Kociarnia w Lesznie. Dlaczego pilnie potrzebuje wsparcia wolontariuszy?

2025-11-05 14:02

Stowarzyszenie Boszkowskie Koty i Psy Inspektorat Ochrony Zwierząt pilnie poszukuje wolontariuszy do Kociarni przy ulicy Słowiańskiej w Lesznie. W obliczu rosnącej liczby podopiecznych, placówka mierzy się z wyzwaniami, które wymagają dodatkowych rąk do pomocy. Artykuł wyjaśnia, na czym polega praca z „mruczkami” oraz jakie są kryteria dla osób zainteresowanych wsparciem.

W pomieszczeniu o jasnoszarych ścianach i podłodze znajduje się siedem kotów oraz sześć dużych drapaków z licznymi platformami, budkami i zintegrowanymi drapakami z sizalu w odcieniach szarości i beżu. Pięć kotów, o umaszczeniu pręgowanym z białymi elementami oraz jeden biały kot, leżą lub siedzą na górnych platformach drapaków, podczas gdy jeden czarno-biały kot i jeden pręgowany kot siedzą na podłodze, otoczone rozsianymi zabawkami, w tym piłeczkami i zabawkami ze sznurka. Na podłodze widoczny jest również beżowy drapak w kształcie wygiętej leżanki.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI W pomieszczeniu o jasnoszarych ścianach i podłodze znajduje się siedem kotów oraz sześć dużych drapaków z licznymi platformami, budkami i zintegrowanymi drapakami z sizalu w odcieniach szarości i beżu. Pięć kotów, o umaszczeniu pręgowanym z białymi elementami oraz jeden biały kot, leżą lub siedzą na górnych platformach drapaków, podczas gdy jeden czarno-biały kot i jeden pręgowany kot siedzą na podłodze, otoczone rozsianymi zabawkami, w tym piłeczkami i zabawkami ze sznurka. Na podłodze widoczny jest również beżowy drapak w kształcie wygiętej leżanki.

Kociarnia w Lesznie potrzebuje rąk do pracy

Kociarnia zlokalizowana przy ulicy Słowiańskiej w Lesznie, zarządzana przez Stowarzyszenie Boszkowskie Koty i Psy Inspektorat Ochrony Zwierząt, stała się domem dla coraz większej liczby bezdomnych kotów. Obiekt oferuje komfortowe warunki, takie jak miski z karmą, legowiska, fotele, drapaki oraz zabawki, zapewniając podopiecznym namiastkę prawdziwego domu. Obecnie liczba lokatorów zbliża się do sześćdziesięciu, co stanowi duże wyzwanie dla personelu.

Wzrost liczby zwierząt do zaopiekowania generuje intensywne zapotrzebowanie na pomoc, a telefony z prośbami o przyjęcie nowych kotów dzwonią nawet trzy do czterech razy dziennie. Magdalena Chmielewska, prezes stowarzyszenia, podkreśla, że w tym roku placówka jest zmuszona odmawiać przyjęć, co jest dla nich trudną decyzją. Mimo to, zawsze starają się udzielać porad i wskazywać inne miejsca, gdzie zwierzęta mogą otrzymać opiekę, nigdy nie zostawiając ich samych sobie.

"No, już liczba dochodzi do sześćdziesięciu. A najgorsze jest w tym to, że co chwilę dzwonią telefony po 3-4 razy dziennie. W tym roku, niestety, nauczyliśmy się mówić nie. Serce mi pęka, ale zawsze staramy się doradzić bądź powiedzieć, gdzie można uderzyć, gdzie takiego zwierzaka można zgłosić, żeby to wszystko dobrze zadziałało i żeby te zwierzę było zaopiekowane. Nigdy tego zwierzaka nie zostawiamy jednak na pastwę losu czy samemu sobie. Pomagamy" - mówi Magdalena Chmielewska prezes Stowarzyszenia Boszkowskie Koty i Psy.

Podopieczni Kociarni wymagający troski

Wśród kotów mieszkających w Kociarni w Lesznie znajdują się zarówno małe kociaki, jak i dorosłe osobniki. Wiele z nich to zwierzęta porzucone lub skrzywdzone, które potrzebują intensywnej opieki oraz regularnego podawania leków. Przykładem jest kotka Muśka, która ma poważny zrost oka, nieoperacyjny, wymagający stałej pielęgnacji do końca życia. Każde zwierzę ma swoją historię, często bardzo bolesną.

Innym przypadkiem jest biało-szary kot Marcin, u którego zdiagnozowano stare złamanie. Zwierzę czeka poważna operacja, która może nawet skończyć się amputacją łapy. Stowarzyszenie jednak planuje próbę wstawienia platyny, aby zachować sprawność kończyny. Wiele zwierząt trafia do Kociarni z ciężkimi urazami i wymaga skomplikowanego leczenia, co zwiększa obciążenie placówki.

"Na pierwszy rzut oka ma problem właśnie z tym okiem. Ma ciężki zrost, który jest nieoperacyjny i ona do końca życia będzie po prostu miała takie oczko, które będzie trzeba pielęgnować. Kolejny kotek - biało-szary - to jest Marcin. Marcin ma stare złamanie, przez które czeka go ciężka operacja, być może zakończona amputacją. Ale będziemy próbowali wstawić mu platynę, bo cały czas ma tam nogę wyprostowaną. Na domie tymczasowym mamy kota, który przyjechał z setki kilometrów. Miał amputowaną nogę, bo nikt nie potrafił mu pomóc. Później mamy takiego czarnuszka, który nigdy nie trafi do adopcji, bo to jest nasz koci terapeuta, on z nami zostaje. To jest Wiktuś. Wiktusia wsadzili do pralki. Dodatkowo miał gronkowca, przez co nie ma uszek i nie miał na połowie ciałka skóry. Także trochę ma odrost w jaśniejszym kolorze, że tak powiem. Ale to jest jego uroda i pięknie wygląda. Dużo kotów jest takich, że odebraliśmy interwencyjnie bądź znalezionych" - mówi prezes stowarzyszenia.

Trudne historie kociaków z interwencji

Wśród rezydentów Kociarni w Lesznie jest także czarny kotek Wiktuś, nazywany „kocim terapeutą”, który ze względu na swoją traumatyczną przeszłość nigdy nie zostanie oddany do adopcji i pozostanie w placówce na stałe. Wiktuś został znaleziony po tym, jak ktoś włożył go do pralki, a dodatkowo cierpiał na gronkowca, co spowodowało utratę uszu i części skóry. Mimo tragicznych przeżyć, kotek rozwija się i jest przykładem odporności.

Prezes stowarzyszenia podkreśla, że wiele kotów trafiających do Kociarni zostało odebranych w ramach interwencji lub znalezionych w dramatycznych okolicznościach. Te zwierzęta często wymagają nie tylko leczenia fizycznego, ale także długotrwałej rehabilitacji psychicznej. Ich przypadki świadczą o potrzebie zwiększonej świadomości i odpowiedzialności za los zwierząt domowych w regionie Leszna i okolic.

Jak zostać wolontariuszem w Kociarni?

Stowarzyszenie Boszkowskie Koty i Psy aktywnie poszukuje nowych wolontariuszy, którzy chcieliby wesprzeć opiekę nad „mruczkami” w Kociarni w Lesznie. Aby dołączyć do zespołu, kandydat musi mieć ukończone osiemnaście lat i posiadać w domu zaszczepione zwierzęta. Kluczowa jest również wysoka empatia i gotowość do niesienia pomocy zwierzętom w potrzebie, co jest fundamentalnym warunkiem pracy z wrażliwymi podopiecznymi.

Praca wolontariusza w Kociarni obejmuje szereg codziennych obowiązków, w tym sprzątanie dwóch sal oraz dodatkowych pomieszczeń. Do zadań należy również regularne czyszczenie kuwet, karmienie kotów oraz dbanie o czystość środowiska, co oznacza odkurzanie, zamiatanie, mycie podłóg i miseczek. Wszyscy wolontariusze podpisują umowę wolontariacką i są objęci ubezpieczeniem na wypadek ewentualnych szkód podczas wykonywania obowiązków.

"Generalnie wolontariuszem może być każda osoba, która kończyła osiemnasty rok życia, ma w domu zaszczepione zwierzątka i ma duży pokład empatii w sobie. Praca polega na tym, że przychodzimy do kociarni i sprzątamy środowisko, w którym są. Są to dwie salki plus pomieszczenia dodatkowe, sprzątanie kuwet, karmienie kotów, wiadomo, odkurzanie, zamiatanie, mycie podłóg, miseczek i podawanie jedzonka naszym głodomorkom. Wiadomo, podpisujemy umowę wolontariacką. Taka osoba jest ubezpieczona na wypadek jakiejś szkody tutaj u nas" - mówi M. Chmielewska.

Zgłoszenia osób zainteresowanych wolontariatem w Kociarni przyjmowane są za pośrednictwem oficjalnej strony stowarzyszenia na portalu Facebook: Boszkowskie Koty i Psy.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.