Katowicka prokuratura w kłopotach. Skazany za gwałt wyszedł na wolność, co dalej z Dariuszem?

2026-03-10 13:06

Kompromitująca pomyłka polskiej prokuratury doprowadziła do uwolnienia mężczyzny skazanego w Niemczech za gwałt. Dariusz z Zabrza, który miał zostać "wypożyczony" polskim śledczym na zaledwie siedem miesięcy w celu postawienia mu zarzutów kradzieży sprzed lat, niespodziewanie opuścił areszt. Sąd w Katowicach ostro skrytykował prokuraturę za obietnice bez pokrycia, co może zaognić stosunki międzynarodowe.

Długi, wąski, zaniedbany korytarz jest skąpany w półmroku. W centrum ujęcia znajduje się lekko uchylone, brązowe drzwi, zza których wydobywa się jasne światło. Na lewej ścianie, w miejscu gdzie światło wpada do korytarza, widocznych jest mnóstwo małych, jasnych plamek kurzu unoszącego się w powietrzu. Po prawej stronie biegnie równoległa do drzwi ściana, a podłoga korytarza jest ciemna i nieco rozmyta, z widocznymi zarysami pyłu i gruzu.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Długi, wąski, zaniedbany korytarz jest skąpany w półmroku. W centrum ujęcia znajduje się lekko uchylone, brązowe drzwi, zza których wydobywa się jasne światło. Na lewej ścianie, w miejscu gdzie światło wpada do korytarza, widocznych jest mnóstwo małych, jasnych plamek kurzu unoszącego się w powietrzu. Po prawej stronie biegnie równoległa do drzwi ściana, a podłoga korytarza jest ciemna i nieco rozmyta, z widocznymi zarysami pyłu i gruzu.

Katowicka prokuratura popełniła błąd

Kuriozalna pomyłka Prokuratury z Katowic, szczegółowo opisana przez dziennikarza Marcina Pietraszewskiego w "Gazecie Wyborczej", dotyczyła "wypożyczenia" skazańca z Niemiec. Śledczy z Katowic obiecali niemieckim władzom, że mężczyzna zostanie zwrócony po siedmiu miesiącach. Sąd uznał te deklaracje za "gołosłowne" i całkowicie nieuprawnione.

Cała sprawa ma swój początek w grudniu 2010 roku, kiedy w Katowicach doszło do kradzieży torebki z dużą sumą pieniędzy. Sprawca pozostawał nieznany przez ponad dwa lata, a rysopis podany przez pokrzywdzoną był bardzo ogólnikowy. Incydent nabrał nowego wymiaru, gdy kobieta, której odmówiono odszkodowania ubezpieczeniowego, zmieniła zeznania. Wówczas nagle rozpoznała Dariusza z Zabrza jako jednego z napastników i zgłosiła, że była ofiarą rozboju, a nie zwykłej kradzieży, wskazując na doznane obrażenia fizyczne.

Dariusz z Zabrza został zatrzymany

Mimo początkowo zaskakujących i zmienionych zeznań, w pobliżu miejsca zamieszkania wskazanego Dariusza z Zabrza odnaleziono skradzioną torebkę. To doprowadziło Prokuraturę w Katowicach do postawienia mu zarzutów. Mężczyzna był już wcześniej znany wymiarowi sprawiedliwości z powodu podobnych przestępstw, za które był już karany.

W międzyczasie podejrzany opuścił Polskę, przenosząc się najpierw do Holandii, a później do Niemiec. Jego dalsze losy okazały się kluczowe dla rozwoju sprawy. W 2015 roku Katowicka prokuratura wydała za nim Europejski Nakaz Aresztowania, międzynarodowy list gończy. Dokument ten zawierał sądową decyzję o aresztowaniu Dariusza na 14 dni po jego zatrzymaniu i deportacji do Polski.

- Problem w tym, że w międzyczasie mężczyzna wyjechał do Holandii, a potem do Niemiec. W 2014 roku został skazany przez tamtejszy sąd na 14 lat więzienia za pobicie i gwałt. Jako sprawca niebezpieczny miał przebywać w zakładzie karnym do 2028 roku. W 2015 r. katowicka prokuratura wydała za Dariuszem Europejski Nakaz Aresztowania. To międzynarodowy list gończy, do którego była dołączona decyzja sądu, że po zatrzymaniu i deportacji do Polski mężczyzna będzie aresztowany przez 14 dni - opisuje "Gazeta Wyborcza".

