymane w odcieniach szarości i błękitu, z jaśniejszym obszarem po lewej stronie, co sugeruje źródło światła. Całość obrazu jest ciemna, z wyraźnym kontrastem między jasnym obiektem a otoczeniem.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie, z prawej strony, znajduje się biały, papierowy statek złożony techniką origami, osadzony na ciemnym, chropowatym podłożu przypominającym skalę lub ziemię. Podłoże to biegnie skośnie przez dół kadru, od lewej do prawej, wznosząc się ku górze i jest częściowo rozświetlone na swojej grani, tworząc efekt iskrzenia. Tło jest rozmyte, utrzymane w odcieniach szarości i błękitu, z jaśniejszym obszarem po lewej stronie, co sugeruje źródło światła. Całość obrazu jest ciemna, z wyraźnym kontrastem między jasnym obiektem a otoczeniem.

Wystawa gołębi zamieniła się w horror

Pamiętny 28 stycznia 2006 roku miał być dla rodziny Gadzińskich dniem pełnym radosnych przeżyć. Dziewięcioletnia Daria, z promienną ekscytacją, szykowała się na wymarzony wyjazd z tatą na wystawę gołębi do Katowic. Dla małej miłośniczki ptaków, hala Międzynarodowych Targów Katowickich była wówczas najpiękniejszym miejscem na ziemi, prawdziwym rajem, z którego za nic nie chciała wracać.

Jednak los bywa okrutny i przewrotny. Właśnie w momencie, gdy pan Jacek, ojciec Darii, podjął decyzję o powrocie do domu i razem z córką ruszyli w kierunku wyjścia, rozegrał się niewyobrażalny dramat. Katastrofa w katowickiej hali MTK, która pochłonęła życie wielu osób, wydarzyła się w ułamku sekundy, zaskakując wszystkich zgromadzonych.

"Usłyszałem, że coś trzeszczy. Złapałem Darię mocno za rączkę i zaczęliśmy biec. Potknęła się i upadła na ziemię..." – opowiadał "Super Expressowi" pan Jacek.

Ta chwila, to potknięcie, to ułamki sekund, które dzieliły Darię od bezpiecznego wyjścia, okazały się fatalne. "Gdyby zrobiła jeszcze kilka kroków..." – dodaje zdruzgotany ojciec, którego słowa dobitnie świadczą o goryczy i bezsilności, jaka towarzyszy mu od tamtego tragicznego dnia. Los czasem igra z nami w najbardziej bezwzględny sposób.

Oboje, ojciec i córka, znaleźli się pod stertą poskręcanego metalu i betonu, symbolizującego runięcie bezpiecznego świata. Dzieliły ich zaledwie niecałe dwa metry, które w przerażających okolicznościach stały się przepaścią między życiem a śmiercią. Pan Jacek, uwięziony w potrzasku, był całkowicie bezsilny w obliczu tragedii.

"Wołałem ją, ale nie odpowiadała. Nie mogłem jej pomóc" – wspominał z rozpaczą.

Bezsilność pod gruzami katastrofy

Ratownicy, pracując w ekstremalnie trudnych warunkach, dotarli do pana Jacka po dwóch długich godzinach od zawalenia się hali. Jego ocalenie, biorąc pod uwagę skalę zniszczeń, zakrawało na prawdziwy cud. W tamtej chwili, jeszcze w szoku i bez pełnej świadomości, nie wiedział jednak, że jego ukochana córeczka nie miała tyle szczęścia.

Tymczasem w domu, w zupełnie innej rzeczywistości, na powrót męża i córki z wystawy czekała pani Edyta. O dramacie dowiedziała się z wiadomości telewizyjnych, które z każdą minutą przynosiły coraz bardziej wstrząsające doniesienia. Wpadła w panikę, bezskutecznie próbując dodzwonić się do męża, mając nadzieję na jakąkolwiek dobrą wiadomość.

"Zadzwoniła do mnie jakaś kobieta. Pytała, jak była ubrana moja córeczka. Opis się zgadzał" – opowiadała pani Edyta.

Przez krótki moment, w sercu pani Edyty pojawiła się nikła iskierka nadziei, że Daria żyje i być może została ranna, przebywając w szpitalu. To naturalny mechanizm obronny umysłu, który w obliczu niewyobrażalnej tragedii szuka pocieszenia w nawet najbardziej ulotnych możliwościach. Niestety, ten promyk szybko zgasł, zastąpiony przez mroczną rzeczywistość.

Chwilę później, telefon przyniósł wiadomość, która roztrzaskała jej świat na kawałki, wbijając nóż w serce matki. Rzeczywistość okazała się brutalniejsza niż najgorsze przypuszczenia. Pan Jacek, który trafił prosto do szpitala, o śmierci Darii dowiedział się dopiero kilka godzin później, po tym, jak został opatrzony i jego stan ustabilizowano.

"Początkowo ucieszyłam się, bo myślałam, że Daria jest w szpitalu. Po chwili dzwoniąca kobieta wbiła mi nóż w serce. Moja córeczka leżała w prosektorium" – wspomina pani Edyta.

Rysunek gołębia: symbol przerwanej nadziei

Dziś, po niemal dwóch dekadach od tragicznej katastrofy w Katowicach, wspomnienie Darii wciąż żyje w sercach jej bliskich. Wykonany przez 9-latkę rysunek gołębia stał się dla rodziny Gadzińskich nie tylko pamiątką, ale także przejmującym symbolem niewinności przerwanej przez brutalną tragedię. Ten prosty obrazek, uchwycony dziecięcą ręką, opowiada historię marzeń i pasji, które nigdy nie zdążyły się w pełni rozwinąć.

Historia Darii to jeden z wielu dramatycznych epizodów, które wydarzyły się tego pamiętnego dnia w 2006 roku. Katastrofa hali MTK na zawsze zapisała się w historii Polski jako jedno z najbardziej bolesnych wydarzeń. Los 9-letniej dziewczynki, która zginęła pod gruzami, robiąc to, co kochała, przypomina o kruchości życia i ogromie ludzkiej tragedii, której nikt nie mógł przewidzieć ani zatrzymać.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.