Kosiniak-Kamysz krytykuje współpracowników prezydenta. O co chodzi z MiG-ami dla Ukrainy?

2025-12-17 17:49

Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz publicznie skrytykował współpracowników prezydenta Karola Nawrockiego. Zastrzeżenia dotyczą wprowadzania opinii publicznej w błąd w kluczowych sprawach bezpieczeństwa. Napięcia narosły wokół kwestii przekazania myśliwców MiG-29 Ukrainie oraz incydentu z dronem, który spadł w Wyrykach. Kosiniak-Kamysz podkreśla, że oczekuje rzetelności w debacie publicznej dotyczącej obronności kraju.

Na pierwszym planie widoczny jest długi, drewniany stół konferencyjny w odcieniu brązu, ustawiony w sali. Na stole rozmieszczone są rzędem czarne podstawki z białymi kartkami papieru, a obok nich stoją szklanki z wodą. Przed każdą szklanką i podstawką znajduje się czarny mikrofon na giętkim ramieniu. Po prawej stronie zdjęcia widać fragmenty tapicerowanych krzeseł w szarym kolorze. W tle, po lewej stronie, znajduje się okno, a na ścianie widoczny jest podłużny, biały element dekoracyjny.

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie widoczny jest długi, drewniany stół konferencyjny w odcieniu brązu, ustawiony w sali. Na stole rozmieszczone są rzędem czarne podstawki z białymi kartkami papieru, a obok nich stoją szklanki z wodą. Przed każdą szklanką i podstawką znajduje się czarny mikrofon na giętkim ramieniu. Po prawej stronie zdjęcia widać fragmenty tapicerowanych krzeseł w szarym kolorze. W tle, po lewej stronie, znajduje się okno, a na ścianie widoczny jest podłużny, biały element dekoracyjny.

Krytyka pod adresem prezydenckich współpracowników

Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz w ostatnich dniach publicznie wyraził swoje zaniepokojenie działaniami części współpracowników prezydenta Karola Nawrockiego. Szef MON zarzucił im celowe wprowadzanie opinii publicznej w błąd oraz podejmowanie nierozważnych decyzji. Podkreślił, że jego uwaga skupia się na otoczeniu prezydenta, a nie bezpośrednio na nim samym. Wskazał,że takie postępowanie osłabia zaufanie społeczne do instytucji państwowych.

Krytyka Władysława Kosiniaka-Kamysza dotyczy głównie kwestii związanych z bezpieczeństwem państwa, które według niego powinny być wolne od politycznych sporów. Podkreślił, że nie będzie tolerował zachowań, które nazwał „kłamstwem” i „chamstwem”. Wypowiedzi te świadczą o narastającym napięciu między resortem obrony a częścią Kancelarii Prezydenta.

„Z samym panem prezydentem nie mam problemu, jest problem czasem z jego współpracownikami, jak kłamią, mówią nieprawdę (...), jak wprowadzają w błąd opinię publiczną, a nie daj Boże, nie informują jeszcze czasem pana prezydenta [...], robią głupie rzeczy” – stwierdził szef MON.

Sprawa samolotów MiG-29 i incydent z dronem

Władysław Kosiniak-Kamysz wskazał dwie konkretne sytuacje, które stały się podstawą jego zarzutów o dezinformację. Pierwsza dotyczy planowanego przekazania myśliwców MiG-29 Ukrainie, co wywołało szeroką dyskusję publiczną i medialną. Drugi incydent związany jest z upadkiem drona na dom w miejscowości Wyryki, co również wzbudziło wiele kontrowersji. Minister podkreślił, że w obu tych sprawach rozpowszechniano nieprawdziwe informacje.

Wicepremier zaznaczył, że jednym z odpowiedzialnych za te działania jest szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, Marcin Przydacz. Według Kosiniaka-Kamysza, jego wypowiedzi w tych kwestiach mijały się z prawdą, wprowadzając w błąd społeczeństwo i być może samego prezydenta. Sytuacje te pogłębiają konflikt na linii MON-Pałac Prezydencki.

