Kopalnia Silesia na krawędzi. Czy setki górników straci pracę przed świętami?

2025-12-08 16:44

Ponad 700 górników prywatnej kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach z narastającym niepokojem wyczekuje decyzji w sprawie swojej przyszłości. Procedura zwolnień grupowych, uruchomiona prewencyjnie przez spółkę Bumech, rzuca długi cień na zbliżające się święta. Brak włączenia Kopalni Silesia do nowej ustawy górniczej, która zapewnia ochronę pracownikom państwowych zakładów, stawia prywatny sektor w wyjątkowo trudnym położeniu, podgrzewając atmosferę na Śląsku.

Kask ochronny i kilof leżące na ziemi, z rozmytym tłem infrastruktury kopalnianej. Symboliczny obraz oddający sytuację protestu w kopalni Silesia, o którym można przeczytać na Super Biznes.

i

Autor: Redakcja Informacyjna AI Kask ochronny i kilof leżące na ziemi, z rozmytym tłem infrastruktury kopalnianej. Symboliczny obraz oddający sytuację protestu w kopalni Silesia, o którym można przeczytać na Super Biznes.

Dramat na Śląsku: zwolnienia w Silesii

Nad górnikami Kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach zawisło widmo zwolnień grupowych, które prewencyjnie uruchomiła spółka Bumech, właściciel zakładu. Mowa o blisko 700 pracownikach, których przyszłość w branży energetycznej staje pod ogromnym znakiem zapytania, zwłaszcza w obliczu zbliżającego się okresu świątecznego. Zarząd spółki analizuje różne scenariusze, by utrzymać funkcjonowanie kopalni, choć niepewność wśród załogi jest już niemal namacalna.

Trudna sytuacja finansowa spółki Bumech to główna przyczyna obecnego kryzysu, który przywołuje ponure skojarzenia z likwidacjami zakładów z lat 90. ubiegłego wieku. Kopalnia jest obecnie objęta postępowaniem sanacyjnym, jednak doniesienia związkowców o wniosku zarządcy sądowego o umorzenie tego postępowania budzą obawy o całkowite wycofanie się z restrukturyzacji. Taki obrót spraw może oznaczać definitywny koniec dla wielu górników, którzy dotąd widzieli w górnictwie stabilne zatrudnienie.

Równi i równiejsi w polskim górnictwie?

Paradoksalnie, problem Kopalni Silesia potęguje fakt, że zakład ten nie został objęty nową ustawą górniczą, przyjętą niedawno przez Sejm. Oznacza to, że pracownicy prywatnej kopalni nie mają szans na specjalne urlopy górnicze czy jednorazowe odprawy w wysokości 170 tysięcy złotych, które przysługują ich kolegom z państwowych spółek. To rażąca dysproporcja, która prowokuje pytania o sprawiedliwość i równe traktowanie wszystkich górników w Polsce.

Ta odmienna sytuacja Silesii wobec reszty sektora to nie tylko kwestia braku osłon, ale także zagrożenie dla konkurencyjności. Właściciel prywatnej kopalni wskazywał nawet na możliwość złożenia wniosku dotyczącego stosowania niedozwolonej pomocy publicznej, co jedynie zaognia i tak już napiętą sytuację. Działania rządu i parlamentu, mające na celu ochronę państwowych podmiotów, zdają się tworzyć mur pomiędzy sektorami, który uderza rykoszetem w prywatnych przedsiębiorców i ich pracowników.

„Powinniśmy sektor górniczy – niezależnie od tego, kto jest właścicielem – traktować w ten sam sposób. Bo rynek traktuje firmy w taki sam sposób. Stąd problem Silesii” – stwierdził Jarosław Zagórowski, dyrektor Głównego Instytutu Górnictwa – Państwowego Instytutu Badawczego.

Dodał, że „Nie dziwię się prywatnemu przedsiębiorcy, który na rynku węgla spotyka się z węglem z kopalń otrzymujących subwencje”.

Kto stoi za wykluczeniem prywatnych górników?

Minister energii Miłosz Motyka przekonywał, że zakres nowej ustawy został rozszerzony w Sejmie zgodnie z postulatami strony społecznej. Co więcej, minister otwarcie apelował o podpisanie nowelizacji, która ma wejść w życie 1 stycznia 2026 roku, licząc na „presję społeczną, ze strony związków na pana prezydenta”. To wyraźny sygnał, że politycy świadomie kształtowali przepisy, które nie uwzględniały wszystkich podmiotów na rynku.

Wyjaśnienia dotyczące wykluczenia Kopalni Silesia z systemu osłon przedstawił wiceminister energii Marian Zmarzły. Argumentował, że pracownicy prywatnej kopalni nie mogli być objęci nowymi przepisami, ponieważ zakład znajduje się w stanie restrukturyzacji, a przepisy restrukturyzacyjne uniemożliwiają objęcie takiego przedsiębiorstwa uchwaloną ustawą. To tłumaczenie, choć formalne, nie łagodzi gniewu związkowców i poczucia niesprawiedliwości wśród zagrożonej załogi.

„Liczymy, że będzie presja społeczna, ze strony związków na pana prezydenta” – stwierdził minister energii Miłosz Motyka.

Związki oburzone, zarzucają „partyjne gierki”

Wynik głosowania w Sejmie, gdzie 241 posłów było za, 6 przeciw, a 186 wstrzymało się od głosu, wywołał ostrą reakcję Dominika Kolorza, szefa śląsko-dąbrowskiej Solidarności. Kolorz bez ogródek stwierdził, że „każdy poseł, który głosował przeciwko tej ustawie lub się wstrzymał, zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie”, co pokazuje skalę frustracji i rozczarowania środowisk związkowych.

Słowa Kolorza niosą ze sobą wyraźny ładunek oskarżeń, wskazując na polityczną krótkowzroczność i cynizm. Szef Solidarności zarzucił posłom, że „zapomnieli tylko, że tu chodzi o los dziesiątek tysięcy pracowników, a nie o ich partyjne gierki”. Ta krytyka uderza w samo serce politycznej odpowiedzialności, podkreślając, że w tle wielkiej polityki cierpią zwykli ludzie i ich rodziny, zagrożeni utratą jedynego źródła utrzymania.

„Każdy poseł, który głosował przeciwko tej ustawie lub się wstrzymał, zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie” – stwierdził Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

Zarzucał posłom, że „zapomnieli tylko, że tu chodzi o los dziesiątek tysięcy pracowników, a nie o ich partyjne gierki”.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.