Niemcy zgadzają się na tymczasowe wydanie

Polska prokuratura, dowiedziawszy się o pobycie Dariusza w niemieckim więzieniu, wielokrotnie ubiegała się o jego wydanie. Celem było przedstawienie mu nowych zarzutów w Polsce. Początkowo niemiecki wymiar sprawiedliwości konsekwentnie odmawiał, jednak po licznych zapewnieniach o "chwilowym wypożyczeniu", w sierpniu 2025 roku, podjął decyzję o przetransportowaniu Polaka.

Zgodnie z ustaleniami, po wykonaniu niezbędnych czynności w Polsce, Dariusz miał powrócić do niemieckiego zakładu karnego, gdzie odbywał karę 14 lat więzienia za pobicie i gwałt, wyznaczoną do 2028 roku. Konwój odebrał mężczyznę 10 grudnia 2025 roku, jednak wyznaczony mu czas aresztu w Polsce wynosił jedynie 14 dni, co okazało się kluczowe dla dalszego rozwoju wydarzeń.

Sąd odrzuca wniosek prokuratury

Wniosek prokuratury o przedłużenie środka zapobiegawczego dla Dariusza, aż do 22 kwietnia 2026 roku, został odrzucony przez sąd. Sędzia Sebastian Kosmowski z Sądu Rejonowego Katowice-Zachód nie dopatrzył się realnych przesłanek do obawy o matactwo ze strony podejrzanego. W konsekwencji, Dariusz został wypuszczony na wolność, a cały plan prokuratury rozsypał się.

"Gazeta Wyborcza" podała dodatkowo, że sędzia Kosmowski uznał zeznania pokrzywdzonej za niewiarygodne w stosunku do podejrzanego. Wytykał, że kobieta zgłosiła się na policję z nowymi informacjami dopiero dwa lata po kradzieży, mimo że wcześniej nie potrafiła opisać sprawców i nie zgłaszała rozboju, a w jej interesie było uzyskanie odszkodowania z ubezpieczenia.

Sąd krytykuje prokuraturę za obietnice

Sędzia Kosmowski ostro skrytykował prokuraturę, przypominając, że organ ten obiecał zwrot podejrzanego do Niemiec, choć "nie miała żadnych zasadnych podstaw do składania takich gwarancji". Podkreślił, że to sąd, a nie prokuratura, decyduje o tymczasowym areszcie i jego ewentualnym przedłużeniu. Ta uwaga stanowiła bezpośrednią dezaprobatę dla działań śledczych.

Sąd, w uzasadnieniu, również skrytykował użycie w oficjalnych dokumentach terminu "wypożyczenie" w odniesieniu do człowieka. Argumentowano, że takie sformułowanie uprzedmiotawia osobę i odziera ją z godności, co jest niezgodne z obowiązującymi standardami prawnymi. Krytyka ta podniosła kwestię etyki i procedur w działaniach prokuratury.

- Co najmniej zaskakujące było zatem składanie takiej deklaracji przez organ, który mógł jedynie wnioskować do właściwego sądu o stosowanie izolacji podejrzanego - wskazał sąd w uzasadnieniu, krytykując również nazwanie planowanych czynności w oficjalnych dokumentach jako "wypożyczenie", co miało uprzedmiotawiać człowieka i odzierać go z godności.

Jaki jest aktualny status Dariusza?

Obecnie Dariusz przebywa na wolności w Polsce i nie został zwrócony do Niemiec, co stanowi bezpośredni skutek decyzji polskiego sądu. Prokuratura w Katowicach zapewnia jednak, że sytuacja jest pod kontrolą i zna dokładne miejsce jego pobytu. To twierdzenie ma na celu uspokojenie sytuacji, pomimo zaistniałego zamieszania.

Szefowa Prokuratury Rejonowej w Katowicach, prokurator Anna Górniak, odmówiła szczegółowego komentarza dla "Wyborczej". Stwierdziła jedynie, że złożono wnioski mające na celu uregulowanie statusu podejrzanego oraz że strona niemiecka jest informowana o podejmowanych działaniach. Decyzja sądu o odmowie tymczasowego aresztowania nie jest prawomocna, co oznacza, że prokuratura wciąż liczy na jej zmianę, a postępowanie jest w toku.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje.