Kontrola NIK w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Co naprawdę wydarzyło się na placu Defilad?

2026-01-27 18:02

Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport dotyczący budowy Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, ujawniając liczne nieprawidłowości. Dokument wskazuje na poważne błędy stołecznego ratusza i dyrekcji, które doprowadziły do znaczącego wzrostu kosztów inwestycji oraz opóźnień w oddaniu gmachu do użytku. Wyniki kontroli NIK malują obraz finansowej i organizacyjnej porażki, stawiając pod znakiem zapytania efektywność zarządzania publicznymi środkami.

Centralnym elementem obrazu jest duży, modernistyczny budynek w trakcie budowy, składający się z nieregularnych, kanciastych brył pokrytych jasnymi, kwadratowymi panelami. Nad budynkiem wznoszą się dwie żółte, metalowe żurawie budowlane. Środkowa część konstrukcji pokryta jest rusztowaniami i siatkami ochronnymi. Przed budynkiem rozciąga się przestrzeń z szerokimi, betonowymi schodami i fragmentami zieleni, gdzie na ciemnej ziemi widoczne są drobne, jasnozielone rośliny oraz ścieżki wysypane jasnym żwirem. Niebo jest błękitne z widocznymi smugami chmur.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI/ Wygenerowane przez AI Centralnym elementem obrazu jest duży, modernistyczny budynek w trakcie budowy, składający się z nieregularnych, kanciastych brył pokrytych jasnymi, kwadratowymi panelami. Nad budynkiem wznoszą się dwie żółte, metalowe żurawie budowlane. Środkowa część konstrukcji pokryta jest rusztowaniami i siatkami ochronnymi. Przed budynkiem rozciąga się przestrzeń z szerokimi, betonowymi schodami i fragmentami zieleni, gdzie na ciemnej ziemi widoczne są drobne, jasnozielone rośliny oraz ścieżki wysypane jasnym żwirem. Niebo jest błękitne z widocznymi smugami chmur.

Wizytówka Warszawy czy kłębek problemów?

Miało być wizytówką stolicy, a tymczasem kontrowersje wokół budowy Muzeum Sztuki Nowoczesnej nie milkną, szczególnie po publikacji druzgocącego raportu Najwyższej Izby Kontroli. Kontrolerzy nie zostawili suchej nitki na stołecznym ratuszu, wskazując na lata chaosu i fatalne decyzje. Te administracyjne niedopatrzenia kosztowały podatników setki milionów złotych więcej niż początkowo zakładano.

Choć gmach muzeum otwarto z pompą w październiku 2024 roku i dziś zbiera nagrody architektoniczne, to za kulisami kryje się historia, która bardziej przypomina scenariusz o urzędniczej nieudolności. Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie negatywnie oceniała sprawowany przez miasto nadzór, co jest poważnym zarzutem wobec zarządzających.

Ile naprawdę kosztuje Muzeum Sztuki Nowoczesnej?

Inwestycja w Muzeum Sztuki Nowoczesnej ciągnęła się blisko dwie dekady, od pierwszych decyzji w 2005 roku po faktyczne otwarcie w 2024 roku, a jej koszty rosły lawinowo. Początkowe 270 milionów złotych zamieniło się w ostatecznie ponad 650 milionów, choć ratusz tłumaczy ten wzrost pandemią i wojną na Ukrainie. To astronomiczna kwota za publiczną inwestycję.

NIK nie ma jednak wątpliwości, że za ten finansowy galimatias odpowiada miasto, które nieumiejętnie szacowało koszty i źle zarządzało ryzykiem. Urząd nie panował nad kluczową dla Warszawy inwestycją, co doprowadziło do gigantycznego przekroczenia budżetu i opóźnień, które irytują mieszkańców.

Grzechy stołecznego ratusza i brak kontroli

Jednym z największych grzechów stołecznego ratusza, na który wskazuje NIK, było zawarcie kontraktów bez pełnych praw do gruntu, na którym miało stanąć muzeum. Działki te były objęte roszczeniami dekretowymi, co oznaczało, że miasto nie miało pełnej swobody dysponowania nimi. Skutkowało to wywłaszczeniami, niepotrzebnymi zmianami projektów i zerwanymi umowami.

Kolejnym błędem okazała się decyzja o dołączeniu do kompleksu Teatru Rozmaitości, podjęta zaledwie dwa miesiące po podpisaniu kluczowej umowy z architektem. Prace budowlane zostały wtedy zawieszone, negocjacje trwały ponad rok, a koszty rosły, co tylko pogłębiło finansową studnię bez dna projektu.

Czy miasto może wyegzekwować kary umowne?

Kontrolerzy NIK doliczyli się aż 60 aneksów do różnych umów związanych z budową Muzeum Sztuki Nowoczesnej, co jest rekordową liczbą i świadczy o braku stabilności projektu. Te liczne zmiany w umowach skutecznie uniemożliwiły miastu wyegzekwowanie ponad 8 milionów złotych kar umownych, które mogłyby choć częściowo pokryć straty.

Niezwykle krytycznym punktem jest fakt, że rozpoczęcie inwestycji bez pełnych praw do działki przedłużyło ją o około 1,5 roku, generując kolejne koszty. Totalne niedoszacowanie kosztów to również spektakularna porażka, bo z pierwotnie zakładanych 270 milionów złotych, rachunek urósł do 652,5 miliona złotych.

Opóźnienia i aneksowe szaleństwo

Opóźnienie względem umowy z generalnym wykonawcą wyniosło ponad dwa lata, a względem umowy dotacyjnej z miastem aż około pięciu lat, co w przypadku tak strategicznej inwestycji jest nie do przyjęcia. Taki poślizg to poważny cios w wiarygodność i efektywność zarządzania publicznymi projektami, stawiający pod znakiem zapytania kompetencje decydentów.

Masa aneksów – 48 do umowy dotacyjnej z miastem i 12 do umowy z generalnym wykonawcą – świadczy o braku spójnej wizji i ciągłym improwizowaniu, typowym dla wielu polskiej inwestycji publicznych. Te niekończące się zmiany i opóźnienia finalnie doprowadziły do stanu, w którym Muzeum Sztuki Nowoczesnej jest bardziej symbolem problemów niż sukcesu.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.