Granice debaty o bezpieczeństwie

Minister obrony narodowej stanowczo podkreślił, że kwestie bezpieczeństwa kraju powinny być wyjęte poza bieżący spór polityczny. Zadeklarował, że będzie podejmował wszelkie starania, aby kluczowe sprawy obronności były uzgadniane ponad podziałami. Jest to fundamentalna zasada, którą szef resortu obrony zamierza konsekwentnie przestrzegać w swojej działalności. Bezpieczeństwo narodowe wymaga ponadpartyjnej zgody i współpracy.

Jednocześnie Władysław Kosiniak-Kamysz jasno określił, że nie zaakceptuje przekraczania pewnych granic w publicznej debacie. Mówił o „granicy chamstwa i kłamstwa”, wskazując, że takie zachowania są niedopuszczalne. Zapytany, czy współpracownicy prezydenta przekroczyli te granice, odpowiedział twierdząco, że „przekroczyli i jedną i drugą”.

„Bezpieczeństwo wyjmuję z ram sporu politycznego, będę się starał ze wszystkich sił i całej swojej mocy, żeby uzgadniać kwestie, które są kluczowe, nie będzie przekraczania jednej granicy - chamstwa i kłamstwa. Jak ktoś ją przekracza, to będę reagował” - oświadczył minister.

Kontrowersje wokół MiG-ów dla Ukrainy

Afera dotycząca przekazania myśliwców MiG-29 Ukrainie rozpoczęła się w ubiegłym tygodniu. Sztab Generalny Wojska Polskiego poinformował wówczas o trwających rozmowach z władzami ukraińskimi. W komunikacie wskazano, że polskie MiG-i zbliżają się do końca swoich resursów eksploatacyjnych i nie ma perspektyw na ich dalszą modernizację. Mimo to podkreślono, że ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.

Dzień po ogłoszeniu Sztabu Generalnego, minister Marcin Przydacz publicznie stwierdził, że prezydent Karol Nawrocki nie był na bieżąco informowany o tych działaniach. Zarówno prezydent, jak i Biuro Bezpieczeństwa Narodowego (BBN), utrzymywali, że Kancelaria Premiera nie przekazała im odpowiednich informacji. Przedstawiciele rządu, w tym MON, konsekwentnie negują te zarzuty, przedstawiając swoją wersję wydarzeń.

Jak informowano Prezydenta?

Władysław Kosiniak-Kamysz przedstawił swoją wersję dotyczącą informowania prezydenta o planach przekazania MiG-ów. Według szefa MON, sprawa ta była omawiana na posiedzeniach Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego. Spotkania odbyły się dwukrotnie: 16 września oraz 4 listopada. Po tych posiedzeniach nie odnotowano żadnych zapytań ani prośb o rozwinięcie informacji ze strony Kancelarii Prezydenta czy samego prezydenta.

W odpowiedzi na te wyjaśnienia, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego opublikowało wpis krytykujący sposób informowania prezydenta. BBN zarzuciło, że dyskusje Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego, pozbawione konkretów takich jak skala donacji, warunki, data przekazania maszyn czy dokładna liczba samolotów, nie stanowią rzetelnej formy przekazywania informacji. Podkreślono, że posty w mediach społecznościowych również nie są odpowiednią metodą.

„dyskusje Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego Rady Ministrów, pozbawione konkretów w zakresie skali donacji, warunków i daty przekazania maszyn oraz liczby samolotów, a tym bardziej posty w mediach społecznościowych zapowiadające decyzję w tej sprawie umieszczane kilkadziesiąt godzin temu nie są formą rzetelnego informowania prezydenta”.

Artykuł i zdjęcie wygenerowane przez sztuczną inteligencję (AI). Pamiętaj, że sztuczna inteligencja może popełniać błędy! Sprawdź ważne informacje. Jeżeli widzisz błąd, daj nam znać.